Przemysł i handel na Śląsku Cieszyńskim

5/5 - (7 votes)

O charakterze gospodarczym danego kraju stanowi stosunek ludności do ziemi i przemysłu. Procent mieszkańców, pracują­cych i żyjących z uprawy roli i przemysłu, określa najwy­raźniej siłę gospodarczą kraju.

Śląsk austriacki posiada niezwykle korzystne warunki rozwoju gospodarki społecznej. Stąd też należy do najbardziej przemysłowych krajów w Austrii, zwłaszcza wschodnia część, polska, Księstwo Cieszyńskie. Bogate pokłady węgla kamien­nego, których eksploatacja podnosi się z każdym rokiem, sprawiają, iż Śląsk cieszyński posiada charakter kraju prze­mysłowo wysoko rozwiniętego. Produkcja obejmuje najroz­maitsze gałęzie przemysłu, handel ożywiony, co sprawia, że połowa przeszło ludności żyje na Śląsku z przemysłu i handlu.

Według obliczeń śląskiej Izby handlowo-przemysłowej było na Śląsku w r. 1897 22.256 przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych, w r. 1906 wynosiły już 26.922. Bardzo poważny procent z powyższej liczby to przedsiębiorstwa, gdzie istniał szeroko rozprowadzony podział pracy i liczne urządzenia te­chniczne.

Według wykazów centralnej komisji statystycznej, obej­mujących spis przedsiębiorstw przemysłowych z 3 czerwca 1902 roku, 1465 przedsiębiorstw na Śląsku posiadało motory o sile 94.108 koni (HP.). Zatrudniały one 77.383 robotników.

Najważniejszą gałęzią przemysłu na Śląsku jest eksploa­tacja węgla kamiennego, którego pokłady znajdują się wyłą­cznie na Śląsku cieszyńskim i tworzą zagłębie węglowe ostraw­sko-karwińskie. Nazwa pochodzi od miejscowości górniczych, leżących po obu krańcach zagłębia. Ciągnie się ono z za­chodu od Witkowie i Morawskiej Ostrawy na Morawach aż za Karwinę i Suchą na Śląsku. Pokłady węglowe ostrawsko-karwińskie są południowo-zachodnią częścią wielkiego górno­śląskiego zagłębia a zawierają w sobie dwa uwarstwowienia węglowe: starsze, zachodnie, sięgające od Pietrzykowie na pruskim Śląsku do Orłowy na Śląsku cieszyńskim. Do tej for­macji należy kotlina ostrawska i pietwałdzko-porębska. Młodsze pokłady ciągną się od Orłowy do Karwiny i dalej na wschód. Tworzą one razem grzbiet długości 26 kim., ciągnący się z za­chodu na wschód, o miąższości 86 m. *)

Nowe wiercenia za węglem w okolicy Cieszyna i odkry­wane tamże pokłady węglowe wskazują, że węgiel kamienny znajduje się w całej północnej części Księstwa, a przez ko­palnie w Dziedzicach (na granicy Galicji) łączą się z zagłę­biem krakowskim i dąbrowskim w Królestwie Polskim.

Początki wydobywania węgla w zagłębiu ostrawsko-kar-wińskim sięgają końca 18 i początku 19 wieku. Jedne z pierw­szych kopalń, gdzie eksploatację uprawiano w szerszym za­kresie, powstały w Dąbrowie (1822), na Jaklowcu w Polskiej Ostrawie (1830), huty witkowickie wydobywały tu węgiel. W latach czterdziestych ruch górniczy wzmógł się przez to, że państwo przystąpiło do eksploatacji. Powstały nowe ko­palnie w Michałkowicach (1843), w Zarubku (1845), w Mo­rawskiej Ostrawie (1846). W dziesięć lat po tym kopalnie te przeszły na własność towarzystwa kolei północnej i dotąd do niego należą.

*) Dr. Józef Peters: Vyvoj hornictm v ostravsko-karvinskem Tca-menouhelnem reviru.

Jako pierwsi właściciele kopalń występują wyłącznie nie­mieccy kapitaliści: hr. Wilczek w Polskiej Ostrawie, hr. La­risch w Karwinie, hr. Mattendoit, hr. Harrach, br. Klein, Hu­bner, Gorgosch i inni. Od pierwszej chwili ruchu górniczego na Śląsku, kapitał niemiecki był jedynym właścicielem kopalń węgla kamiennego i do dziś nim pozostał.

Ten moment wywarł decydujący wpływ na stosunki spo­łeczne i narodowościowe w Księstwie cieszyńskim.

Wybudowanie kolei koszycko-bogumińskiej i przedłużenie linii kolejowej Kraków-Mysłowice, liczne rozgałęzienia kolei dla celów czysto górniczych w samym zagłębiu ułatwiły zbyt produkcji i spotęgowały jej rozwój.

