Kultura łużycka na Śląsku

5/5 - (1 vote)

Kultura łużycka to jedna z najważniejszych kultur archeologicznych epoki brązu i wczesnej epoki żelaza na ziemiach polskich oraz w środkowej Europie. Jej rozwój datowany jest od około XIII wieku p.n.e. do IV wieku p.n.e., a jej zasięg obejmował tereny dzisiejszej Polski, wschodnich Niemiec, Czech, Słowacji oraz zachodniej Ukrainy. Nazwa kultury pochodzi od regionu Łużyc na pograniczu Polski i Niemiec, gdzie odkryto pierwsze stanowiska archeologiczne charakterystyczne dla tego kręgu kulturowego.

Kultura łużycka ukształtowała się na bazie wcześniejszych tradycji kultury trzcinieckiej oraz wpływów z obszarów bałkańskich i alpejskich. Jej rozwój wiąże się z postępującą specjalizacją produkcji, rozwojem rolnictwa, rzemiosła, a także intensyfikacją kontaktów handlowych z innymi społecznościami Europy. Wraz z rozwojem tej kultury obserwuje się wyraźne przemiany społeczne – pojawiają się zróżnicowania majątkowe, a niektóre osady stają się ośrodkami lokalnej władzy i rzemiosła.

Najbardziej charakterystycznym elementem kultury łużyckiej jest sposób grzebania zmarłych. Stosowano głównie obrządek ciałopalny – ciała zmarłych spalano, a ich prochy składano w popielnicach, często z towarzyszącymi naczyniami i ozdobami. Takie cmentarzyska nazywa się „cmentarzyskami ciałopalnymi” i są one bardzo licznie odkrywane na terenie Polski. Jednym z najsłynniejszych stanowisk archeologicznych związanych z tą kulturą jest cmentarzysko w Biskupinie, gdzie odkryto dobrze zachowaną, obronną osadę – uznawaną za jedno z najważniejszych znalezisk archeologicznych w Europie Środkowej.

Osady ludności kultury łużyckiej były zazwyczaj zakładane na wzniesieniach i w miejscach trudnodostępnych, co wskazuje na potrzebę ochrony przed ewentualnymi atakami. Często były to osiedla obronne otoczone palisadą, wałem ziemnym i fosą. Budownictwo było drewniane, a domy miały konstrukcję słupową lub zrębową. Przykład osady w Biskupinie pokazuje wysoki poziom organizacji społecznej, planowania przestrzennego i umiejętności inżynieryjnych.

Gospodarka opierała się głównie na rolnictwie i hodowli – uprawiano zboża, rośliny strączkowe i oleiste, hodowano bydło, owce, kozy i świnie. Istotne znaczenie miało także zbieractwo, rybołówstwo i myślistwo. Rzemiosło było dobrze rozwinięte, zwłaszcza w zakresie metalurgii brązu i żelaza, garncarstwa, tkactwa i obróbki kości. Wytwarzano narzędzia, broń, ozdoby i różne przedmioty codziennego użytku, często o wysokiej jakości artystycznej. Ozdoby wykonane z brązu, złota, bursztynu czy szkła świadczą o szerokich kontaktach handlowych, sięgających nawet obszarów śródziemnomorskich.

Religia i wierzenia ludności kultury łużyckiej pozostają częściowo tajemnicze, ale liczne znaleziska, takie jak figurki, symbole solarne, przedmioty rytualne czy pozostałości ofiar składanych w wodach jezior i rzek, wskazują na rozwinięty system wierzeń związany z kultem przyrody, przodków i bóstw opiekuńczych. Szczególną rolę odgrywały miejsca związane z wodą – znaleziska w ofiarnych torfowiskach i jeziorach, jak te z Bagna Rębiszewskiego, sugerują istnienie rytuałów religijnych z udziałem społeczności.

Upadek kultury łużyckiej wiąże się z przemianami społecznymi i migracjami ludności w IV wieku p.n.e., kiedy to zaczęły się kształtować nowe kultury okresu lateńskiego. Możliwe, że rozwój kontaktów z Celtami i presja zewnętrzna spowodowały stopniowy rozpad dotychczasowej struktury społecznej i gospodarczej. Jednak wiele elementów kultury łużyckiej przetrwało w kulturach późniejszych, co świadczy o jej długotrwałym wpływie na rozwój cywilizacji w Europie Środkowej.

Kultura łużycka pozostaje do dziś przedmiotem intensywnych badań archeologicznych, a odkrycia z nią związane znacząco wzbogacają wiedzę o życiu ludzi w epoce brązu i wczesnej epoce żelaza. Dzięki dobrze zachowanym znaleziskom, takim jak osada w Biskupinie, możliwe jest odtworzenie warunków życia codziennego, struktur społecznych i wierzeń dawnych społeczności, które zamieszkiwały tereny dzisiejszej Polski i jej sąsiadów.

Na Śląsku kultura łużycka odegrała szczególnie istotną rolę, zarówno w zakresie rozwoju osadnictwa, jak i kształtowania się struktur społecznych. Region ten, ze względu na swoje położenie na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych oraz dostęp do zasobów naturalnych, stał się jednym z kluczowych ośrodków tej kultury. Szczególnie interesujące są znaleziska z obszaru Górnego Śląska, gdzie archeolodzy odkryli liczne osady, cmentarzyska oraz ślady działalności górniczo-hutniczej, świadczące o wysokim poziomie zaawansowania technologicznego i organizacyjnego społeczności łużyckiej.

