Bibliografia pracy semestralnej

5/5 - (2 votes)

praca semestralna na studiach magisterskich

Prawdopodobnie nie macie ogromnych zbiorów literatury specjalistycznej i korzystacie z zasobów uniwersyteckich bibliotek i czytelni. Jeśli w ich katalogach trudno Wam znaleźć poszukiwane książki i czasopisma, a nie możesz liczyć na pomoc rodziny i znajomych, to warto zapytać o wypożyczenie międzybiblioteczne. Jest to płatna usługa, głównie z bibliotek publicznych w Polsce i za granicą.

Najpierw musisz dowiedzieć się, w której bibliotece znajduje się poszukiwana książka: możesz to sprawdzić w Internecie przeszukując katalogi biblioteczne lub poprosić o pomoc specjalistę z działu informacji bibliotecznej – takie wydziały są na każdej uczelni . Następnie, podając autora, tytuł, wydawcę, rok i miejsce wydania lub ISBN (międzynarodowy znormalizowany numer książki; zwykle znajduje się na tylnej okładce lub stopce książki), składane jest pisemne zamówienie, które trwa od kilku dni do kilku tygodni w zależności od lokalizacji wypożyczalni i dostępności poszukiwanego towaru. Zamawiając kilka książek z zagranicy trzeba poczekać dłużej, bo bibliotekarze szukając informacji, wysyłają zamówione pozycje dopiero wtedy, gdy wszystkie dotrą.

Jeśli piszecie prace o Śląsku Cieszyńskim, to mogą Was zainteresować poniższe pozycje:

  1. „Strefa pogranicza Polska – Czechy. Procesy transformacji i rozwoju.” pod red. Krystiana Heffnera i Wiesława Drobka. Państwowy Instytut Naukowy, Opole 1996.
  2. „Dokonania samorządu terytorialnego w Cieszynie 1990-94.” Urząd Miejski w Cieszynie, Cieszyn 1994.
  3. „Dokonania samorządu terytorialnego w Cieszynie 1994-98.” Urząd Miejski w Cieszynie, Cieszyn 1998.
  4. „Kalendarz Cieszyński 1998” Macierz Ziemi Cieszyńskiej, Cieszyn 1997
  5. Lesław Werpachowski „Regionalna współpraca transgraniczna na Śląsku Cieszyńskim” w „Biuletyn pogranicza polsko – czeskiego” nr 10 (2/97), Rządowe Centrum Studiów Strategicznych RP, Katowice 1997.
  6. „Cieszyn i Czeski Cieszyn” w „Biuletyn pogranicza polsko – czeskiego” nr 10 (2/97), Rządowe Centrum Studiów Strategicznych RP, Katowice 1997.
  7. Lesław Werpachowski „Współpraca transgraniczna na Śląsku Cieszyńskim – nowe inicjatywy” w http://www.olza.pl/euroregion/publik1.htm
  8. Kazimierz Kaszper „Polacy i Czesi” w „Głos Ziemi Cieszyńskiej” numery od 28/94 do 1/95.
  9. Zbyněk Hutar „Neformální, sousedská, perspektivní ale zatím bezejmenná” w „Státni správa a samospráva. Týdeník Vlády Česke Republiky” nr 23/97, Ostrawa 1997.
  10. Oficjalny serwis internetowy Euroregionu Śląsk Cieszyński: olza.pl/euroregion

Rada Regionalna d/s Rozwoju i Współpracy z siedzibą w Trzyńcu

5/5 - (3 votes)

Współpraca regionalna to działanie podejmowane przez różne podmioty na różnych poziomach administracyjnych (np. państwa, regionów, miast) w celu wzajemnej wymiany doświadczeń, wiedzy oraz dzielenia się zasobami i potencjałem dla rozwiązywania problemów i osiągnięcia wspólnych celów. Współpraca ta może dotyczyć różnych dziedzin, takich jak gospodarka, transport, ochrona środowiska, rozwój społeczny i kulturalny, bezpieczeństwo itp.

W Europie, współpraca regionalna jest koordynowana przez Komisję Europejską, która udziela finansowego wsparcia na projekty współpracy pomiędzy regionami. Wiele państw również ma swoje własne programy współpracy regionalnej, które pozwalają na wymianę doświadczeń i współpracę między różnymi regionami kraju. W Polsce działa Rada Województw RP, która jest organizacją skupiającą województwa, zajmująca się między innymi współpracą regionalną.

Współpraca regionalna na Śląsku dotyczy współpracy między różnymi samorządami i instytucjami na poziomie regionalnym na terenie województwa śląskiego. Celem tej współpracy jest rozwiązywanie problemów i osiąganie wspólnych celów, które przekraczają granice poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego. Współpraca ta może dotyczyć różnych dziedzin, takich jak gospodarka, transport, ochrona środowiska, rozwój społeczny i kulturalny, bezpieczeństwo itp.

W Polsce wiele województw ma swoje własne programy współpracy regionalnej, które pozwalają na wymianę doświadczeń i współpracę między różnymi regionami kraju. W przypadku województwa śląskiego, współpraca regionalna jest koordynowana przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, który jest odpowiedzialny za koordynowanie i finansowanie projektów współpracy między samorządami i instytucjami na poziomie regionalnym.

Rada Regionalna d/s Rozwoju i Współpracy z siedzibą w Trzyńcu członkowie:

  1. Bystřice n. Olší
  2. Hnojnik
  3. Horní Tošanovice
  4. Jablunkov
  5. Komorní Lhotka
  6. Košařiska
  7. Milikov
  8. Řeka
  9. Smilovice
  10. Střítěž
  11. Třanovice
  12. Třinec
  13. Vendryně
  14. Vělopolí

Trzyniec (niem. Třinec) to miasto położone w województwie śląskim, w Polsce. Leży ono na pograniczu Beskidu Śląskiego i Moraw. Trzyniec jest znany jako ważne centrum przemysłowe, szczególnie ze względu na swoje huty stali i odlewnie. Miasto jest również ważnym ośrodkiem turystycznym, ze względu na swoje położenie w Beskidach, a także na liczne zabytki i atrakcje turystyczne. W Trzyńcu znajduje się muzeum przemysłu, park linowy, stok narciarski i wiele innych atrakcji.

Księstwo Cieszyńskie. Statystyka narodowości i wyznań

5/5 - (4 votes)

Śląsk austriacki zamieszkują Niemcy, Polacy, Czesi. Ze względu na pomieszanie żywiołów narodowościowych, których siła gospodarcza nie jest jednakową, procentowy wzrost lub ubytek polskiej narodowości posiada w skutkach wielkie znaczenie. Biorąc pod uwagę rozmieszczenie poszczególnych narodowości, można Śląsk austriacki podzielić na dwie części, mniej więcej narodowościowo sobie odpowiadające. Śląsk Opawski jest zamieszkany przeważnie przez Niemców (75-2%)> Śląsk Cieszyński przez Polaków (60-9%).

Według ostatniego spisu ludności przyznało się do narodowości polskiej na Śląsku austriackim 220.472, tj. 33’21%-Poniżej zamieszczona tabela zawiera spis z ostatnich dwu dziesięcioleci:

1890    1900    %       Wzrost %
Niemcy 281.155 Niemcy 296.571 44*68 5-97
Czesi 129.814 Czesi 146.265 2204 11-24
Polacy 178.114 Polacy 220.472 33-21 23-74
inni    59      inni    432 0*08

*] Odpowiednich, dat z r. 1900 nie mamy pod ręką.