Kilka cyfr z rozwoju kopalnictwa w Księstwie cieszyń­skim (W Opawskim wydobywano dawniej węgiel brunatny, dziś ruch górniczy zupełnie tam nie istnieje.) świadczy najlepiej o bogactwie zagłębia:

Rok. Ilość węgla wydobytego.

1822 66.700 ctn. m.

1842 613.800 „

1862 6.096.804 .,

1882 26.117.173 „

1901 62.544.584 „

1907 71.211.620 .,

1908 74.320.850

Z porównania produkcji węgla w Ks. Cieszyńskim z ogólną produkcją w Austrii pokazuje się, że Zagłębie śląskie stoi na pierwszym miejscu.

W roku 1908 produkcja węgla w Austrii przedstawiała się następująco:

Zagłębie. metryczne cetnary.

Ostrawa-Karwina . . . 74.320.850 Rosice-Oslawany …. 4.457.685 Do przeniesienia 78.778.535

Produkcja węgla w zagłębiu ostrawsko-karwińskim sta­nowi 527% produkcji w całej Austrii a wartość jej równa się 76.000.000 koron*).

Z produkcją węgla stoi w ścisłym związku produkcja koksu, która również w zagłębiu ostrawsko-karwińskim jest najwydatniejszą. W r. 1908 wyprodukowano koksu w Austrii 19.154.337 ctn. m., zczegona zagłębie śląskie przypada 17.950.631.

Powyższe dane odnoszą się do całego zagłębia, którego część znajduje się na Morawach w miejscowościach Morawska Ostrawa, Przywóz, Witkowice, Marjańskie Góry i Zabrzeg.

„Według danych z r. 1907 produkcja węgla na Morawach wynosil3.719.438ctn.m., wartości 13.681.663kor.,koksu9.112.846 ctn. m. wartości 16.994.052 kor., amoniaku, benzolu, eteru, produ­kowanych obok koksu, wartości łącznej 3.873.505 koron. Wę­giel wydobywano w 7 kopalniach.

Z powyższego widać, że produkcja węgla koncentruje się w kopalniach śląskich. Ilość węgla, wydobytego na Morawach w r. 1907, stanowi zaledwie 19% produkcji całego zagłębia.

*) Produkcja węgla w Zagłębiu ostrawsko-karwińskim stale wzrasta. Jak wykazują najnowsze publikacje, wynosiła produkcja w październiku 1909 r. 6.239.522 ctn. m., czyli 56-23% ogólnej produkcji węgla kamiennego w Austrii.

Nowe wiercenia w Dolnej Suchej za Karwina, gdzie w głę­bokości 700 metrów znaleziono pokłady węgla, przewyższające grubością dotychczasowe, wskazują, iż przyszłość przemysłu gór­niczego w zagłębiu ostrawsko-karwińskim spoczywa wyłącznie na Śląsku.

W miarę posuwania się kopalń w głąb Księstwa cieszyń­skiego, z powstaniem dróg wodnych, ruch przemysłowy ożywi się i przesunie bardziej ku wschodowi. Wraz z nim przeniesie się ukształtowanie stosunków społecznych i narodowościowych w nowe okolice. Walka czesko-polska, jaka dzisiaj wre w za­głębiu, obejmie nowe terytorium.

Właścicielami kopalń są obecnie przeważnie towarzystwa akcyjne, wyłącznie niemieckie. Według danych statystycznych z 1907 roku produkcja w kopalniach poszczególnych to w. akcyjnych i prywatnych właścicieli przedstawiała się nastę­pująco:

Witkowice kopalnia i huty . . 15.826.000 ctn. m. węgla Tow. akc. kolei północnej . 14.724.500 „ „ „ hr. Larisch-Mónnich . . . 9.764.000 „ „ Tow. Orłowa-Łazy-Poręba (wła­sność br. Guttmanów) . . 8.285.700 „ „ Austr. Tow. górniczo-hutnicze (dawniej arcyks. Fryderyk) 7.235.000 „ ,. „

hr. Wilczek……………………………….. 5.874.718 „ „ „

Mor.-ostr.tow.górn.MarjaAnna 3,103.038 „ „ „ Ostrawskie tow. akcyjne (da­wniej ks. Salm) …. 2.644.660 „ „ „ Ostr.-karwińskie tow. górnicze w PietwaJdzie……………………… 1.463.578 „ „ „

Kopalnie Zwierzyna …. 865.841 „ „ „ Austr. tow. górn. w Wiednin 789.175 „ „ „ Kopalnie w Dziedzicach . . 563.905 „ „ „

W roku 1907 wydobywano węgiel w 36 kopalniach (7 na Morawach). Na Śląsku istnieją kopalnie w miejscowościach:

Polska Ostrawa, Małe Kończyce, Gruszów, Michałkowice, Pietwałd, Poręba, Orłowa, Dąbrowa, Łazy, Karwina, Dolna Sucha. Gminy powyższe leżą przeważnie w powiecie frysztackim (część należy do frydeckiego). Ludność pracująca w kopalniach mie­szka tuż przy kopalniach, w koloniach, prywatnie lub w miej­scowościach w całym powiecie frysztackim.