W miejscowościach takich jak Wrocław, Racibórz, Gliwice, Opole czy Bytom natrafiono na liczne relikty osad oraz cmentarzysk z charakterystycznymi popielnicami i urnami zdobionymi geometrycznymi ornamentami. Wykopaliska prowadzone na Śląsku ujawniły nie tylko bogactwo materiałów kulturowych, ale także dużą różnorodność form osadniczych – od niewielkich osad rolniczych po ufortyfikowane grody o charakterze obronnym. Przykładem może być stanowisko w Domasławiu pod Wrocławiem, które dostarczyło wielu cennych informacji na temat rytuałów pogrzebowych i struktury społecznej tamtejszej społeczności.

Na uwagę zasługują również znaleziska związane z produkcją metalurgiczną. Na Śląsku odkryto liczne piece hutnicze oraz warsztaty zajmujące się obróbką brązu i żelaza. To właśnie w tym regionie kultura łużycka osiągnęła wysoki poziom w dziedzinie przetwórstwa metali, co umożliwiło rozwój zarówno gospodarczy, jak i militarny. Wytwarzano tu narzędzia, broń i ozdoby, które trafiały nie tylko do lokalnych społeczności, ale również były przedmiotem handlu z bardziej odległymi krainami. Świadczy to o znaczącym udziale Śląska w szerokiej sieci kontaktów handlowych epoki brązu i wczesnej epoki żelaza.

Religia i obrzędowość społeczności łużyckiej na Śląsku również pozostawiły liczne ślady w postaci ofiar składanych w torfowiskach i rzekach, a także specjalnych naczyń rytualnych i figurek kultowych. W regionie tym odkryto także tzw. miejsca kultu wodnego – specjalne strefy związane z rytuałami religijnymi, co może świadczyć o rozwiniętym systemie wierzeń i bogatym życiu duchowym ówczesnych mieszkańców.

Istotnym aspektem obecności kultury łużyckiej na Śląsku jest także jej wpływ na późniejsze procesy osadnicze i kulturowe. Wiele osad i szlaków komunikacyjnych przetrwało w późniejszych okresach historycznych, a niektóre ośrodki – takie jak Opole czy Wrocław – kontynuowały swoją funkcję centrów lokalnych już w czasach wczesnego średniowiecza. Oznacza to, że dziedzictwo kultury łużyckiej miało realny wpływ na kształtowanie się późniejszych struktur osadniczych, społecznych i politycznych na Śląsku.

Dziś znaleziska związane z kulturą łużycką na Śląsku stanowią ważny element dziedzictwa archeologicznego regionu i są prezentowane w licznych muzeach, takich jak Muzeum Archeologiczne we Wrocławiu, Muzeum Górnośląskie w Bytomiu czy Muzeum w Raciborzu. Stanowią one nie tylko źródło wiedzy o przeszłości, ale również podstawę do budowania tożsamości regionalnej i świadomości historycznej mieszkańców Śląska. Współczesne badania kontynuowane przez archeologów z polskich uczelni i instytutów pozwalają coraz lepiej rozumieć złożoność tej kultury oraz jej wpływ na rozwój cywilizacyjny w Europie Środkowej.

Ludność górnicza na Śląsku Cieszyńskim

5/5 - (5 votes)

praca sprzed wieku

Wielki strajk górników w 1900 roku przypomniał społeczeństwu polskiemu, że w Zagłębiu Śląskim żyje dziesiątki tysięcy polskich górników pracujących w niemieckiej kopalni. Upokorzenie, wyzysk i krzywdy proletariatu górniczego stały się jasne dla polskiej opinii publicznej. Wraz z wieściami o krzywdzie ekonomicznej pojawiły się informacje o czechizacji i germanizacji. Od tej pory głos z Zagłębia nie milkł ani na chwilę.

Dzisiaj Zagłębie jest najbardziej uświadomioną politycznie i narodowo częścią Księstwa Cieszyńskiego. Wpłynęło na to wiele czynników. Intensywny rozwój przemysłowy przyczynił się do powstania nowych gałęzi przemysłu i stworzył liczne klasy robotnicze. Fakt, że kapitał i jego administracja na Śląsku są obcojęzyczni, sprawił, że w umysłach polskiego proletariatu wzbudzała się świadomość narodowa obok świadomości klasowej. Dlatego organizacja górników położyła fundamenty pod emancypacyjny ruch polskiej ludności na Śląsku. W Zagłębiu kontrast między niemieckim lub czeskim kapitałem a polską klasą robotniczą jest bardzo wyraźny, jak nigdzie indziej na Śląsku. Reprezentanci i służący temu kapitałowi nie poprzestawali na osiąganiu wysokich zysków z pracy robotnika, ale starali się narzucić mu swój język, szkołę i odebrać prawa. Dlatego Zagłębie stało się terenem zaciętej walki. Jest to walka polskiego robotnika z niemieckim kapitałem oraz spór czesko-polski, krócej mówiąc – walka i obrona przed wynarodowieniem.

W ostatnich latach walka o polskie szkolnictwo rozgorzała na Śląsku i objęła wyłącznie Zagłębie. Dlaczego akurat Zagłębie? Czy szkolnictwo polskie w innych częściach Śląska w pełni odpowiada potrzebom kulturalnym polskiej ludności? Nie. Najbardziej zaniedbane i lekceważone przez władze jest wschodnia część Śląska, w powiecie bielskim, ale mimo to nie dochodzą stamtąd żadne wołania o polskie szkoły. Ten fakt tłumaczy brak proletariatu w powiecie bielskim, jedynej dziś warstwy społecznej, która czuje i myśli po polsku na Śląsku.

