Charakter wiejskiej ludności śląskiej pozostaje w zupełnej harmonii z gospodarką rolną, jaką prowadzi. Chłop śląski jest gorliwym wyznawcą gospodarki rolnej o rozciągłej ekonomii czasu i ta sprawia, że uporczywie trzyma się zwyczajów, pozostawionych przez dawne pokolenia, i nie reaguje zupełnie na przemiany, dokonywające się wokół niego. Całą swą mądrość polityczną zamknął w przestrzeganiu przekazanych zwyczajów i nie odstępuje od nich, aby uczynić próbę zmiany na lepsze. Stąd brak wszelkiej przedsiębiorczości, inicjatywy, bierność i apatia, konserwatyzm społeczny i indyferentyzm narodowy. Nie bez pewnego wpływu na jego sposób myślenia pozostaje wyznanie religijne. Ludność wyznania ewangelickiego jest bardziej dostępna reformom, przemianom, ogólnemu postępowi, łatwiej trafiają jej do przekonania hasła polityczne i narodowe, znać u niej pewną przedsiębiorczość i inicjatywę, ludność ewangelicka narodowo jest więcej uświadomiona[1]). Wprost przeciwnie ludność rzymsko-katolickiego wyznania. Powyższy objaw znajduje poniekąd poparcie w prasie polskiej na Śląsku. Zdaje sobie z niego dokładnie prasa wroga i stara się go wykorzystać.
Prasa czeska stale podkreśla: wszystko, co polskie, to klerykalne, niepostępowe, szkodliwe, wszystko, co czeskie, to postępowe, wolne, pożyteczne. Podobnie głosi organ Niemców „Ślązak”. Narodowa prasa polska na Śląsku nie umie zdać sobie z tego sprawy, ale uporczywie powtarza za obconarodową i pozakrajową prasą hasła, które na Śląsku nie mają racji bytu i korzyści przynieść nie mogą, lecz przeciwnie popychają ludność śląską na zachodzie w objęcia czechizacji, a we wschodniej części w ramiona germanizacji. Powyższe stanowisko prasy polskiej mści się w pierwszym rzędzie na ludności wiejskiej wyznania rzymsko – katolickiego. Zamiast uświadamiania wnosi w ludność śląską hasła antagonizmu wyznaniowego, hasła walki katolików z ewangelikami, co tylko pogłębia konserwatyzm polskiej ludności wiejskiej i czyni ją jeszcze bardziej obcą narodowej i politycznej emancypacji.
Ludność wiejska, jako warstwa społeczna, pozostaje dziś poza nawiasem walki o prawa ludności polskiej na Śląsku. Jest to stan bardzo smutny, aczkolwiek winy ludności przypisać zań nie można. Ludność wiejska na Śląsku cieszyńskim nie czuje się polską i dlatego opinia prasy naszej, prawiąca o patriotyzmie ludu śląskiego, nie odpowiada prawdzie a szkodzi sprawie.
Dotychczasowa długoletnia praca społeczna, prowadzona ze strony polskiej nad ludem wiejskim, przyniosła minimalne rezultaty. Miarą jej może być ten fakt, że we wschodniej części Księstwa, w powiecie bielskim, wyłącznie rolniczym i polskim, graniczącym z Galicją, jest szkół utrakwistycznych stosunkowo najwięcej, ludność narodowo tak mało uświadomiona, że zutrakwizowanie reszty szkół i wprowadzenie niemieckiego języka do wydziałów gminnych spotkałoby się z minimalnym oporem, a nawet bodaj z życzliwością ze strony śląskiej ludności rolnej.
Pozostaje proletariat przemysłowy. Wszystko, cokolwiek prasa polska i społeczeństwo nasze wie o Śląsku, pochodzi z pola walki, jaką prowadzi robotnik polski. I czy to będą odgłosy walki z kopalń śląskich, czy z kresów o szkołę polską, zawsze bohaterem będzie robotnik. Ludność przemysłowa w Ks. Cieszyńskim stanowi przeszło 40%? liczy kilkadziesiąt tysięcy robotników. Tej okoliczności zawdzięczać należy, iż na Śląsku istnieje akcja polityczna, wre walka o prawa narodowe, o równouprawnienie. Co by było ze Śląskiem, gdyby nie proletariat przemysłowy? Odpowiedź na powyższe pytanie daje rolnicza część Śląska, czysto polskie powiaty bielski i cieszyński.