W miarę jak w zagłębiu śląskim rozwijał się intensyw­niejszy ruch górniczy, napływała z Czech obficie czeska inteligencja górnicza i zajmowała wszystkie lepiej uposażone i wpływowe stanowiska. Ludność miejscowa, polska, której uprawa roli nie starczyła na wyżywienie, zjeżdżała masowo do kopalń. (Powiat frysztacki, zasiany płaskimi wzgórzami, posiada grunta niezbyt urodzajne, przy czym rzeczki Piotrówka i Stonawka wylewami wyrządzają dotkliwe szkody). Wstępując do kopalń, oddawała się zupełnie w zależność od swych prze­łożonych czeskich, inżynierów, dyrektorów, sztygarów, majstrów? dozorców, i t. p.

Stanowisko społeczne ludności bezrolnej, czerpiącej wszystkie środki do życia z pracy w kopalni, której może być lada chwila pozbawiona przez swych obconarodowych przełożonych sprowadzało się coraz bardziej do roli masy roboczej, która dla celów zarobkowych, musiała zrzekać się swych praw po­litycznych i narodowych i ustępować z zajmowanych dotąd placówek w miejscowościach górniczych. Tą drogą Czesi opa­nowali zagłębie. Uwarstwowienie społeczne przedstawia się w tej części Śląska następująco: u góry — kapitał niemiecki, ad­ministracja, rządy — czeskie, u dołu — masa robocza polska. Bezpośredni kontakt burżuazji czeskiej z polskim ludem ro­boczym wytworzył w ostatnich dziesiątkach lat walkę poli­tyczną i narodowościową, której podłoże jest nawskroś kla­sowe.

Z górnictwem wiąże się ściśle przemysł hutniczy. Dawniej; kiedy używano węgla drzewnego i mniej wydajnej rudy ro­dzimej, istniały huty na Śląsku opawskim. Z rozwojem kolei żelaznej i wielkim zapotrzebowaniem żelaza, a zarazem przy ułatwionym używaniu koksu z powodu rozwiniętej komuni­kacji, przemysł hutniczy przesiedlił się w okolice bliższe ko­palń węgla. Do niedawna istniały huty w Baszce i Ustroniu *), obecnie tylko w Trzyńcu.

W roku 1905 wyrobiono w 3 wy­sokich piecach w Trzyńcu 749.603 ctn. m. surowca żelaza war­tości 5*5 milionów koron. Rudy spotrzebowano 1*5 miliona ctn. mf wartości 3 milionów. Huty trzynieckie używają przeważnie rudy węgierskiej, poza tym śląskiej, bośniackiej, galicyjskiej, szwedzkiej i t. p. Wyprodukowany surowiec bywa przerabiany po większej części na miejscu we własnych walcowniach i odlewniach. W r. 1905 pracowało przy wysokich piecach w Trzyńcu 797 robotników.

Przemysł ziemny, kamieniarski obejmuje najroz­maitsze działy, z tego na Śląsku cieszyńskim istnieją nastę­pujące: w Gruszo wie i Polskiej Lutynji fabryki terakoty, rur i aparatów dla przemysłu chemicznego. Fabryka kafli we Frydku, zatrudniająca 80 robotników, wyrabia piece kaflowe, wanny, płyty ścienne i t. p. Wyrób cegieł istnieje w różnych miejscowościach, rozrzuconych po całym Ks. Cieszyńskim. Po­chodzi to stąd, iż loss, nadający się doskonale do wyrabiania cegieł, pokrywa niższe stoki Beskidów i pagórkowate okolice Śląska cieszyńskiego. Cegielnie istnieją: w Bielsku 2, o 80 HP i 160 robotnikach, w Łazach, Orłowie, Ropicy, Sibicy o 120 HP i 160 robotnikach, w Szonychlu, Szkorzowie, w Cieszynie 3 i t. d.

*) Nowy dyrektor Austriackiego To w. hutniczo-górn. Giinther zwinął huty w Baszce, Ustroniu a także i w Węgierskiej Górce w Ga­licji, koncentrując hutnictwo w Trzyńcu.