Kilkuset robotników ginie wśród drobnorolego chłopstwa. Nie ma tam żadnej warstwy społecznej, która mogłaby zrozumieć hasła wyzwoleńcze i zacząć działać. Chłop śląski, który żyje pod presją arcyksiążęcej komory, nie stanie do walki o swoje prawa. W Zagłębiu ofiarne starcie o polskie szkolnictwo prowadzi przeważnie polski robotnik, głównie górnik. Wystarczy spojrzeć na źródło, przebieg i charakter akcji szkolnej, by przekonać się, że polski górnik, który nie jest zorganizowany i nie jest świadomy walczyłby z trudnościami. Kilkanaście ostatnich lat pokazuje najbardziej, że górnicy tolerowali wszelkie krzywdy i szykany, które były im zadawane w dziedzinie kultury, polityki i narodu, bez słowa sprzeciwu. Na widok tego bezprawia i gwałtów, gwarectw i komory arcyksiążęcej, polska dusza nie drgnęła, ponieważ nie istniała. Było konieczne ukształtowanie i stworzenie jej w ogniu walki ekonomicznej, wielkich strajków obronnych. Było konieczne przelać świadomość obrony przed wyzyskiem w umysły polskich górników, a reszta sama się dokonała. Dziś, po kilkunastu latach takiej pracy, większość górników śląskich mówi o sobie, że jest Polakiem, zaczyna czuć, rozumieć i walczyć. Dowodem na to jest walka o polskie szkolnictwo.

Jednakże poza tą walką kulturalną i społecznym ruchem istnieje wiele krzywd, upokorzeń i nędzy w polskiej klasie robotniczej, na którą wiele partii politycznych nie chce spojrzeć. Nie należy zapominać o tej stronie, jeśli chcemy ocenić wartość moralną i narodową walki wyzwoleńczej naszego ludu spod obcych wpływów. Należy przyjrzeć się warunkom życia polskiej ludności w Zagłębiu Śląskim, uwzględnić te warunki, aby zrozumieć wiele rzeczy i unikać fałszywych ocen. Chodzi o wyzwolenie z opresji, w jakiej żyją polscy górnicy.

Według spisu z roku 1900 ludność zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego wynosiła 222 241 osób, z czego na powiat frysztacki, tj. na część śląską zagłębia, przypadało 135 115, czyli 60,8%. Pozostała część mieszkała w powiecie morawsko-ostrawskim (na Morawach). W porównaniu z rokiem 1890 populacja zagłębia zwiększyła się: Morawską Ostrawę – 250%, Frysztat – 31%, a łącznie naturalny przyrost wyniósł 28,8%, a napływ ludności 35,5%. Rozwijający się przemysł potrzebował nowych sił roboczych, stąd napływ ludności w obu powiatach był bardzo znaczny, a zwłaszcza liczna była ludność z Galicji.
Ponieważ często mówi się, że górnicy są czeskiego pochodzenia, warto przyjrzeć się procentowemu zestawieniu ludności zagłębia według przynależności w roku 1900:

Morawską Ostrawę Frysztat Razem
Czechy 4,5% 1,8% 2,8%
Galicja 26,6% 21,7% 23,7%
Morawy 40,8% 6,1% 19,7%
Dolna Austria 0,9% 0,2% 0,4%
Śląsk 23,4% 66,9% 49,9%
Styria 0,2% około 0,1% 0,1%
Tyrol 0,1% 0,3% 0,1%
Reszta Austrii 0,3% 0,1% 0,1%

Źródło: Dane dla zagłębia pochodzą z „Arbeiterverhaltnisse im Ostrau-Karwiner Steinkohlenreviere” II Theil, von k. k. Arbeitsstatistischen Amte im Handelsministerium. Wien 1906.

Powyższe zestawienie jest bardzo wymowne, wskazuje, że ludność zagłębia jest przeważnie polskiego pochodzenia. Chociaż ludność przy spisie w 1900 roku wskazywała, że jest czeską, ponieważ władała zepsutym językiem polskim pełnym czeskich naleciałości, to jednak dane dotyczące pochodzenia ludności są bardziej wymowne i decydujące. Przemawiają one za tym, że ludność zagłębia jest w 74% polska, ponieważ z 49,9% przypadających na Śląsk bardzo niewiele jest czeskiego pochodzenia.

Powyższe zestawienie działa na niekorzyść polskiej populacji. Jest to jednak niezwykle interesujący dokument, pokazujący warunki przeprowadzania oficjalnych spisów w okolicach zamieszkanych przez ludność politycznie i narodowo nieświNależy pamiętać, że tekst pochodzi z czasów, gdy Polska była pod zaborami i walka o polską tożsamość była bardzo trudna. Wielu Polaków zmuszonych było do ukrywania swojego pochodzenia ze względu na represje ze strony władz zaborczych. Warto także zauważyć, że zapisywane w spisach języki mogą być mylące i nieodpowiednie do określenia narodowości ludności zamieszkującej daną okolicę.

Wspomniane w tekście zagłębie Ostrawsko-Karwińskie stanowiło ważny region przemysłowy w Austro-Węgrzech. Ludność pracująca w kopalniach i fabrykach składała się z wielu narodowości, w tym Polaków, Czechów, Niemców, Słowaków i innych. Polacy stanowili jednak największą grupę narodową, co wynika z procentowego zestawienia ludności według przynależności narodowej.

Pomimo trudnych warunków politycznych i narodowościowych, ludność polska w Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim zdołała przetrwać i rozwijać się, przyczyniając się do rozwoju regionu.

Według spisu ludności z 1900 roku, w części Księstwa Cieszyńskiego zwanego Zagłębiem Ostrawsko-Karwińskim mieszkało 222 241 osób, z czego 135 115 osób (60,8%) należało do powiatu frysztackiego, a pozostała ludność (74 126 osób) mieszkała w powiecie morawsko-ostrawskim na Morawach. Przemysł rozwijający się w regionie pociągał za sobą napływ nowych sił roboczych, w szczególności ludności z Galicji.