Przyrost największy posiada ludność polska, która jeszcze przy spisie w r. 1880 liczyła 155.887. Na wzrost jej w ostatnim dziesięcioleciu złożyła się emigracja galicyjska i większe uświadomienie narodowe, co jest bardzo charakterystycznym dla przyrostu naturalnego ludności polskiej na Śląsku.

Na Śląsku Cieszyńskim było według spisu ostatniego 361.015 ludności, w porównaniu z rokiem 1890 przyrost wynosi 78.231, czyli 21*6% ludności. Następujące zestawienie poucza o procentowym rozdziale ludności Ks. Cieszyńskiego według narodowości:

1890
Niemcy    31.714
Czesi    73.897
Polacy    177.418
inni    45
1900 Niemcy 56.240 Czesi 85.553 Polacy 218.869 inni 353

15-2 23-7 60-9

Wzrost % 25-7 13-8 18’9

Podczas gdy ludność polska wykazuje na całym Śląsku największy przyrost, to jednak w samym Ks. Cieszyńskim musiała pod tym względem znacznie ustąpić ludności niemieckiej. Jest to objaw smutny. Zapewne przy większym uświadomieniu narodowym masy ludowej, procent przyrostu musiałby wypaść na naszą korzyść. Cały przyrost ludności polskiej w Ks. Cieszyńskim w ostatnim dziesięcioleciu wynosił 41.451 głów. Gdyby to był naturalny przyrost, przedstawiałby się wcale korzystnie. Niestety, tak nie jest.
*] Prof. Fr. Bujak: Galicja. Tom I. str. 66.

Jak już w poprzednim rozdziale wykazano, w czasie między r. 1890—1900 osiadło ludności napływowej w samym powiecie frysztackim 21.570. A jest to ludność z małymi wyjątkami polska, przybyła z Galicji, skąd emigrując w świat za chlebem, napływała masowo do kopalń, położonych w tymże powiecie. Sąd powyższy stwierdza ta okoliczność, że w ostatnim dziesięcioleciu emigranci z Galicji na Śląsk austr., Morawy i Bukowinę (żydzi) stanowili 5% a przybyli oni tam w większości po roku 1890*). Dodać należy i to, że w ostatnim dziesięcioleciu w Bielsku osiadło 1.200 nowych przybyszów, również w większości polskich robotników, szukających pracy w licznych fabrykach i pracowniach tkackich.

Można za tym bez przesady przyjąć, że około 20.000 przyrostu polskiej ludności między rokiem 1890-1900, to żywioł napływowy. Naturalny przyrost polskiej ludności wynosi 9%, dokładnie 9-81%. Jest to za tym przyrost, który pozostawia nas daleko w tyle za Niemcami i Czechami. Nie da się zaprzeczyć, że i Niemcy i Czesi również w swym przyroście mają ludność napływową, zwłaszcza Niemcy, których przybyło w tym czasie aż 25’7%-U Czechów ludność napływową sprowadzić można do licznych zresztą jednostek inteligentnych, jak inżynierów, urzędników, budowniczych, sztygarów kopalnianych itd., ludność robocza czeska napływowa jest nieliczną do dziś jeszcze. Prawda, w niejednej osadzie, zwłaszcza w Zagłębiu, Czesi wykazują znaczny przyrost lub bardzo poważny procent, ale tu działały inne siły bardziej rozrodcze, niźli… napływ i przyrost naturalny.

Dla ludności polskiej Ks. Cieszyńskiego jest to objaw smutny, iż przyrost naturalny ostatnich lat dziesięciu (do r. 1900) okazał się tak niskim. Przyczyn tego zjawiska szukać należy wyłącznie w małym uświadomieniu narodowym a potężnej przewadze gospodarczej i kulturalnej Niemców i Czechów, a nie w małym naturalnym wzroście ludności naszej. Wielmożna potęga niemieckiego kapitału i wpływy czeskiej burżuazji ściskają żelaznym pierścieniem ubogą gospodarczo-kulturalnie ludność polską i stwarzają wśród niej atmosferę, w której indyferentyzm narodowy wysusza dusze, a renegaci obficie się lęgną…

Rozmieszczenie narodowości w powiatach nie jest równo-mierne. Najmniejszy procent ludności polskiej wykazuje południowo-zachodni kąt kraju, Frydeckie. Uwidacznia to następujące zestawienie:
Powiat    Kok 1890    1900    Przyrost %
bielski    Niemcy 22.806    27.317    16-5
Czesi 677    500    —35’4
Polacy 60.941    62.854    3-4
cieszyński    Niemcy 13.436    17.689    24-04
Czesi 46.215    49.499    7.4
Polacy 65.779    72.176    8.5
frysztacki    Niemcy 5.472    11.234    60-1
••    Czesi 27.005    35.554    24-04
»    Polacy 50.698    83.839    39.5

W roku 1904 1 stycznia do powiatu frydeckiego przyłączono okręg sądowy polsko-ostrawski. Rozmieszczenie narodowości w Księstwie z uwzględnieniem powiatu frydeckiego przedstawia się następująco:

Powiat     Niemcy     %      Czesi    %    Polacy %
bielski   .   .   27.317     30-17       500    62.854 69*83
cieszyński . 13.356 14-60 5.406 5’93 69.994 79″41 frysztacki . 8.279 9*22 9.714 10.83 71.727 80*38 frydecki .   .    7.288      7*85   69.933   75-31   14.294 15*39

Aczkolwiek procent ludności polskiej w niejednym powiecie jest stanowczo przeważający, to ludność na polu kulturalnym jest bardzo upośledzoną. Np. szkolnictwo. Szkoły polskie są w ogóle najgorsze, bo najniżej zorganizowane, przeważnie jednoklasowe, jednak i liczba tych nie odpowiada procentowi ludności polskiej. W powiecie frysztackim szkół z polskim językiem wykładowym jest 29 czyli 56*86%, a ludność wynosi 80*38%, w powiecie cieszyńskim liczba szkół odpowiada wprawdzie procentowi ludności – szkół 68, tj. 80% – ale są to szkoły przeważnie jednoklasowe; w powiecie frydeckim istnieje na 14.294 ludności jedna szkoła, tj. 1*09% na 15*39% ludności. Brak szkół polskich, a zarazem liczne obconarodowe nie mogą wpłynąć na rozwój i pogłębienie świadomości narodowej w naszym ludzie.

Ludność niemiecka, najbardziej przemysłowa i urzędnicza, koncentruje się głównie w miastach. W czterech miastach powyżej 10.000 ludności*) ludność niemiecka stanowi 39*16 procent. Ludność niemiecka stara się utrzymać niemiecki charakter miast, zagarnia każdy przejaw rządów w swoje ręce, utrwala placówki, stawia nowe gmachy szkolne, pomnaża stan urzędniczy, skupia kupiecki i czyni zależną od siebie uboższą ludność polską. Położenie tej ostatniej jest trudne i smutne. Żyje w warunkach najgorszych, stanowiąc bezdomny proletariat lub sąsiadujące z nim drobnomieszczaństwo; jednostki, co więcej, dziesiątki, setki całe, niemczą się. Wystarczy przejść ulice Bielska, Cieszyna, Frysztatu i odczytać napisy na sklepach i pracowniach. Wczorajsze rodziny polskie dzisiaj na wskroś niemieckie, jak Urbanitzky, Zawadzky, Konczakowski, Bukowski, Pogrobinsky, Stokłosa.