Na Śląsku opawskim istnieje rozwinięty przemysł wyrobów marmurowych i granitu, w Ks. Cieszyńskim natomiast eks­ploatuje się piaskowiec karpacki, którego łomy znajdują się w Cieszyńskim i Jabłonkowskim okręgu sądowym. W Gole­szowie istnieje wielka cementownia o 2700 HP, która z miej­scowego marglu wapiennego wyrabia cement; zatrudnia 450 robotników. Wapno produkują: Dolna Leszna, Kojkowice, Bielsk, Jaworze i Goleszów.

Przemysł metalowy rozwija się bądź to w sąsiedztwie hut, bądź to w innych miejscowościach. Odlewnia żelaza znajduje się w Trzyńcu, również walcownia o 9000 HP, wy­rabiająca rozmaite rodzaje żelaza walcowanego, blachę, osie do wozów. Walcownia rur znajduje się w Boguminie-Szonychlu o 2600 HP i kilkuset robotnikach. Poza tym istnieją fabryki wyrobów metalowych w Bielsku, Frydku, Cieszynie, druciarnie w Boguminie i Cieszynie, cynkownia w Dziedzicach, fabryki wyrobów ołowianych i cynowych w Bielsku. Przemysł maszynowy koncentruje się głównie w Bielsku, gdzie istnieją fabryki maszyn dla elektrowni, cementowni, maszyn tkackich i parowych. Przemysł drzewny jest równie licznie reprezentowany; większe przedsiębiorstwa tartaczne znajdują się w Bielsku, Jabłonkowie, Chybiu, Cieszynie, Sibicy, Starym mieście koło Frydku i w Ustroniu. Zatrudniają koło 800 robotników. Przedsiębiorstwa dla pomniejszych wyrobów drzewnych istnieją w Cieszynie, Ustroniu, Hermanicach, Nawsiu. W Cie­szynie znajduje się wielka fabryka mebli giętych, które roz­chodzą się daleko za granice państwa.

Przemysł tkacki obok górniczego, hutniczego i metalo­wego należy do najwyżej rozwiniętych w kraju. Tkactwo istniało na Śląsku od bardzo dawnych czasów. W wiekach średnich śląskie wyroby tkackie znajdowały zbyt na rynkach we Włoszech, a dziś rozchodzą się po Angli, Niemczech, Ame­ryce i Australii. Przed wprowadzeniem maszyn do produkcji tkackiej, właścicielami pracowni tkackich na Śląsku cieszyń­skim byli polscy tkacze. Dotąd jeszcze znajdują się np. w Cie­szynie ulice ze starymi klasycznymi domkami tkackimi, któ­rych dzisiejsi właściciele nie trudnią się już tkactwem, na­tomiast uważają się za Niemców.

Maszynowa forma produkcji wymagała większego kapitału zakładowego i obrotowego, a tym nie rozporządzali drobni ręczni tkacze polscy. Kapitał posia­dała niemiecka burżuazja. Maszynowa produkcja opanowana została przez Niemców i wypowiedziała walkę drobnym war­sztatom, które z biegiem czasu podzielić musiały losy podobnym sobie w innych krajach. Do zmiany stosunków w produkcji tkackiej przyczyniła się inna jeszcze okoliczność, a właściwie była ona dalszym następstwem działalności maszyn.

Tkacze warsztatowi używali wełny, dostarczanej przez kra­jowych hodowców owiec, i lnu, uprawianego również w kraju. Rozwój komunikacji kolejowej umożliwił fabrykantom tkackim sprowadzanie wełny z Ameryki, Australii i innych krajów po cenach dogodnych, len został wyparty przez różne materiały przędzalniane, sporządzane z włókien roślinnych. Produkcja maszynowa obniżyła znacznie hodowlę owiec w kraju, a uprawę lnu uczyniła zupełnie nie rentującą się. Przemysł tkacki kon­centruje się obecnie w Bielsku i okolicy i Frydku i okolicy. *

Wyroby wełniane produkują głównie fabryki bielskie. Nie­które z przedsiębiorstw bielskich przerabiają surowiec na go­towe wyroby, inne przedsiębiorstwa łączą dwa, trzy zakłady razem — pralnię i farbiarnię, apreturę jak i przędzalnię i tkalnię — bardzo wiele zakładów pracuje samodzielnie bez używania motorów. Zakłady bielskie posiadają motory o 3855 HP.

*) We Frydku, leżącym na Śląsku, i Mistku, leżącym już na Mo­rawach, koncentruje się przemysł tkacki w zachodniej części Śląska Cieszyńskiego. Na Śląsku Opawskim znajdują się wielkie i znane sze­roko fabryki tkackie w Jagerndorfie, Bennisch, Freudenthalu i Freiwaldau.