Podobnie jak ludność rolnicza jest wcieleniem konserwatyzmu społecznego i narodowego indyferentyzmu – owego „ducha starośląskiego” – tak ludność robotnicza jest uosobieniem całej akcji odrodzeniowej na Śląsku. Jest ona żywym, myślącym organizmem, wyrazem dążeń i pragnień całego społeczeństwa polskiego na Śląsku. Wszelka akcja polityczna czy narodowa nie da się pomyśleć bez udziału robotnika, a zwłaszcza górnika. Zagłębie węglowe jest terenem, na którym skupia się cała działalność społeczna na Śląsku. Stąd rozchodzą się po całym Księstwie hasła obrony i walki z obco-narodową inwazją i uciskiem ekonomicznym. Zagłębie pierwsze i jedyne prowadzi bój z obconarodowym kapitałem, w zagłębiu powstała akcja za polską szkołą, zniesieniem utrakwizacji szkół, wyrugowaniem niemczyzny z wydziałów gminnych, zagłębie wstrzymuje cały napór czechizacji i broni wschodnich części Śląska przed jej zalewem.
Ludność robotnicza pozostaje w większej zależności od niemieckiego kapitału – niźli ludność rolnicza – mimo to otrząsnęła się po większej części z konserwatyzmu społecznego, w jakim pogrążony wegetuje dotąd lud rolny. Przyczyna tego zjawiska jest wspólna całej klasie robotniczej, gdziekolwiek ona żyje, pracuje i walczy. Podczas gdy umysł chłopa rolnego pracuje powoli, tak jak powolna i rozciągła w czasie jest jego uprawa roli – to ludność robotnicza, rzucona w środowisko wielkiej, skomplikowanej produkcji – gdzie wszystko wre, kipi, przewala się i spieszy naprzód – dostosowując umysł do otoczenia, uczy się szybko myśleć, orientować. Warunki społeczne pracy wpływają silnie na kształtowanie się psychologii robotnika. Społeczeństwo polskie na Śląsku – używając słów Hermanna – myśli najszybciej w swej warstwie robotniczej. Hasła walki społecznej i politycznej, obrony narodowej trafiają szybko do przekonania ludności robotniczej i porywają ją z sobą.
Po zestawieniu powyższych danych sprawa stanie się zrozumiałą, dlaczego na Śląsku Cieszyńskim wyłącznie ludność robotnicza bierze udział w życiu społecznym i politycznym, dlaczego sprawa polska znajduje swój najpotężniejszy wyraz w centrach przemysłowych kraju. Dla ludności robotniczej poza kwestią pracy i płacy i tym wszystkim, co składa się na ustawodawstwo socjalno-polityczne – kwestia wolności politycznej posiada niezmiernie doniosłe znaczenie. Najwspanialsze warunki pracy bez wolności politycznej utrzymać się nie dadzą – jedno z drugim w ścisłym pozostaje związku. A co warta wolność polityczna, kiedy korzystanie z niej dla mas roboczych jest niedostępne, utrudnione przez wyłączność obcego języka. Jaką korzyść posiadają wysoko zorganizowane szkoły, rozliczne urzędy, całe sądownictwo, przeróżne instytucje państwowe i krajowe, kiedy w nich urzędowanie odbywa się w języku obcym ludności roboczej! Dla niej, władającej wyłącznie ojczystym językiem, wszystkie instytucje, wszelkie najdalej idące swobody polityczne są bez wartości, bo z nich korzystać nie może. Nabierają one znaczenia dla mas ludowych wtedy, kiedy urzędowanie w nich odbywa się w języku ojczystym ludności pracującej, kiedy urzędnicy są synami tego ludu a nie nasłanymi, narzuconymi wykonawcami martwej litery ustawy, kiedy między instytucjami, przestrzegającymi wolności politycznej, a ludnością pracującą istnieje nie przepaść biurokratyczna, kulturalna, narodowa, ale zrozumienie, oparte na używaniu języka masy i odczuwaniu jej potrzeb. I oto dlaczego swobody i prawa polityczne bez uwzględnienia narodowych potrzeb ludności roboczej nie mają znaczenia.
Ludność robotnicza najdotkliwiej odczuwa brak wolności politycznej. Dla niej kwestia narodowego i politycznego równouprawnienia jest zarazem kwestia bytu. Chociaż, jak zresztą ogół ludności śląskiej, nie posiada zrozumienia dla haseł niepodległościowych, rozumie jednak dobrze i odczuwa głęboko potrzebę równouprawnienia i walkę o nie. ofiarną prowadzi. Tym momentom zawdzięczać należy, że sprawa emancypacji Śląska spod obcych wpływów, że sprawa polska na Śląsku nie zejdzie z porządku dziennego.
[1] O przyczynach tego zjawiska była mowa w rozdziale: Statystyka narodowości i wyznań.
Polecamy prace licencjackie - pomoc, wskazówki w pisaniu własnej pracy licencjackiej.