W czterech miastach Ks. Cieszyńskiego ludność polska stanowi pokaźny procent, 34-12. I tylko przewaga niemieckiego kapitału stwarza dzisiejszy wygląd niemiecki miast śląskich, w których 22.538 przyznało się do narodowości polskiej a drugie dwadzieścia włada polskim językiem, ale już nie myśl1 i nie czuje po polsku. Owe cztery miasta liczyły w r. 1900 65.760 mieszkańców, w tym Czechów 17.369 czyli 26.410/o, przeważnie w Polskiej Ostrawie, której czeskość tkwi korzeniami w tysiącach galicyjskich emigrantów.

*) Dla liczby mieszkańców zaliczam ta miasteczko górnicze Kar¬wi n ę, liczącą 14.326 ludności.

**) Ustroń, „Wisła, Dąbrowa, Łazy, Orłowa, Gruszów, Micbałkowice, Pietwałd, Radwanice, Rycbwałd, Szonychel, Frydek; najmniej liczy Dąbrowa (4.327), najwięcej Frydek (9.037).

W 12 miejscowościach powyżej 4000 ludności, ludność polska liczy więcej niż połowę, 55.64%, czeska 30-22%, niemiecka 14-18%- Miejscowości te leżą przeważnie w zagłębiu. Mimo tak widocznej przewagi ludność polska jest również po macoszemu traktowaną. Zaledwie trzy z 12 gmin posiada wydziały polskie; reszta – niemieckie lub niemiecko-czeskie. Upośledzenie najlepiej przedstawia szkolnictwo.

Jeśli szkoły utrakwistyczne będziemy uważali za niemieckie, wówczas – według sprawozdania Rady szkolnej krajowej za rok 1905/6 – w powyższych 12 miejscowościach przypadnie szkół niemieckich 15 czyli 45*46%, czeskich 8 czyli 24.24%, polskich 10, czyli 30-30%. – Upośledzenie ludności polskiej wystąpi plastyczniej, jeśli się porówna procent ludności czterech miast i wspomnianych 12 miejscowości z liczbą szkół ludowych.

Ludność polska wynosiła tu 46-28%, czeska 27-18%, niemiecka 26-54%. Szkół ludowych polskich było w r. 1905/6 14 czyli 22-22%, czeskich 17 czyli 26-99%, niemieckich 32 czyli 50*79%!
Obecnie stosunek szkół do ludności przesunął się na szkodę ludności polskiej. W ostatnich latach po r. 1905/6 zutrakwizowano 4 szkoły polskie w Karwinie, które w powyższym zestawieniu uważane są jeszcze za polskie.

Ludność Śląska austriackiego pod względem wyznaniowym dzieli się na trzy grupy: rzymsko-katolików, ewangelików i żydów. Według spisu z r. 1900 było na Śląsku:
rzymsko-katolików   .   .   .    576.497    tj.    8473%
ewangelików        91.741    „    13*48 „
mojżeszowego        11.988    „    1*76 „
inni        36
w Ks. Cieszyńskim było w tym czasie:
rzymsko-katolików   .   .   .   258.624   tj. 75-24%
ewangelików        78.522    „ 22-80,,
mojżeszowego        6.538    „     1*95 „

Ludność obu wyznań jest nierównomiernie po całym Ks. cieszyńskim rozmieszczona. W powiecie bielskim*) rzymsko-katolicy stanowią 61-57% (46.542),ewangelicy 36’49% (27.580), mojżeszowego wyznania 1,94% (1.470). W powiecie cieszyńskim było 67-43% (89.527) rzymsko-katolików, ewangelików 30’78% (40.922). Żydzi mieszkają głównie w miastach, gdzie było ich w r. 1900 76-61%.

Ze stosunku, jaki zachodzi między wyznaniami rzymsko-katolickim i ewangelickim a poczuwaniem się do narodowości polskiej, stwierdzić należy, iż ludność ewangielickiego wyznania bardziej czuje po polsku i przeważnie do polskiej zalicza się narodowości. Różne wpływy, historia nie dziesiątków, ale całych setek lat, złożyła się na to.

*) Ludność obliczyłem w obu.powiatach według tych rozmiarów, jakie miały w dniu spisu.
**) „Ewangelicy i sprawa narodowa na Śląsku. Odpowiedź na art. Gwiazdki cieszyńskiej z 20 października 1883″. Cieszyn 1883. Autorem jest ks. Franciszek Michejda, pastor w Nawsiu.

Od czasów Reformacji **) znajdują się w chatach ewangelickich wieśniaków, a to nie tu i ówdzie, ale prawie w każdej chacie, Pismo św. w wybornym, klasycznym przekładzie z 16-go stulecia, Kazania Samuela Dombrowskiego, Grzegorza z Żarnowca, Mikołaja Reja, Marcina Lutra w przekładzie Hieronima Małeckiego, wszystkie, pisane polszczyzną złotego wieku literatury polskiej. Ponieważ ewangelicy przez stulecia nie mieli publicznego nabożeństwa, więc te książki były pilnie, z niesłychaną miłością i gorliwością czytane. Stąd od dawna pośród ewangelików byli nauczyciele i prości wieśniacy, mówiący i piszący stosunkowo piękną polszczyzną. Stąd, odkąd ewangelikom po wydaniu patentu tolerancji przez cesarza Józefa II było wolno stawiać kościoły i szkoły, odprawiały się u nich nabożeństwa, odbywała się nauka w szkole – po polsku, kiedy w szkołach katolickich uczono jeszcze po czesku, a nauczyciele katoliccy pisali jedynie po czesku”.

Stosunki takie utrzymały się do dziś. W powiecie cieszyńskim i frydeckim istnieją osady, liczące, według spisu, większość czeską. Zestawienie wyznań z narodowością wykazuje, iż katolicy uważają się za Czechów, ewangelicy za Polaków, co więcej, liczba katolików nakrywa się nieraz liczbą Czechów.
Błędowice Średnie    rzymsko-kat. Czesi    ewang.    Polacy    Niemcy.

611 588    196    212    7
Szonów    .  .   . .    .   2.430 2.606    506    294    49
Dobracice .   .  . .    691 691    83    74    9
Toszonowice Dolne    563 466    160    252    11
Domasłowice Dolne    782 798    85    61    6
Błędowice Górne .    492 493    40    37    2
Ligotka Górna . .    .   1.193 1.189    10    9    ?
Zestawienie powyższe jest bardzo wymowne. W  powiecie frydeckim istnieje wiele osad, które  nie liczą ani  jednego ewangelika lub zaledwie kilku. W tych osadach nikt nie przyznał się do narodowości polskiej lub tylko kilku, tak, że liczba ewangelików zbiega się prawie z liczbą Polaków.
rzym.-kat. Czesi    ewang.    Polacy    Niemcy.
Kaniowice    .   . .    217 214    1    3    ?
Noszowice    .  . .    785 776    8    9    6
Prażma    .   .   . .    527 512    3    1    16
Raszkowice .  . .    .   1.170 1.166    5    4    13*)
*) Wyznania mojżeszowego jest 8.