Przemysł lniany koncentruje się wyłącznie na Śląsku opaw­skim, natomiast zakłady frydeckie są siedzibą produkcji ba­wełnianej. Materjał, przerabiany w frydeckich fabrykach tkac­kich pochodzi z Ameryki, Indj, Egiptu. Siła motorów, uży­wanych w zakładach frydeckich, wynosi 3113 HP. Jutowe wyroby sporządzają również fabryki bielskie.

Przemysł skórzany, papierowy, budowlany, poligraficzny, wyrób, odzieży i t. p. rozwijają się w mniejszym zakresie, bądź też koncentrują się na Śląsku opawskim. Pozostaje do omó­wienia przemysł wyrobów żywnościowych i chemiczny.

*) W r. 1900 wynosiła produkcja piwa na Śląsku austriackim 443.000, w r. 1905 — 394.608, w 1906 — 362.846.

Z pośród stosunkowo wielkiej liczby młynów (467), poru­szanych parą, wodą i wiatrem, było w r. 1902 na całym Śląsku 9 wielkich przedsiębiorstw, z czego dwa na Śląsku cieszyńskim: w Bielsku i Cieszynie, gdzie znajdują się również piekarnie fabryczne. Cukrowni na Śląsku istnieje kilkanaście o łącznej produkcji rocznej 400.000 ctn. m. Buraki do cukrowni bywają sprowadzane przeważnie z Prus i Górnego Śląska, gdyż uprawa buraków w kraju (V2 miliona ctn. m.) nie wystarcza, co utrudnia rozwój produkcji cukru. Na Śląsku cieszyńskim istnieje obecnie jedyna cukrownia w Chybiu (500 HP), za­trudnia 550 robotników. — Produkcja piwa ulega ciągłym wahaniom, a nawet wskazuje pewne stałe zmniejszanie się *).

Obecnie istnieje 30 browarów o rocznej produkcji 362.84:6 hl. (1906). W r. 1859 było 84 browarów o produkcji 129.934 hl. Znać tu najwyraźniej koncentrację większych przedsię­biorstw a zanikanie mniejszych. Na Śląsku cieszyńskim istnieją 4 browary, których produkcja wynosiła w r. 1906 — 235.165 hl., tj. 65%- Gorzelni istnieje 91, przeważnie drobne o nieznacznej produkcji. Największe gorzelnie znajdują się w Karwinie i Mostach w Cieszyńskim i w Świniowie w Opaw­skim. Fabryki likierów istnieją w Cieszynie, Błogocicach, Frysztacie (znacznie więcej jest ich w Opawskim). Octarnie w Trzyńcu i Zebrzydowicach. Publiczne hale sprzedaży mięsa i rzeźnie znajdują się (r. 1905) w Bielsku, Skoczowie, Bogu-minie, Orłowie, Frydku, Cieszynie i Jabłonkowie, w Opawskim pięć. Fabryki wody sodowej i innych napojów istnieją w Cie­szynie i Bielsku.

Przemysł chemiczny istniał już w szerszym zakresie w Ks. Cieszyńskim w pierwszej połowie ubiegłego stulecia. W r. 1857 fabryka w Gruszo wie wyprodukowała wyrobów chemicznych wartości miliona koron, w Pietwaldzie farby cyn­kowe, w Piotrowicach różne odmiany wyrobów chemicznych. Przemysł chemiczny koncentrował się od początku na Śląsku Cieszyńskim i tu pozostał. W Opawskim istnieją fabryki pod­rzędniejszych chemicznych produktów. Fabryki w Gruszowie i Piotrowicach zatrudniały w 1902 r. —1580 robotników, siła motorów wynosiła 3200 HP. Obie produkują głównie kwas siarczany, przy pomocy którego uzyskują inne preparaty che­miczne. Wyrabiają sól glauberską, kwas solny, sodę, chlorek wapienny, kwas saletrowy. Gruszów produkuje przeważnie kwasy solne, Piotrowice używają kwasu siarczanego do otrzy­mywania fosforytów, znanych jako nawozy sztuczne pod nazwą superfosfatów. Superfosfat produkują również fabryki w Boguminie-Szonychlu. Organiczne wyroby chemiczne wyrabiają fabryki w Trzyńcu, Boguminie i Gruszowie.