Mimo że często mówi się, że górnicy z regionu są pochodzenia czeskiego, procentowy skład ludności w 1900 roku wskazywał, że większość ludności zagłębia była polskiego pochodzenia. Z zestawienia wynikało, że 74% ludności zagłębia to Polacy, z czego tylko niewielka część to górnicy o czeskim pochodzeniu. Zestawienie to stanowiło dokument na temat warunków urzędowych spisów w regionie, w którym ludność była politycznie i narodowo nieuświadomiona.

Zagłębie Ostrawsko-Karwińskie było wybitnie regionem przemysłowym, gdzie na rolnictwo przypadało tylko 10,2%, na handel i inne zawody 9,12%, a na przemysł aż 80,6% ludności. W 1900 roku w regionie pracowało 72 594 robotników, z czego 70,5% (41 307 osób) zatrudnionych było w górnictwie i hutnictwie.

Zestawienie liczby górników według języka, jakim posługiwali się wskazywało na przewagę języka polskiego wśród górników w regionie. Według sprawozdania ministerstwa handlu, nie mniej niż 62,1% górników mówiło wyłącznie po polsku, a tylko 34,2% po czesku, słowacku lub morawsku. Należy jednak zauważyć, że tysiące polskich górników, mimo mówienia po polsku, uważało się za Czechów.

Praca w kopalniach była ciężka, niebezpieczna i słabo opłacana. Pracownicy zaczynali pracę już w bardzo młodym wieku, a po 30 roku życia nie byli już przyjmowani do pracy. Dlatego wiele osób pracujących w kopalniach wyglądało przedwcześnie na zestarzałych ludzi. W 1900 roku ponad 50% górników było już żonatymi mężczyznami, a wiele rodzin składało się z nieletnich dzieci. Walka o byt i trudności życiowe utrudniały rozwój myśli walki i obrony narodowej i politycznej.

Podsumowując, zagłębie Ostrawsko-Karwińskie w roku 1900 charakteryzowało się szybkim rozwojem przemysłu węglowego i hutniczego, co przyciągało liczne siły robocze z różnych regionów, zwłaszcza z Galicji. Ludność zagłębia była przeważnie polskiego pochodzenia, co wynikało z procentowego zestawienia według przynależności narodowej. Jednakże w wykazach językowych, które były niepewne i nieodpowiadające faktycznemu stanowi rzeczy, polska ludność była zaniżona na rzecz czeskiej i niemieckiej. Górnictwo stanowiło główną dziedzinę przemysłu i zatrudniało większość ludności pracującej w zagłębiu. Warunki pracy były ciężkie, niebezpieczne i źle płatne, a wiek początku pracy wynosił już 14 lat. Wczesne zawieranie małżeństw i liczne rodziny górnicze prowadziły do trudnej sytuacji materialnej i trudności w podjęciu walki o swoje prawa i emancypację.

Księstwo Cieszyńskie

5/5 - (6 votes)

Księstwo Cieszyńskie (czes. Těšínské knížectví) to było małe państwo w Europie Środkowej, które istniało w latach 1290-1920. Zostało założone przez książąt cieszyńskich i obejmowało tereny na pograniczu Czech, Polski i Słowacji. Głównym miastem Księstwa był Cieszyn, który jest obecnie podzielony między Polskę i Czechy. Księstwo było autonomiczne i posiadało własny rząd, sądy i administrację, jednak zależało od różnych panów z Czech i Polski. Księstwo Cieszyńskie przeszło przez różne okresy historyczne, od okresu prosperity w XIV i XV wieku do okresu kryzysu w XVII i XVIII wieku. W latach 1742-1918, Księstwo Cieszyńskie było pod rządami Habsburgów i było częścią Austro-Węgier. Po I wojnie światowej i rozpadzie Austro-Węgier, Księstwo Cieszyńskie zostało podzielone między Polskę i Czechosłowację w 1920 roku.

Księstwo Cieszyńskie było ważnym ośrodkiem gospodarczym i kulturalnym w Europie Środkowej. W swoich najlepszych czasach, księstwo posiadało rozwiniętą gospodarkę opartą na przemyśle i handlu. W szczególności, istniały liczne huty i fabryki, które produkowały stal, tekstylia i papier, oraz rozwinięty handel z innymi regionami Europy.

Księstwo Cieszyńskie było również ważnym ośrodkiem kulturalnym, z licznymi zabytkami i dziedzictwem kulturalnym, takimi jak zamki, kościoły, muzea, a także wybitnymi artystami i pisarzami.

Obecnie, na terenie Księstwa Cieszyńskiego istnieje wiele zabytków i atrakcji turystycznych, które przyciągają turystów z całego świata. W Polsce są to między innymi: Zamek Książąt Cieszyńskich, Kościół św. Piotra i Pawła, Muzeum Książąt Cieszyńskich oraz w Czechach zamek Chojnik, Kościół św. Piotra i Pawła czy Muzeum Książąt Cieszyńskich w Cieszynie. Warto też wspomnieć o Parku Etnograficznym w Czechowicach Dziedzicach, który prezentuje tradycyjną architekturę i kulturę Księstwa Cieszyńskiego oraz o Festiwalu Kultury Ludowej „Śląskie Granie” w Cieszynie, który prezentuje tradycyjną muzykę, taniec i kulturę regionu.

Region Księstwa Cieszyńskiego jest również znany z pięknych krajobrazów i bogatej przyrody. W Beskidzie Śląskim i Morawach istnieją liczne szlaki turystyczne, które pozwalają na odkrycie piękna górskich krajobrazów oraz na uprawianie turystyki pieszej i rowerowej.

W Polsce i Czechach, istnieją również liczne hotele i pensjonaty, które oferują zakwaterowanie dla turystów, a także wiele restauracji i sklepów oferujących regionalne specjały kuchni Księstwa Cieszyńskiego.