Czeska szkoła i czeski kościół katolicki spełniły swoją misję. W ostatnich czasach w powiecie frydeckim zaczyna się budzić emancypacyjny ruch ludności polskiej. Podnoszą się osady, w których przebywa pewna liczba ewangelików, ci dopominają się polskich szkół, polskiego języka, katolicy, aczkolwiek mówią tym samym językiem, co ewangelicy, uważają się za Czechów.

W ślad za brakiem wyrobionego w sobie uświadomienia narodowego wśród polskiej ludności, idzie drugi bardzo charakterystyczny objaw na Śląsku, mianowicie pewna chwiejność statystyczna w zestawieniu liczby poszczególnych narodowości.

Wystarczy porównać ostatnie dwa spisy ludności w szeregu gmin, by się przekonać, jak raz gminy przyznawały się do czeskości, to znowu gwałtownie się jej zapierały. Mimo, iż w Ks. Cieszyńskim naliczono w r. 1900 60″9% polskiej ludności, to jednak spis ten przeprowadzono na naszą niekorzyść. Przyczyny tego są następujące.

Bogate kopalnie, wysoki przemysł górniczy ściągały od dawna czeską inteligencję na Śląsk, która w miarę jak liczniejsze zajmowała stanowiska społeczne, starała się zarazem o wpływ polityczny i narodowy. Wpływy trzeba było na czymś oprzeć. W gminach górniczych zagarniali czescy inżynierowie i urzędnicy rządy, wprowadzali język urzędowy czeski w miejsce polskiego, budowali szkoły czeskie, polskie zmieniali na czeskie. Za szkołą czeską szedł liczniejszy poczet nauczycieli czeskich, księży, a ludność miejscowa powoli ulegała wpływowi czeskiemu, język ojczysty zanieczyszczała czeskimi naleciałościami, dzieci w szkołach wynaradawiały się.

Kilka dziesiątków lat podobnej pracy w kraju, który w XIV wieku oderwano od całości ziem Królestwa polskiego i poddano pod obce wpływy, sprowadziło zupełny zamęt w poczuciu narodowym ludności śląskiej.

O tym, do jakiej narodowości należy ludność w gminach zachodniej części Księstwa, decydowały nie uświadomienie narodowe ludności, nie faktyczny stan rzeczy, ale agitacja, wpływ i presja czeskiej burżuazji.

Zrozumiałym jest, że z chwilą, kiedy na Śląsku obudził się emancypacyjny ruch w ludności polskiej, musiało przyjść do sporów i walk z ludnością czeską a raczej burżuazją czeską. Już przy spisach w latach 1880 i 1890 Czesi, rozporządzający liczną inteligencją, dokładali starań, by spisy wypadły na ich korzyść. A staraniom tym towarzyszyły środki, które niewiele miały wspólnego z kulturą.
W wielu gminach, gdzie między jednym spisem a drugim po-święcono nieco pracy uświadomieniu ludności, tam spis wypadł na korzyść ludności polskiej. W zaniedbanych miejscowościach działo się odwrotnie. Dowodem, iż spis urzędowy nie odpowiadał istocie rzeczy — następujące przykłady.

W gminie Szumbark wykazano w r. 1880 Polaków 17 a Czechów 697, w dziesięć lat później naliczono tam 3 Czechów a 887 Polaków. W Olbrachtowicach w r. 1880 ani jeden mieszkaniec nie przyznał się do narodowości polskiej, naliczono natomiast 1092 Czechów, w r. 1890 było wprost odwrotnie; naliczono 1079 ludności polskiej – Czecha ani jednego!

W zagłębiu przykładów podobnych jest znacznie więcej. W gminach Hermanice i Radwanice koło Polskiej Ostrawy zapisywano do katastru czeskiego całe kolon je górnicze, zamieszkane przez galicyjskich górników, przeważnie analfabetów. Nadużycia, popełnione tutaj, były tak rażące, że z polskiej strony wniesiono protest przeciw spisowi. Na skutek interpelacji w parlamencie przeprowadzono spis po raz drugi i wnet znalazło się w Radwanicach 377 Polaków więcej, w Herma-nicach 205, choć i ten spis pozostawiał wiele do życzenia. Przeprowadzali go czescy urzędnicy.

Nagły ubytek Polaków i wzrost Czechów w wielu gminach zagłębia mówi aż nadto wyraźnie, że spis ludności nie jest prawdziwym obrazem siły liczebnej poszczególnych narodowości.
Poniżej przytaczamy charakterystyczne zestawienie. W roku 1890 było w gminach:

Wniósł ją czeski socjalny demokrata Piotr Cingr.
Spis zaś z r. 1900 wykazał:
Polaków Czechów Dąbrowa .   .   .   3.004 (+2711)    565 (—1422) Małe Kończyce .   2.159 (+2025)    918 (—26) Orłowa ….   3.922 (+2938) 2.233 (+34) Dziećmorowice .   2.368 (+1638)    243 (—1010) Zabłocie   …     383 (+279)      610 (+30)

Cyfry powyższe są bardzo wymowne. Wykluczonym jest tak znaczny przyrost ludności polskiej a ubytek czeskiej. Jeśli przy poprzednich spisach naliczono wiele Czechów a przy ostatnim nastąpił spadek po ich stronie, to jest to wynikiem rozwijającego się ruchu emancypacyjnego wśród ludności polskiej, wobec którego dawne nadużycia nie dały się utrzymać.

Jeszcze jeden przykład. W Polskiej Ostrawie spis z r. 1900 wykazał 15.716 Czechów a tylko 2.116 Polaków. Polska Ostrawa, największa gmina w Ks. Cieszyńskim i najbardziej przemysłowa, składa się z rozlicznych koloni kopalnianych, rozsianych tuż obok kopalń. Cała emigracja ludu galicyjskiego w Ostrawskie jest najliczniejszą w Polskiej Ostrawie, gdzie ludności tubylczej jest bardzo niewiele. Nie przeszkadzało to jednak czeskim urzędnikom zapisywać robotnika galicyjskiego do katastru czeskiego. To bijące w oczy nadużycie zdemaskował mimo woli wrogi Polakom „Ostravsky Dennik” w nr. 186 z r. 1908, pisząc, że w Polskiej Ostrawie jest 34-65% analfabetów. Czesi analfabetów w Ks. Cieszyńskim prawie że zupełnie nie mają. Są to galicyjscy robotnicy, a 34-65% stanowi 6.514 ludności Polskiej Ostrawy. Przy spisie naliczono Polaków tylko 2.116. A gdzie ci, co umieją czytać i pisać?

Nie na tym jednak kończy się kwestia spisu. Po za zagłębiem podobne stosunki panowały przy spisie w całym powiecie frydeckim, zajmującym południowo-zachodnią część Ks. Cieszyńskiego.
Ze spisem łączy się kwestia, jakim językiem mówi ludność Śląska w zachodniej części kraju. Na tym tle rozgrywa się spór i walka czesko-polska na Śląsku. Należy się przeto przyjrzeć bliżej językowi ludności śląskiej. Miarodajnymi mogą tutaj być tylko prace uczonych językoznawców, którzy badali język ludności śląskiej, zamieszkałej na terytorium spornym-A prac takich nie brak i po jednej i po drugiej stronie.