W Trzyńcu zwę­glają drzewo bukowe a z destylatu otrzymują derywaty me­tylowe i etylowe jak również ich sole, a poza tym: węgiel drzewny, smołę, ocet drzewny, formaldehyd, kwasy octowe, chloroform, aceton i t. p. W zakładzie tym pracuje około 100 robotników. W Boguminie wyrabiają sacharynę. W fabrykach chemicznych produkują cały szereg innych organicznych chemikaliów. — Osobny dział stanowią rafinerie. W Czechowicach, Dziedzicach, Boguminie istnieją rafinerie nafty (łączna siła 1040 HP), w których po odpowiedniej destylacji ropy otrzy­mują benzynę, naftę, parafinę, nadto asfalt i koks. Materiał surowy pochodzi z Galicji, robotników zatrudniają rafinerie przeszło 500. Olej lniany wytłaczają w Boguminie-Dworcu *) i Mostach. Dodać należy, że powyższe fabryki istnieją wyłą­cznie na Śląsku Cieszyńskim. Wyrób świec i mydła koncen­truje się w Dziedzicach i Boguminie, pomniejsze zakłady istnieją na Śląsku Opawskim. Gazownie rozmieszczone są po ca­łym Śląsku. Wyrób zapałek, papy na dachy, w Czechowicach i Bielsku.

Wysokie uprzemysłowienie kraju, połączone tym samym ze znaczną gęstością zaludnienia, stwarza dogodne warunki dla rozwoju handlu. Według wykazów spisu**) z 1900 roku tru­dniło się i żyło z handlu na Śląsku 51.679 ludzi, tj. 7*59 proc. ludności. W kraju istnieje ożywiony handel drzewem, węglem, mąka przychodzi z Węgier, bydło z Galicji i Węgier, towa­rami kolonialnymi handluje przeważnie Opawa. Ważniejszą stroną w obrocie handlowym jest eksport wyrobów krajowych, w którym Śląsk Cieszyński przede wszystkim bierze żywy udział, wysyłając swe towary głównie na Bałkan, do Rosji i innych państw.

Drzewo, węgiel i zboże, jak i półfabrykaty, idą głównie do Niemiec, gotowe produkty przeważnie na Wschód, Węgiel i koks idzie do Węgier, Rosji, Serbji i Rumunji.

*) Po kilkakrotnym wybuchu ognia— obecnie nie puszczona w ruch­*) „Oesłerreichische Statistilć’ tom 66, zeszyt 10, w Statistisches Handbuch fur Schlesien, tom VII, 1905, str. 16—17.

Z przemysłu żelaznego wysyła Trzyniec żelazo walcowane, blachę, emaliowane naczynia lane i blaszane, osie itp. do wszystkich państw, Bogumin rury różnego gatunku do Włoch, Szwajcarii, Rumunii, Szwecji. Bielsko wysyła tkackie war­sztaty mechaniczne, rzemienie na Bałkany i do Rosji, maszyny elektryczne do Włoch, Hiszpanii i Rosji, Gruszów motory benzy­nowe, gazowe i urządzenia elektryczne do Rosji, Cieszyn osie do wozów na Bałkany i do Rosji. Wyroby kamieniarskie z Gruszowa i Bogumina idą na Wschód i do Niemiec. Meble gięte wysyła Bielsko i Cieszyn do różnych części świata.

Bardzo ożywionym i szeroko rozgałęzionym jest eksport wyrobów tkackich. Bielsko wysyła produkty wełniane do Rosji i Turcji, wełnę sztuczną do Niemiec, Anglii, Holandii, Turcji, Rosji, sukna i kamgarny do różnych państw europejskich, dalej do Armenii, Chin, Japonii, Indii, Egiptu, Algieru i południowej Ameryki, fezy na Bałkany i do Turcji azjatyckiej. Frydek wysyła wyroby bawełniane do Turcji europejskiej, Serbii, Rumunii, Stanów Zjednoczonych.

Eksport wyrobów żywności i napojów ogranicza się prze­ważnie do Śląska Opawskiego, a rozchodzi po wszystkich czę­ściach świata.

Z wyrobów chemicznych Gruszów i Piotrowice wysyłają sole i kwasy do Niemiec, Rosji, Włoch, na Bałkany, do Norwegii i Szwecji. Z Darkowa idzie sól jodowa do Niemiec i Rosji, z Trzyńca rozchodzi się smoła, węgiel drzewny, formaldehyd do Niemiec, Frydek wysyła proszek na tuczenie krów do Rumunii, Serbii i Bułgarii. Pietwałd wysyła farby cynkowe do Rosji, na Bałkany, Dziedzice i Bogumin rozsyłają produkty chemiczne po całej Europie.