Należy pamiętać, że Księstwo Cieszyńskie jest bardzo specyficznym regionem, o bogatej historii, kulturze i tradycji oraz pięknych krajobrazach, który warto odwiedzić.

Po podziale Księstwa Cieszyńskiego między Polskę i Czechosłowację w 1920 roku, obie strony próbowały utrzymać swoje tradycje i kulturę. W Polsce część księstwa została włączona do województwa katowickiego, a po II wojnie światowej została przydzielona do powiatu cieszyńskiego. W Czechosłowacji, ta część księstwa została włączona do okręgu cieszyńskiego.
Obecnie, w Polsce i Czechach, istnieją różne organizacje i stowarzyszenia, które działają na rzecz ochrony i promocji tradycji i kultury Księstwa Cieszyńskiego. W Polsce istnieje takie stowarzyszenie jak Związek Kulturalno-Oświatowy Księstwa Cieszyńskiego czy Związek Kulturalny Księstwa Cieszyńskiego, w Czechach istnieje takie stowarzyszenie jak Cieszyńskie Towarzystwo Kulturalne.

W obu krajach, na terenie Księstwa Cieszyńskiego odbywają się różne imprezy kulturalne, takie jak koncerty, festiwale, pokazy i parady, które promują i utrwalają tradycję i kulturę regionu.

Rozwój turystyki w Księstwie Cieszyńskim jest istotny zarówno dla Polski jak i Czech. Dzięki swojej bogatej historii, kulturze i przyrodzie, region ten ma potencjał, aby stać się atrakcyjnym miejscem turystycznym dla turystów z kraju i zagranicy. W celu promocji turystyki w Księstwie Cieszyńskim, rządy Polski i Czech oraz lokalne samorządy i organizacje mogą pracować nad tworzeniem różnych programów i projektów, które mogą zachęcać turystów do odwiedzenia tego regionu. Może to obejmować rządowe subwencje na rozwój infrastruktury turystycznej, tworzenie nowych atrakcji turystycznych, czy też organizowanie różnych wydarzeń kulturalnych i festiwali. Kolejnym ważnym krokiem jest zwiększenie dostępności informacji o atrakcjach turystycznych i możliwościach zakwaterowania dla turystów. To może być osiągnięte poprzez rozwijanie różnych narzędzi promocji turystyki, takich jak strony internetowe, ulotki i broszury, czy też poprzez współpracę z biurami podróży i touroperatorami.

Wreszcie, ważne jest, aby zachęcać i wspierać przedsiębiorców związanych z branżą turystyczną, takich jak hotele, restauracje, przewodnicy, czy właściciele obiektów turystycznych. Mogą to robić poprzez tworzenie programów dotacyjnych i szkoleń, czy też poprzez udostępnianie narzędzi i informacji potrzebnych do rozwijania działalności turystycznej. Dzięki takim działaniom, Księstwo Cieszyńskie może stać się jeszcze bardziej atrakcyjnym miejscem turystycznym, a rozwój turystyki przyniesie korzyści zarówno dla mieszkańców jak i dla turystów.

Polecamy również prace dyplomowe z historii – wiele świetnych prac z najlepszych polskich uniwersytetów.

Niemcy na Śląsku

5/5 - (8 votes)

fragment książki Mieczysława Jarosza „Śląsk Cieszyński” napisanej w roku 1909.

Śląsk jest klasycznym krajem kapitalistycznej eksploata­cji, dokonywanej przez Niemców.

Wielka własność ziemska i kapitał przemysłowy są wyłą­cznie niemieckie. Ludność drobnorolna i proletariat przemy­słowy — słowiańskie. Stąd pochodzi zupełna supremacja Niem­ców w kraju, a wyrazem ustosunkowania sił społecznych pod względem narodowym jest Sejm krajowy, oparty na kurialnej ordynacji wyborczej z r. 1861. Stosunkom ekonomicznym przy systemie kurialnym, odpowiada skład sejmu.

Na 30 wybieralnych posłów, 24 jest niemieckich, tj. 80 % -Ludność niemiecka stanowi 43,3% – kuria wielkiej własno­ści, Izby handlowe i przemysłowe, kuria miejska są wyłącznie niemieckie. Ludność polska i czeska w kurii gmin wiejskich na 9 posłów wybiera sześciu. Pierwsze trzy kur je stanowią niejako niemiecki „stan posiadania”, i decydują o składzie sejmu. W I. kole I. kurii 4 książąt wybiera 2 posłów, w II. kole I. kurii 46 właścicieli ziemskich wybiera 7 posłów. W kurii Izb handlowych i przemysłowych 33 wyborców wybiera posłów, w kurii miast 000 wyborców wybiera 10 posłów, wreszcie w kurii gmin wiejskich 30.000 wyborców wybiera 9 posłów. Podczas gdy w I. kurii 1 poseł przypada na 5 wyborców, to w kurii miejskiej 1.300, a w kurii wiejskiej 3.400 wyborców wybiera 1 posła.

Śląska ordynacja wyborcza nie odpowiada obecnym sto­sunkom społecznym, jak zresztą w ogóle system kurialny jest pokrzywdzeniem ludności robotniczej i małorolnej. Na Śląsku moment uprzywilejowania klas posiadających na szkodę warstw ekonomicznie niesamodzielnych występuje wyraźniej, jeśli się uwzględni stosunek narodowości poszczególnych do liczby przy­padających na nie mandatów.