Szkoły wydziałowe i średnie w Księstwie Cieszyńskim

5/5 - (1 vote)

Do roku 1908/9 ludność polska na Śląsku nie posiadała ani jednej szkoły wydziałowej z polskim językiem wykłado­wym. Dopiero z rokiem 1909/10 powstała pierwsza wydziałowa szkoła polska w miasteczku Dąbrowa, leżącym w zagłębiu wę­glowym. Zanim jednak władze zdecydowały się zatwierdzić uchwałę wydziału gminnego*), upłynęło l1/2 roku. Wpierw trzeba było pokonać tysiączne trudności, zanim na Śląsku ujrzała światło dzienne pierwsza szkoła wydziałowa polska.

Podobnie jak szkoły ludowe, przedstawia się sprawa szkół wydziałowych. Według wykazów rządu krajowego z r. 1906 posiadali Niemcy w Ks. Cieszyńskim 11 szkół wydziałowych publicznych, a 3 prywatne, subwencjonowane obficie przez rząd i wydziały miejskie. Czesi mieli 2 wydziałowe publiczne. Polacy nie mieli ani jednej. Z porównania liczby ludności z ilością szkół wydziałowych wypada:

U Niemców 1 szkoła wydziałowa publiczna na 5.112 lu­dności, u Czechów 1 szkoła wydziałowa publiczna na 42.776. Obecnie u Czechów stosunek ten się zmienił, gdyż do 2 szkół wydziałowych w Polskiej Ostrawie przybyła przed ro­kiem trzecia w Michałkowicach, a obecnie powstała czwarta w Orłowie.

Po doliczeniu 3 prywatnych szkół niemieckich wydziałowych

*) Od roku 1869 o języku wykładowym w szkole decyduje na mocy*ustawy szkolnej państwowej wydział czyli rada gminna.

**) W Boguminie-Dworcu istnieje prywatna szkoła wydziałowe niem. sióstr de Nótre Dame, takaż sama istnieje w Bielsku i w Cieszynie sióstr miłosiernych błog. Karola Boromeusza.

**) do publicznych, przypadnie 1 szkoła wydziałowa niemiecka na 4.017 ludności.

U Czechów przypada dziś 1 szkoła wydziałowa na 21.388 ludności.

U Polaków 1 szkoła wydziałowa przypada ńa 218.869 lu­dności.

Oto w jakim stosunku pozostaje szkolnictwo polskie do niemieckiego i czeskiego, w kraju, gdzie 60-9% ludności pol­skim włada językiem. Nie koniec na tym. Pozostają jeszcze szkoły średnie: gim­nazja, realne, seminaria nauczycielskie, wyższe szkoły prze­mysłowe.

Omawiając powyższy rodzaj szkół, można na wstępie po­wiedzieć, iż Niemcy są i pod tym względem uprzywilejowani. 56.240 Niemców posiada 9 zakładów średnich, w tym 2 prywatne z prawem publiczności i obfitą subwencją kraju i wydziałów miejskich. 85.553 Czechów posiada jedną szkołę średnią, seminarium nauczycielskie w Polskiej Ostrawie. 18.869 Polaków posiada gimnazjum w Cieszynie i para-lelki przy seminarium niemieckim w Cieszynie.

Korzystne i uprzywilejowane położenie żywiołu niemiec­kiego na Śląsku Cieszyńskim przedstawia się wyraźniej, kiedy się zważy, że Niemcy po za Ks. Cieszyńskim mają na Śląsku opawskim jeszcze 2 gimnazja, 2 szkoły realne i 2 seminaria nauczycielskie. Na Śląsku cieszyńskim posiadają następujące zakłady średnie: trzy c. k. wyższe gimnazja: w Bielsku, w Cie­szynie i we Frydku; dwie c. k. wyższe szkoły realne w Bielsku i w Cieszynie; wyższą szkołę przemysłową w Bielsku; c.k. seminarium w Cieszynie i w końcu prywatne seminarium mę­skie w Bielsku i prywatne seminarium żeńskie w Cieszynie. Zaznaczyć należy, iż na samym pograniczu Śląska, w Moraw­skiej Ostrawie istnieją dwa zakłady średnie niemieckie: wyż­sze c. k. gimnazjum i wyższa c. k. szkoła realna, z których ludność niemiecka, mieszkająca na pograniczu morawskim, zu­pełnie wygodnie korzystać może, mając nader dogodne środki komunikacyjne. Szkół średnich posiada ludność niemiecka na Śląsku poddostatkiem, 1 zakład niemiecki przypada w Ks. Cieszyńskim na 6.249 ludności. Jakżeż inaczej pod tym wzglę­dem traktują władze ludność polską! A trzeba i to podkreślić, iż ludność nasza na Śląsku najbliższe szkoły średnie ma w Krakowie i szkołę realną w Żywcu.

Zrozumiałą jest rzeczą, iż w warunkach podobnych, jak wyżej skreślone, dzieci polskie zapełniają zakłady niemieckie. Zresztą nie dla kształcenia dzieci niemieckich, bo tych tyle na Śląsku cieszyńskim niema, lecz dla hakatystycznych celów rząd tworzy niemieckie szkoły średnie na Śląsku. Polityka grabieży i rozboju, jaką prowadzi w Austrii wszechniemiecka burżuazja, znajduje swój najlepszy wyraz na Śląsku. Bez­względna, zaborcza polityka germanizacyjna nie zna tutaj ża­dnej miary i uczciwości. Gwałtem narzuca się ludności pol­skiej szkoły niemieckie, a polskie zakłady paraliżuje się i od­suwa w nieskończoność. Sprawa polskiego seminarium nau­czycielskiego w Cieszynie jest tego dowodem, ale i zarazem przykładem, jak daleko idzie niedołęstwo i lekkomyślność pol­skiej reprezentacji parlamentarnej w Wiedniu. Gimnazjum polskie w Cieszynie dał rząd, zawierając z Kołem polskim pakt, mocą którego dla 50-tysięcznej ludności  niemieckiej w Ks. Cieszyńskim przybyła ósma szkoła średnia niemiecka: gimnazjum we Frydku.

Sprawa gimnazjum Cieszyńskiego znana, nie trzeba się nad nią zbytnio rozwodzić. Do powyższej uwagi należy dodać, iż Macierz szkolna utrzymywała gimnazjum przez 8 lat i wydała na nie 487.615 koron (licząc w to koszta gmachu) a w oddanym budynku poczyniła adaptacje, uzupełniła zbiory naukowe i.t.d.

Obecnie sprawa przetworzenia paralelek polskich na sa­moistne seminarium czeka od 3 lat, obietnice raz wraz przy­chodzą z Wiednia, wyznaczono miejsce pod budowę na Bobrku koło Cieszyna (bo w Cieszynie nie chcieli Niemcy), aż wreszcie z rokiem 1909/10 paralelki pozostały bez pomieszczenia!…

Frekwencja niemieckich zakładów wykazuje najlepiej, dla kogo owe zakłady istnieją.

Według sprawozdania rządu krajowego uczęszczało do seminarium nauczycielskiego niemieckiego (należą doń paralelki polskie) w r. 1906 — 71 Niemców, 18 Czechów i 159 Polaków! W prywatnych seminariach w Bielsku i Cieszynie było w tym czasie polskich uczniów i uczenie 39. W gimnazjum niemiec­kim w Cieszynie w r. 1906/7 na 326 uczniów było Polaków 101, w szkole realnej niemieckiej w Cieszynie było w tym samym czasie na 453 uczniów 106 Polaków, w szkole realnej w Bielsku uczniów Polaków było 56 i t. d.