Obok tak silnie rozwiniętego życia przemysłowo-handlo­wego, nie brak na całym Śląsku chałupnictwa. Są to resztki niedobitków po zwycięskiej walce produkcji maszy­nowej, stoczonej z produkcją ręczną, lub gałęzi przemysłowe, których fabryczna forma produkcji nie zawitała jeszcze na Śląsk. Silniej rozwinięte jest chałupnictwo na Śląsku Opaw­skim; w Cieszyńskim tworzy ono pewnego rodzaju naro­dowy przemysł domowy, zwłaszcza w powiecie biel­skim i cieszyńskim, gdzie kwitnie hafciarstwo złotem i jedwa­biem na aksamicie, szycie i wyrób czepków i koronek, uży­wanych przez Ślązaków do strojów ludowych. W Cieszyńskim wyrabiają z bawełny, przędzy lnianej i wełny sukno, używane na gunie przez górali. Poza tym szyją rękawiczki, robią poń­czochy, buty, a we Frydeckim sporządzają wyroby bawełniane. W Bielskim i Cieszyńskim wyplatają meble gięte, gładzą je, polerują. Powiat frysztacki nie posiada chałupnictwa. Przemysł na Śląsku jest wyłącznie niemiecki. Jedynie cha­łupnictwo, ów narodowy przemysł domowy w Cieszyń­skim i Bielskim, którego pracownicy żyją w największej nędzy, jest polskie.

Bibliografia pracy semestralnej

5/5 - (2 votes)

praca semestralna na studiach magisterskich

Prawdopodobnie nie macie ogromnych zbiorów literatury specjalistycznej i korzystacie z zasobów uniwersyteckich bibliotek i czytelni. Jeśli w ich katalogach trudno Wam znaleźć poszukiwane książki i czasopisma, a nie możesz liczyć na pomoc rodziny i znajomych, to warto zapytać o wypożyczenie międzybiblioteczne. Jest to płatna usługa, głównie z bibliotek publicznych w Polsce i za granicą.

Najpierw musisz dowiedzieć się, w której bibliotece znajduje się poszukiwana książka: możesz to sprawdzić w Internecie przeszukując katalogi biblioteczne lub poprosić o pomoc specjalistę z działu informacji bibliotecznej – takie wydziały są na każdej uczelni . Następnie, podając autora, tytuł, wydawcę, rok i miejsce wydania lub ISBN (międzynarodowy znormalizowany numer książki; zwykle znajduje się na tylnej okładce lub stopce książki), składane jest pisemne zamówienie, które trwa od kilku dni do kilku tygodni w zależności od lokalizacji wypożyczalni i dostępności poszukiwanego towaru. Zamawiając kilka książek z zagranicy trzeba poczekać dłużej, bo bibliotekarze szukając informacji, wysyłają zamówione pozycje dopiero wtedy, gdy wszystkie dotrą.

Jeśli piszecie prace o Śląsku Cieszyńskim, to mogą Was zainteresować poniższe pozycje:

  1. „Strefa pogranicza Polska – Czechy. Procesy transformacji i rozwoju.” pod red. Krystiana Heffnera i Wiesława Drobka. Państwowy Instytut Naukowy, Opole 1996.
  2. „Dokonania samorządu terytorialnego w Cieszynie 1990-94.” Urząd Miejski w Cieszynie, Cieszyn 1994.
  3. „Dokonania samorządu terytorialnego w Cieszynie 1994-98.” Urząd Miejski w Cieszynie, Cieszyn 1998.
  4. „Kalendarz Cieszyński 1998” Macierz Ziemi Cieszyńskiej, Cieszyn 1997
  5. Lesław Werpachowski „Regionalna współpraca transgraniczna na Śląsku Cieszyńskim” w „Biuletyn pogranicza polsko – czeskiego” nr 10 (2/97), Rządowe Centrum Studiów Strategicznych RP, Katowice 1997.
  6. „Cieszyn i Czeski Cieszyn” w „Biuletyn pogranicza polsko – czeskiego” nr 10 (2/97), Rządowe Centrum Studiów Strategicznych RP, Katowice 1997.
  7. Lesław Werpachowski „Współpraca transgraniczna na Śląsku Cieszyńskim – nowe inicjatywy” w http://www.olza.pl/euroregion/publik1.htm
  8. Kazimierz Kaszper „Polacy i Czesi” w „Głos Ziemi Cieszyńskiej” numery od 28/94 do 1/95.
  9. Zbyněk Hutar „Neformální, sousedská, perspektivní ale zatím bezejmenná” w „Státni správa a samospráva. Týdeník Vlády Česke Republiky” nr 23/97, Ostrawa 1997.
  10. Oficjalny serwis internetowy Euroregionu Śląsk Cieszyński: olza.pl/euroregion

Rada Regionalna d/s Rozwoju i Współpracy z siedzibą w Trzyńcu

5/5 - (3 votes)

Współpraca regionalna to działanie podejmowane przez różne podmioty na różnych poziomach administracyjnych (np. państwa, regionów, miast) w celu wzajemnej wymiany doświadczeń, wiedzy oraz dzielenia się zasobami i potencjałem dla rozwiązywania problemów i osiągnięcia wspólnych celów. Współpraca ta może dotyczyć różnych dziedzin, takich jak gospodarka, transport, ochrona środowiska, rozwój społeczny i kulturalny, bezpieczeństwo itp.