Przeciętnie 1 mandat przypada na 12.357 Niemców, 48.755 Czechów, 73.490 Polaków[1]). System kurialny wychodzi na szkodę polskiej części Śląska, Księstwa Cieszyńskiego, prze­mysłowo wysoko rozwiniętego. Odsuwając od udziału w wy­borach ludność robotniczą, pozbawia tym samym ludność pol­ską odpowiedniego udziału w rządzeniu krajem. W interesie ludności polskiej leży rozszerzenie prawa wyborczego tak, by warstwy robotnicze i małorolne na równi z innymi brały udział w rządach krajem. Ludność polska na Śląsku, ekono­micznie uboga, nie zdoła w inny sposób zdobyć wydatniej­szego udziału w gospodarce sejmowej, a tym samym wyzwolić się z przeważających wpływów niemieckiej arystokracji feu­dalnej i burżuazji przemysłowej. Równe i powszechne prawo wyborcze zdoła zapewnić ludności polskiej odpowiednią repre­zentację w Sejmie, a zarazem ograniczyć hegemonię Niemców na Śląsku.

Sejm śląski po dwakroć wypracował projekt reformy wy­borczej, opierającej się na zmodyfikowanym systemie kurialnym, po dwakroć reforma nie otrzymała sankcji wskutek pro­testów ludności robotniczej. Obecnie po smutnym doświadcze­niu na temat: kurialność wyborów, w powiecie bielskim, wśród stronnictw polskich na Śląsku panuje jedność zapatry­wań na kwestię reformy wyborczej. Wszystkie domagają się równego, powszechnego, bezpośredniego i tajnego prawa gło­sowania.

Przewaga Niemców w Sejmie krajowym objawia się zara­zem przewagą w życiu społecznym i politycznym. Do nie­dawna językiem urzędowym był wyłącznie język niemiecki.

Wydział krajowy urzędował w języku niemieckim, w sądach, urzędach panuje język niemiecki.

Dnia 7 października 1907 Sejm śląski uchwalił następującą ustawę językową dla autonomicznych władz na Śląsku:

  1. Autonomiczne władze I. instancji mają prawo same sobie ustanawiać język urzędowy i w nim wszelkie sprawy załatwiać.
  2. W okręgach wielojęzycznych autonomiczne władze I. instancji obowiązane są wybrać jeden z trzech języków do załatwiania wszelkich pism.
  3. Autonomiczne władze I. instancji mają prawo odsyłania do Wydziału krajowego wszelkich pism urzędowych, które nie są wystosowane w ich języku urzędowym, a to celem przetłu­maczenia.
  4. Przez władze autonomiczne pierwszej instancji rozumie się: gminy, powiatowe wydziały drogowe, konkurencyjne komitety kościelne, zarządy funduszów kontrybucyjnych itp.
  5. Wydział krajowy winien porobić odpowiednie zarządze­nia, celem uregulowania swych urzędowych stosunków z autonomicznymi władzami I. instancji, i winien utworzyć biuro tłumaczeń.

W myśl powyższej ustawy tylko we władzach I. instancji może być wprowadzony język polski (tym samym Sejm uznał język polski za krajowy). W uzupełnieniu powyższej uchwały sejmowej, śląski Wydział krajowy powziął na posie­dzeniu 7 stycznia 1908 r. następujące uchwały:

Śląski Wydział krajowy postanowił na podstawie punktu I. uchwały sejmowej z dnia 7 października 1907 r., dotyczą­cej kwestii językowej na Śląsku, iż język niemiecki jest językiem urzędowym jego i urzędów kra­jowych; mimo to przyjmowane będą nie tylko od urzędów, ale i od stron podania, które będą wystosowane w innym języku na Śląsku używanym. Załatwienia jednak będą robione w języku niemieckim.

W punkcie 4-tym uchwała Wydziału krajowego powiada: Jeśli ciało autonomiczne I. instancji ustanowiło sobie język urzędowy polski albo czeski i uwiadomiło o tym Wydział kra­jowy, wtedy tenże gminie takiej do każdego niemieckiego za­łatwienia sprawy załączy przekład w języku urzędowym da­nej gminy.

Z powyższych uchwał wynika, iż język niemiecki jest wy­łącznie językiem urzędowym nie tylko w łonie samego Wy­działu krajowego, ale w stosunku z resztą ciał autonomicznych. Wydział krajowy ma prawo wystosowywać pisma w języku niemieckim do ciał autonomicznych polskich, chyba, że te uwiadomią Wydział, iż ich językiem urzędowym jest polski.

Powyższa uchwała Wydziału krajowego stanęła wkrótce w kolizji z orzeczeniem trybunału państwowego, który na sku­tek rekursu Czechów z Opawy[2] orzekł dnia 10 lipca 1908 r., iż Wydział krajowy winien obywateli czeskich uwiadomić o swym rozstrzygnięciu w języku czeskim, polskich w polskim. Orzeczenie swe Trybunał oparł na § 19 ustaw zasadniczych państwowych. Wobec tego Wydział krajowy odmiennie od swej uchwały z 7 stycznia 1908 r., iż językiem urzędowym jego jest język niemiecki, musi urzędować z ludnością polską po polsku, bez uprzednich zawiadomień. Orzeczenie Trybunału państwowego zniosło wyłączność niemieckiego języka urzędo­wego w władzach krajowych, uznając za języki krajowe obok niemieckiego polski i czeski.

Walka o ukrajowienie języka polskiego na Śląsku trwała od r. 1840. W r. 1851 Ministerium sprawiedliwości wydało rozporządzenie, mocą którego orzekło, iż „narzecza” słowiań­skie na Śląsku nie mogą być uznane za języki słowiańskie, „przyswojone” na Śląsku, a tym samym za języki krajowe uznawane być nie mogą. Władze śląskie, niemieckie skorzy­stały z tego rozporządzenia na szkodę ludności polskiej.