Według obliczeń prof. Popiołka *) „liczba wszystkich uczniów polskich, uczęszczających do gimnazjów i szkół realnych w Ks. Cieszyńskim, przewyższa od szeregu lat 600, ale w gimnazjum polskim jest ich mniej niż połowa tego. Wielu uczęszcza do szkół realnych, jest bowiem sporo takich rodziców, którzy boją się oddać chłopca do gimnazjum pol­skiego, a wstydzą się go dać do niemieckiego i dlatego posy­łają go do szkoły realnej. Ta jest tylko niemiecka. Ale po odtrąceniu realistów pozostaje jeszcze 175 uczniów polskich, uczęszczających do gimnazjów niemieckich”.

Wystarczy przejrzeć statystykę uczniów w zakładach niemieckich w Ks. Cieszyńskim, by się przekonać, że zakłady zapełnia młodzież polska lub niemiecka z poza Śląska. W sztu­czny sposób utrzymują Niemcy liczną frekwencję w swych zakładach.

W r. 1908/9 uczęszczało do sześciu*) zakładów na Śląsku 1989 uczniów, w tym Polaków 564, Niemców 1336,Czechów i innej narodowości 89. Liczba Niemców przewyższa zatem dwukrotnie liczbę uczniów polskich. Stan powyższy tłumaczą następujące dane.

*) Gimnazjum polskie w Cieszynie. Przewodnik oświatowy, czer­wiec 1909, Kraków.

Ze Śląska uczęszczało 1447, z poza Śląska 542 uczniów, z tego z samej Galicji 300. Wielki procent uczniów galicyjskich po­chodzi stąd, że Niemcy z Galicji posyłają dzieci do szkół nie­mieckich w Bielsku i w ten sposób podtrzymują silnie fre­kwencję Niemców w szkołach średnich**). W liczbie 542 znaj­duje się Polaków około 46, po odtrąceniu tej cyfry pozostanie około 500 uczniów niemieckich z poza Śląska. Ogółem przeto do zakładów na Śląsku uczęszczało w r. 1908/9 z młodzieży śląskiej około 520 Polaków, 836 Niemców (w tym 106 z sa­mego Cieszyna), reszta przypada na Czechów i inne narodo­wości. W takim świetle przedstawia się owa przewaga Niem­ców w szkołach średnich w Ks. Cieszyńskim. Dla jakich ce­lów rząd utrzymuje zakłady średnie niemieckie na Śląsku — powyższe dane dostatecznie wykazują.

Frekwencja w gimnazjum polskim w Cieszynie dopiero z rokiem 1907/8 przekroczyła liczbę 300. Że frekwencja jest tak mała, na to składają się przyczyny rozmaite. Zapewne, że brak uświadomienia narodowego odgrywa tutaj znaczną rolę — ale też daleko głębszą przyczyną jest odstraszający przykład, jaki daje gimnazjum wskutek niesłychanej surowo­ści klasyfikacji. „W porównaniu ze wszystkiemi innemi zakła­darni na całym Śląsku gimnazjum polskie zajmowało co do ilości reprobowanych uczniów w ciągu ostatnich 9 lat zwykle pierwsze miejsce, lub drugie”*) — pisze prof. Popiołek i stara się usprawiedliwić surowość klasyfikacji kiepską organizacją szkół ludowych, z których uczniowie do gimnazjum przychodzą. O tym wszyscy wiemy. Ale czyż to jest jeszcze dostatecznym powodem, by po 20% uczniów reprobowano, by ta „rzeź Herodowa”, jak się ktoś o klasyfikacji w gimnazjum wyraził, trwała do V-tej klasy? Od czego istnieje egzamin wstępny?

*) Trzy gimnazja niemieckie w Bielsku, Cieszynie, Frydku i pol­skie w Cieszynie, dwie niemieckie szkoły realne w Bielsku i w Cieszynie. (Pominięte tu są, seminarium niemieckie w Bielsku i Cieszynie i cze­skie w Polskiej Ostrawie). Obliczenia powyższo według Świata Słotoiańskiego, nr. 58,1909: „Ze statystyki szkół średnich w Cieszyńskim”.

**) Między innymi minister rodak Dr. Dulęba posyła syna swego do niemieckiej szkoły realnej w Bielsku, jak gdyby w Galicji szkół realnych nie było. Renegackie pismo „Ślązak” postawiło niedawno Dra Dulębę, jako wzór godny naśladowania, rozumie się dla renegatów!

Skąd ta surowość przez całe niższe gimnazjum? A zresztą ludzie, stojący na czele zakładu, chyba dostatecznie wiedzą o trudnościach szalonych, jakie przezwyciężać musiał zakład, zanim go upaństwowiono. Na czyją korzyść wycho­dzi niesłychana surowość klasyfikacji w zakładzie, na którego byt ze wszech stron czyhają Niemcy — nie trzeba tłuma­czyć.

Wyjątkowe warunki, w jakich gimnazjum pozostaje, po­winny być wystarczającym argumentem, że „pisanie dwójek” i reprobowanie uczniów en masse jest zgoła niepożądane i z racjonalnym sposobem wychowania nie wiele ma wspól­nego. Społeczeństwo polskie długie lata składało ofiary na zbudowanie uczelni polskiej, aby w niej dziatwa żyjąca na niemczonej ziemi śląskiej znajdowała naukę i wykształcenie, grosz ofiarny nie płynął po to, by jedyna polska szkoła śred­nia na Śląsku świeciła przykładem, jak uczniów reprobować należy – tak, by wyższe klasy niemal pustkami świeciły.

Reasumując powyższe dane i wywody o traktowaniu pol­skiego szkolnictwa przez władze, stwierdzić należy, iż ludność polska posiada najbardziej zaniedbane szkoły. Szkoły ludowe ma najniżej zorganizowane, w wielu gminach polskich brak szkół ludowych, szkołę wydziałową posiada zaledwie jedną, średnią również jedną.

Stosunek, jaki zachodzi między szkol­nictwem   polskim  a  niemieckim  i bodaj czeskim, mówi nadto wyraźnie, do czego zmierza polityka rządu krajowego i władz szkolnych. Chcą nam spaczyć i zniszczyć szkolnictwo a dzieci wychować na renegatów i zaprzańców.

*) Przewodnik oświatowy, czerwiec 1909.

Jakim językiem włada ludność śląska?

5/5 - (2 votes)

Ludność Śląska jest bardzo zróżnicowana pod względem języka. W większości regionów Śląska, językiem oficjalnym i dominującym jest język polski, jednak istnieją również mniejsze grupy ludności, które posługują się innymi językami.

Jednym z tych języków jest śląski, dialekt języka polskiego, który jest posługiwany przez niektóre osoby na Śląsku. Jest to język specyficzny dla tego regionu i ma wiele cech charakterystycznych dla jego gramatyki, słownictwa i wymowy.

Innymi językami, które są posługiwane na Śląsku, są język niemiecki i czeski. W niektórych miejscowościach na granicy z Niemcami i Czechami, język niemiecki lub czeski jest językiem dominującym lub bardzo powszechnym. Są także mniejsze grupy ludności, które posługują się innymi językami, takimi jak język angielski, rosyjski lub ukraiński.

Zdaniem śląskiej prasy czeskiej, ludność w znacznej części powiatu frysztackiego i w całym powiecie frydeckim mówi czeskim językiem, przeto należy uważać ją za czeską.

W roku 1900 naliczono w powiecie frydeckim 7.283 Niem­ców (głównie we Frydku), 69.933 Czechów, a tylko 14.294 Polaków i to przeważnie w kilku gminach, leżących w zagłębiu jak Polska Ostrawa, Małe Kończyce, Muglinów, Hermanice, Michałkowice i Radwanice. Do ludności polskiej zaliczono tylko ludność przybyłą z Galicji i to ze znaczną redukcją. Reszta, cały długi szmat ziemi frydeckiej, zamieszkanej przez miejscową ludność, znalazł się w wyłącznym posiadaniu cze­skim.

Mimo tak klasycznych dokumentów, jak mowa ludności we Frydeckim, mowa, zaledwie setnym wyrazem różniąca się od mowy ślązaków z pod Cieszyna — Czesi zdecydowanie twierdzą iż ludność mówi czeskim językiem, co więcej, że w sąsiednich powiatach, bezpośrednio graniczących z frydeckim, lud używa przeważnie czeskiego języka. Ulubiony czeski „basnik” Bezruc niedawno pisał: „sto tysięcy nas poniemczyli, sto tysięcy nas spolszczyli, sto tysięcy jest nas przed Cieszynem, sto tysięcy za Cieszynem”. A nie bardzo dawno, dwa lata. temu, wrogi polskiej ludności „Osłravskf Dennik” pisał, iż do dziś je­szcze udność na całym Śląsku i w Galicji po Wadowice mówi… po czesku!

W „Ostravskym Denniku” często pojawiają się artykuły i felietony z dziedziny językoznawstwa, mające pretensje do pewnej naukowości. Przed przytoczeniem klasycznych przy­kładów z tych prac, wykazujących „czeskość” języka ludności w zachodniej części Ks. Cieszyńskiego — należy sięgnąć do prac naukowych językoznawczych, czeskich i polskich.

Na podstawie naukowych materiałów wykażemy, jakim językiem posługuje się ludność śląska i za jaką ją też uwa­żać należy. Ponieważ pretensje czeskie w tym kierunku stale rosną, w miarę, jak posuwają się na wschód, należy sprawę naukowo postawić i wyjaśnić. Znany językoznawca polski, prof. dr. Kazimierz Nitsch w pracy swej „Polsko-czeska granica językowa”*) stara się wyjaśnić, jakim jest język ludności śląskiej we Frydeckim i zachodnio-Frysztackim. Okolice te zna dobrze, bo zwiedził je właśnie w celach językoznawczych.

*) Dr. Kazimierz Nitsch, Polsko-czeska granica języ­kowa. Świat słowiański r. 1907, marzec, nr. 27, str. 201—203.

„Wyznaczenie ścisłej granicy – pisze dr. Nitsch — między dwoma tak pokrewnymi sobie językami*), jak polski i czeski, nie zawsze jest łatwe, nawet jeżeli się pominie te zewnętrzne wpływy, które nie powstały na miejscu, lecz zostały narzu­cone przez szkołę, kościół, ludność napływową, a uwzględni się wyłącznie mowę rdzennego, tubylczego osiedlenia. Po­chodzi to stąd, że nie wszystkie właściwości, będące cechą znamienną każdego z tych języków, jednakie mają rozprze­strzenienie, że nie wszystkie polskie po jedną linę sięgają na zachód, ani też wszystkie czeskie po też samą ku wscho­dowi:

wszędzie istnieje węższy lub szerszy pas pograniczny, wykazujący równocześnie oba ich rodzaje. Toteż jedynie naukowa znajomość obu języków daje uprawnienie do roz­strzygnięcia tej kwestii, bo tylko na jej podstawie można wyróżnić cechy pierwotne, istotne od późniejszych lub daw­nych wprawdzie, ale drugorzędne posiadających znaczenie.

Pierwszym warunkiem metodycznego postępowania jest tu uwzględnianie tych tylko znamion, które, przenikając całą mowę danej miejscowości, nadają jej jednolite, chara­kterystyczne piętno, które dadzą się ująć w system. Wszystkie zaś cechy odosobnione, stanowiące od tego sy­stemu wyjątki, choćby nie wiedzieć jak liczne, dowodzą tylko zewnętrznego wpływu mowy obcej, są elementem napływo­wym.

Po drugie, rozstrzygające znaczenie przyznać należy właściwościom głosowym, jako najrdzenniejszymi cały bez wyjątku przeni­kającym język, bo jako najmniej zwykle uświadomione, najmniej z wracające uwagę, najoporniejsze są wskutek tego na zmiany. Po nich do­piero uwzględniać należy odmianę wyrazów, a na samym końcu zapas słów, najbardziej ruchomy, ulegający modzie i nie tworzący zupełnie zamkniętego w sobie systemu.

Ze zjawisk głosowych, wchodzących w rachubę przy roz­różnianiu języka polskiego od czeskiego, najważniejsze są następujące:

1. Język czeski posiada iloczas — polski nie; w pierwszym akcentuje się zgłoskę pierwszą — w drugim przedostatnią.

2. Długie niegdyś a występuje we wszystkich pierwotnych gwarach polskich i w dawnym języku literackim jako dźwięk bliski lub równy o — w czeszczyźnie zostaje długie d, np. sucho troioa — sucha trawa; także warunki zachowania się długości dawnych d, e, or lub skrócenia ich nie zawsze są w obu językach te same, n. p. prowda, gwiozda, Terowa — pravda, Twezda, krdva (ostatniej formie ściśle odpowiadałoby polskie Terowa).

3. a, e, o w zgłoskach zamkniętych spółgłoską dźwięczną, dają polskie a (o), e (i, y) ó (u), gdy w języku czeskim zmiana ta jest nieznana, n. p. gad, gniew, naród — had, hnev, ndrod.

4. Czeskim e, e odpowiadają przed spółgłoskami twardymi zębowymi polskie o, a, np. lódy miasto — led, mesto.

5. U Czechów brak jest nosówek, np. piątek, ręka — patek, ruka.

6. Prasło­wiańskie or, 61 między spółgłoskami brzmią w języku pol­skim jak ro, ło — w czeskim jak ra, Za, np. krowa, głód — krdva, Mad; czeskim samogłoskowym r, l odpowiadają pol­skie ar lub er, eł lub il, np. kark, wierzch, pełny, wilk — krk, vrch, piny, vlk.

7. Polskie spółgłoski miękczą się przed e, i — czeskie nie, np. niebieski, ciebie, siano, miód — nebesky, tebe, seno, med.

8. Polskiemu g odpowiada czeskie Ti, np. noga, ogień — noha, oTieh. — W przeglądzie tym łączyłem czasem w jeden punkt zjawiska sobie bliższe, aby nie mącić zbyt drobiazgowym wyliczaniem.

Otóż gdzie spotykamy wszystkie wymienione cechy w po­staci właściwej jednemu językowi, tam mamy do czynienia z typową, czystą czeszczyzną lub polszczyzną, gdzie zaś jedne cechy są polskie, a drugie czeskie, tam djalekt jest przej­ściowy między oboma językami. Ostatniemi na zachód wsiami, zachowującemi we wszystkich tych razach postać polską, są: Ligota kameralna, Dobracice, Domasłowice, Szobiszowice, Szplu-chów, Więcłowice, Datynie górne, Bartowice, Radwanice, Mu-glinów, Wierbica; należą zaś już do djalektu frydeckiego: Morawka, Noszowice, Wojkowice, Kocurowice, Kaniowice, Ra-cimów, Kończyce”.