W sądownictwie zmieniono powyższe rozporządzenie dnia 12 października 1882 r. Ministerium sprawiedliwości orzekło, że sądy muszą przyjmować wszystkie podania polskie, nato­miast mogą odpowiadać po polsku. To ostatnie na mocy roz­porządzenia tegoż ministerium z 3 stycznia 1899 r. Urzędom politycznym polecono nakazem w r. 1899, żeby w miarę mo­żności na podania polskie odpowiadały po polsku.

W praktyce działo się i dzieje w ten sposób, iż władze i urzędy przyjmują podania polskie, odpowiadają jednakowoż w języku niemieckim, korzystając z nieuświadomienia lud­ności.

W pierwszej połowie stycznia 1908 r. na konferencjach delegatów gmin z poszczególnych powiatów w Ks. Cieszyń­skim w myśl uchwały sejmowej z 7 października 1907 oświad­czono się za językiem polskim w urzędowaniu gminnym, na­stępnie wiele gmin przeprowadziło odnośne uchwały. Pewna liczba oświadczyła się za niemieckim językiem urzędowym, zwłaszcza w powiecie bielskim.

Przeciw uchwale wójtów polskich wystąpili wkrótce Niemcy, z obawy, że gminy polskie przeprowadzą jak najdalej w pra­ktyce uchwały sejmowe w sprawie równouprawnienia języka polskiego na Śląsku. Na zgromadzeniach Niemcy oświadczyli, „iż nie poddadzą się takiej samowoli i odpowiednio przeciw temu zareagują”, ponieważ uchwały wójtów „uniemożliwiają wszelkie dalsze porozumienie się na­rodowości”. Niemcy, opierając się na swej przewadze w kraju, twierdzą, iż ludność słowiańska na Śląsku najdogodniej może się porozumiewać z władzami w języku niemieckim…


[1] Cyfry według spisu z r. 1900.

[2] *) Czesi wnieśli rekurs do Wydziału krajowego przeciw uchwale Rady m. Opawy, iż jej językiem urzędowym jest niemiecki. „Wydział rekurs odrzucił, o d p o w iadając w języku niemieckim.

Ludność Śląska Cieszyńskiego

5/5 - (7 votes)

Charakter wiejskiej ludności śląskiej pozostaje w zupełnej harmonii z gospodarką rolną, jaką prowadzi. Chłop śląski jest gorliwym wyznawcą gospodarki rolnej o rozciągłej ekonomii czasu i ta sprawia, że uporczywie trzyma się zwyczajów, po­zostawionych przez dawne pokolenia, i nie reaguje zupełnie na przemiany, dokonywające się wokół niego. Całą swą mądrość polityczną zamknął w przestrzeganiu przekazanych zwycza­jów i nie odstępuje od nich, aby uczynić próbę zmiany na lepsze. Stąd brak wszelkiej przedsiębiorczości, inicjatywy, bier­ność i apatia, konserwatyzm społeczny i indyferentyzm narodowy. Nie bez pewnego wpływu na jego sposób myślenia po­zostaje wyznanie religijne. Ludność wyznania ewangelickiego jest bardziej dostępna reformom, przemianom, ogólnemu po­stępowi, łatwiej trafiają jej do przekonania hasła polityczne i narodowe, znać u niej pewną przedsiębiorczość i inicjatywę, ludność ewangelicka narodowo jest więcej uświadomiona[1]). Wprost przeciwnie ludność rzymsko-katolickiego wyznania. Powyższy objaw znajduje poniekąd poparcie w prasie polskiej na Śląsku. Zdaje sobie z niego dokładnie prasa wroga i stara się go wykorzystać.

Prasa czeska stale podkreśla: wszystko, co polskie, to klerykalne, niepostępowe, szkodliwe, wszystko, co czeskie, to po­stępowe, wolne, pożyteczne. Podobnie głosi organ Niemców „Ślązak”. Narodowa prasa polska na Śląsku nie umie zdać sobie z tego sprawy, ale uporczywie powtarza za obconarodową i pozakrajową prasą hasła, które na Śląsku nie mają racji bytu i korzyści przynieść nie mogą, lecz przeciwnie po­pychają ludność śląską na zachodzie w objęcia czechizacji, a we wschodniej części w ramiona germanizacji. Powyższe stanowisko prasy polskiej mści się w pierwszym rzędzie na ludności wiejskiej wyznania rzymsko – katolickiego. Zamiast uświadamiania wnosi w ludność śląską hasła antagonizmu wyznaniowego, hasła walki katolików z ewangelikami, co tylko pogłębia konserwatyzm polskiej ludności wiejskiej i czyni ją jeszcze bardziej obcą narodowej i politycznej emancypacji.

Ludność wiejska, jako warstwa społeczna, pozostaje dziś poza nawiasem walki o prawa ludności polskiej na Śląsku. Jest to stan bardzo smutny, aczkolwiek winy ludności przy­pisać zań nie można. Ludność wiejska na Śląsku cieszyńskim nie czuje się polską i dlatego opinia prasy naszej, prawiąca o patriotyzmie ludu śląskiego, nie odpowiada prawdzie a szkodzi sprawie.

Dotychczasowa długoletnia praca społeczna, prowadzona ze strony polskiej nad ludem wiejskim, przyniosła minimalne re­zultaty. Miarą jej może być ten fakt, że we wschodniej czę­ści Księstwa, w powiecie bielskim, wyłącznie rolniczym i pol­skim, graniczącym z Galicją, jest szkół utrakwistycznych sto­sunkowo najwięcej, ludność narodowo tak mało uświadomiona, że zutrakwizowanie reszty szkół i wprowadzenie niemieckiego języka do wydziałów gminnych spotkałoby się z minimalnym oporem, a nawet bodaj z życzliwością ze strony śląskiej ludności rolnej.