Miejscowości powyższe tworzą granicę, która „na samym południu „mezi obci Moraykou a polskymi obcemi komorni Ligotkou, Rekou, Tyrou, Keśarisky a Lomnou” „jest horskjm hfbety presne urćena”, od Dobracic zaś ku północy, aż po granice pruską sprawdziłem ją osobiście. Wprawdzie Loriś uważa Dobracice za czeskie, ale podany przez niego na str. 89 tekst jest stanowczo polski (oczywiście z licznemi cze-chizmami), jak to stwierdził już
Polivka A. f. SI. Ph. XXII, 314—5; zastrzegł się on wprawdzie w słowach: „Doch mag diese Sprachprobe vielleicht mehr die Sprache eines Indivi-duums bios charakterisiren”, ale ja mogę zapewnić, że tak nie jest”*).

*] Dr. Kaz. Nitsch: Djalekty polskie Śląska, mate-rjały i prace komisji językowej Akademji umiejętności w Krakowie, tom IV. Kraków 1909, str. 258—259.

**] Polsko-czeska granica językowa, str. 208—210.

Od wsi Dobracic rozpoczął dr. Nitsch swą wędrówkę ku północy i jak pisze**) „podaję tu rezultaty tej bezpośredniej nausznej obserwacji, dość pobieżnej, co prawda, ale na ogół wystarczającej, a w każdym razie pierwszej, bo w dotychcza­sowej literaturze nie znalazłem śladu takiego zbadania. Mó­wiłem wszędzie z ludźmi miejscowymi, wypytując ich zawsze o pochodzenie, aby nie wziąć mowy przybysza za tubylczą, a ponieważ co roku przez kilka miesięcy zajmuję się bada­niem dialektów, (znam cały zabór pruski), przeto mogę sobie oddać sprawiedliwość, że mam w tym wielką wprawę i do­świadczenie.

Nie chcąc wywierać jakiejkolwiek sugestii, mó­wiłem niekiedy po czesku, (moja znajomość praktyczna tego języka była aż nadto wystarczająca w okolicy, gdzie nawet czescy nauczyciele, o ile są miejscowego pochodzenia, mówią nieraz zupełnie polskim akcentem, unikając tylko starannie g, nosówek, zamiany e na o lub a, niektórych wyrazów pol­skich itd.) Nigdy nie przekonywałem nikogo, że mówi po pol­sku, chyba na końcu rozmowy, gdy już dostatecznie spra­wdziłem to, na czym mi zależało.

Owszem, zaczynałem zwy­kle od przyznania, że mówią po morawskn, a wtedy badani bardzo często sami zaznaczali, że to mowa mieszana, a na­wet właściwie więcej polska. Otóż Dobracice są na pewno polskie (tę nazwę daję odtąd tylko tym wsiom, które mają wszystkie wymienione na początku typowe cechy tego języka), „morawią” w nich chyba dzieci szkolne. Starsi miejscowi zape­wniali mnie, że dopiero Noszowice są morawskie (co stwier­dziłem), a Bukowice mówią tak samo, jak oni.

Ponieważ i w Domasłowicąch dorosła ludność mówi po polsku, przeto zadziwiają leżące między niemi czeskie Wojkowice; były one jednak takie od dawna, wcale nie są zczechizowane, pewien bowiem starszy wykształcony człowiek, pochodzący z Dobra-cic, mówił mi, że od dziecka go dziwiło, iż w tak bliskim sąsiedztwie mówiono ruka, nóha, sino itd.

Że w Szobiszowicach mówi się g nie li, że są tam polskie nosówki, przy­znał mi nawet miejscowy nauczyciel, sam z tej wsi rodem. Uważając się za Czecha, polską mienił on tylko „wymowę” miejscową, twierdząc natomiast, że słowa są czeskie, np. kło­buk, gdy kapelusz jest całkiem nieznany; starałem się wy­jaśnić mu, że skoro ten wyraz obcy, późniejszego pochodze­nia, nie istnieje w wielu gwarach małopolskich, gdzie dotąd mówi się tylko copka, to niczego nie dowodzi brak jego na Śląsku, odciętym przez wieki od kultury polskiej, tutaj zaś przytaczam ten szczegół jako charakterystyczny „dowód” czes-kości okolicy; oczywiście dyskusja z ludźmi bez jakiego takiego przygotowania językoznawczego, a tacy stanowią przecież wszę­dzie ogromną większość, nawet między inteligiencją, nie prowadzi do żadnego rezultatu.

Nie rozwodząc się nad czysto-polskimi Błędowicami, Dolnemi Datyniami i Szonowem, przytaczam, iż.jw Więcłowicach nawetdzieci szkolne używają jeszcze formy gęsi, a dopiero zapytane, jak mówią w szkole, przytaczają huśi. Również od miejscowych ludzi w Hermanicach słyszałem w niewymuszonej rozmowie gęsi, zęby, siano, krowa, cielem, 3. os. 1. mn. widzom, mimo, że język czeski uchodzi tam za lepszy i że tamtejsza czeska szkoła zupełnie nie bu­dziła w grupie moich interlokutorów niechęci.

Dopiero Daty-nie górne są naprawdę przesiąknięte czeszczyzną: wprawdzie podstawa i tam jest polska, a miejscowi przyznają, że huśi itd. mówi się dopiero w Racimowie, ale na ogół znać na ję­zyku silną sferę przyciągania czeskiego. To samo można za­uważyć w Bartowicach i Radwanicach, gdzie spotkani przy­padkowo rzekomi miejscowi Czesi przyznali mi, że sami da­wniej używali nosówek i g, zarzucili je jednak, bo to mowa prosta; nie potrafili się oni jednak wyzbyć iorm wiedzom, wi­dzom, bo frydeckie widzio zanadto jeszcze odskakuje od ich psychicznego wyobrażenia 3. os. 1. mn.

W Polskiej Ostrawie nie zatrzymałem się, tak dlatego, że w mieście niepodobna jest wyłowić tak prędko ludzi zamieszkałych na miejscu od urodzenia,” jak i z powodu, że stanowią tam oni na pewno ogromną mniejszość, a więc ich język rodzinny, nawet gdyby był polski, nie może rozstrzygać o dzisiejszym stanie rzeczy, który zewnętrznie sprawia wrażenie czeskiego. Tak samo ma się rzecz z fabrycznemi osadami Muglinowem i Hruszowem; w pierwszym z nich jednak mimo zupełnie czeskiego chara­kteru uderza powszechne w nazwie tej miejscowości g i czę­ste polskie widzom.

Rozmawiałem za to z zupełnie miejscową rodziną w Wierbicy (nie Wierzbicy) i znów zanotowałem sze­reg czysto polskich form mimo widocznej w tej osadzie po­włoki czeskiej. -W ostatecznym więc sądzie wyróżnić trzeba pas południowy aż po Szonów, bezwzględnie polski, od prze­mysłowego kąta koło Ostrawy, gdzie podstawa jest wpra­wdzie również polska, gdzie jednak mimo ciągłego napływu robotników galicyjskich nastąpiło widoczne przesunięcie się punktu ciężkości i sympatii ku mowie czeskiej, uważanej za kulturalnie wyższą i rzeczywiście wskutek napływu czeskich przełożonych pierwiastek ten przedstawiającej”.