Pozostaje proletariat przemysłowy. Wszystko, cokolwiek prasa polska i społeczeństwo nasze wie o Śląsku, pochodzi z pola walki, jaką prowadzi robotnik polski. I czy to będą odgłosy walki z kopalń śląskich, czy z kresów o szkołę polską, zawsze bohaterem będzie robotnik. Ludność przemysłowa w Ks. Cieszyńskim stanowi przeszło 40%? liczy kilkadziesiąt ty­sięcy robotników. Tej okoliczności zawdzięczać należy, iż na Śląsku istnieje akcja polityczna, wre walka o prawa naro­dowe, o równouprawnienie. Co by było ze Śląskiem, gdyby nie proletariat przemysłowy? Odpowiedź na powyższe pytanie daje rolnicza część Śląska, czysto polskie powiaty bielski i cie­szyński.

Podobnie jak ludność rolnicza jest wcieleniem konserwa­tyzmu społecznego i narodowego indyferentyzmu – owego „ducha starośląskiego” – tak ludność robotnicza jest uoso­bieniem całej akcji odrodzeniowej na Śląsku. Jest ona żywym, myślącym organizmem, wyrazem dążeń i pragnień całego spo­łeczeństwa polskiego na Śląsku. Wszelka akcja polityczna czy narodowa nie da się pomyśleć bez udziału robotnika, a zwłaszcza górnika. Zagłębie węglowe jest terenem, na którym skupia się cała działalność społeczna na Śląsku. Stąd rozchodzą się po całym Księstwie hasła obrony i walki z obco-narodową inwazją i uciskiem ekonomicznym. Zagłębie pierw­sze i jedyne prowadzi bój z obconarodowym kapitałem, w zagłębiu powstała akcja za polską szkołą, zniesieniem utrakwizacji szkół, wyrugowaniem niemczyzny z wydziałów gminnych, zagłębie wstrzymuje cały napór czechizacji i broni wschod­nich części Śląska przed jej zalewem.

Ludność robotnicza pozostaje w większej zależności od niemieckiego kapitału – niźli ludność rolnicza – mimo to otrząsnęła się po większej części z konserwatyzmu społecz­nego, w jakim pogrążony wegetuje dotąd lud rolny. Przyczyna tego zjawiska jest wspólna całej klasie robotniczej, gdziekol­wiek ona żyje, pracuje i walczy. Podczas gdy umysł chłopa rolnego pracuje powoli, tak jak powolna i rozciągła w czasie jest jego uprawa roli – to ludność robotnicza, rzucona w śro­dowisko wielkiej, skomplikowanej produkcji – gdzie wszystko wre, kipi, przewala się i spieszy naprzód – dostosowując umysł do otoczenia, uczy się szybko myśleć, orientować. Wa­runki społeczne pracy wpływają silnie na kształtowanie się psychologii robotnika. Społeczeństwo polskie na Śląsku – uży­wając słów Hermanna – myśli najszybciej w swej warstwie robotniczej. Hasła walki społecznej i politycznej, obrony na­rodowej trafiają szybko do przekonania ludności robotniczej i porywają ją z sobą.

Po zestawieniu powyższych danych sprawa stanie się zro­zumiałą, dlaczego na Śląsku Cieszyńskim wyłącznie ludność robotnicza bierze udział w życiu społecznym i politycznym, dlaczego sprawa polska znajduje swój najpotężniejszy wyraz w centrach przemysłowych kraju. Dla ludności robotniczej poza kwestią pracy i płacy i tym wszystkim, co składa się na ustawodawstwo socjalno-polityczne – kwestia wolności po­litycznej posiada niezmiernie doniosłe znaczenie. Najwspanial­sze warunki pracy bez wolności politycznej utrzymać się nie dadzą – jedno z drugim w ścisłym pozostaje związku. A co warta wolność polityczna, kiedy korzystanie z niej dla mas roboczych jest niedostępne, utrudnione przez wyłączność obcego języka. Jaką korzyść posiadają wysoko zorganizowane szkoły, rozliczne urzędy, całe sądownictwo, przeróżne insty­tucje państwowe i krajowe, kiedy w nich urzędowanie od­bywa się w języku obcym ludności roboczej! Dla niej, wła­dającej wyłącznie ojczystym językiem, wszystkie instytucje, wszelkie najdalej idące swobody polityczne są bez wartości, bo z nich korzystać nie może. Nabierają one znaczenia dla mas ludowych wtedy, kiedy urzędowanie w nich odbywa się w języku ojczystym ludności pracującej, kiedy urzędnicy są synami tego ludu a nie nasłanymi, narzuconymi wykonaw­cami martwej litery ustawy, kiedy między instytucjami, przestrzegającymi wolności politycznej, a ludnością pracującą istnieje nie przepaść biurokratyczna, kulturalna, narodowa, ale zrozumienie, oparte na używaniu języka masy i odczuwaniu jej potrzeb. I oto dlaczego swobody i prawa polityczne bez uwzględnienia narodowych potrzeb ludności roboczej nie mają znaczenia.

Ludność robotnicza najdotkliwiej odczuwa brak wolności politycznej. Dla niej kwestia narodowego i politycznego równouprawnienia jest zarazem kwestia bytu. Chociaż, jak zresztą ogół ludności śląskiej, nie posiada zrozumienia dla haseł nie­podległościowych, rozumie jednak dobrze i odczuwa głęboko potrzebę równouprawnienia i walkę o nie. ofiarną prowadzi. Tym momentom zawdzięczać należy, że sprawa emancypacji Śląska spod obcych wpływów, że sprawa polska na Śląsku nie zejdzie z porządku dziennego.


[1] O przyczynach tego zjawiska była mowa w rozdziale: Staty­styka narodowości i wyznań.