W Europie, współpraca regionalna jest koordynowana przez Komisję Europejską, która udziela finansowego wsparcia na projekty współpracy pomiędzy regionami. Wiele państw również ma swoje własne programy współpracy regionalnej, które pozwalają na wymianę doświadczeń i współpracę między różnymi regionami kraju. W Polsce działa Rada Województw RP, która jest organizacją skupiającą województwa, zajmująca się między innymi współpracą regionalną.

Współpraca regionalna na Śląsku dotyczy współpracy między różnymi samorządami i instytucjami na poziomie regionalnym na terenie województwa śląskiego. Celem tej współpracy jest rozwiązywanie problemów i osiąganie wspólnych celów, które przekraczają granice poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego. Współpraca ta może dotyczyć różnych dziedzin, takich jak gospodarka, transport, ochrona środowiska, rozwój społeczny i kulturalny, bezpieczeństwo itp.

W Polsce wiele województw ma swoje własne programy współpracy regionalnej, które pozwalają na wymianę doświadczeń i współpracę między różnymi regionami kraju. W przypadku województwa śląskiego, współpraca regionalna jest koordynowana przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, który jest odpowiedzialny za koordynowanie i finansowanie projektów współpracy między samorządami i instytucjami na poziomie regionalnym.

Rada Regionalna d/s Rozwoju i Współpracy z siedzibą w Trzyńcu członkowie:

  1. Bystřice n. Olší
  2. Hnojnik
  3. Horní Tošanovice
  4. Jablunkov
  5. Komorní Lhotka
  6. Košařiska
  7. Milikov
  8. Řeka
  9. Smilovice
  10. Střítěž
  11. Třanovice
  12. Třinec
  13. Vendryně
  14. Vělopolí

Trzyniec (niem. Třinec) to miasto położone w województwie śląskim, w Polsce. Leży ono na pograniczu Beskidu Śląskiego i Moraw. Trzyniec jest znany jako ważne centrum przemysłowe, szczególnie ze względu na swoje huty stali i odlewnie. Miasto jest również ważnym ośrodkiem turystycznym, ze względu na swoje położenie w Beskidach, a także na liczne zabytki i atrakcje turystyczne. W Trzyńcu znajduje się muzeum przemysłu, park linowy, stok narciarski i wiele innych atrakcji.

Księstwo Cieszyńskie. Statystyka narodowości i wyznań

5/5 - (4 votes)

Śląsk austriacki zamieszkują Niemcy, Polacy, Czesi. Ze względu na pomieszanie żywiołów narodowościowych, których siła gospodarcza nie jest jednakową, procentowy wzrost lub ubytek polskiej narodowości posiada w skutkach wielkie znaczenie. Biorąc pod uwagę rozmieszczenie poszczególnych narodowości, można Śląsk austriacki podzielić na dwie części, mniej więcej narodowościowo sobie odpowiadające. Śląsk Opawski jest zamieszkany przeważnie przez Niemców (75-2%)> Śląsk Cieszyński przez Polaków (60-9%).

Według ostatniego spisu ludności przyznało się do narodowości polskiej na Śląsku austriackim 220.472, tj. 33’21%-Poniżej zamieszczona tabela zawiera spis z ostatnich dwu dziesięcioleci:

1890    1900    %       Wzrost %
Niemcy 281.155 Niemcy 296.571 44*68 5-97
Czesi 129.814 Czesi 146.265 2204 11-24
Polacy 178.114 Polacy 220.472 33-21 23-74
inni    59      inni    432 0*08

*] Odpowiednich, dat z r. 1900 nie mamy pod ręką.

Przyrost największy posiada ludność polska, która jeszcze przy spisie w r. 1880 liczyła 155.887. Na wzrost jej w ostatnim dziesięcioleciu złożyła się emigracja galicyjska i większe uświadomienie narodowe, co jest bardzo charakterystycznym dla przyrostu naturalnego ludności polskiej na Śląsku.

Na Śląsku Cieszyńskim było według spisu ostatniego 361.015 ludności, w porównaniu z rokiem 1890 przyrost wynosi 78.231, czyli 21*6% ludności. Następujące zestawienie poucza o procentowym rozdziale ludności Ks. Cieszyńskiego według narodowości:

1890
Niemcy    31.714
Czesi    73.897
Polacy    177.418
inni    45
1900 Niemcy 56.240 Czesi 85.553 Polacy 218.869 inni 353

15-2 23-7 60-9

Wzrost % 25-7 13-8 18’9

Podczas gdy ludność polska wykazuje na całym Śląsku największy przyrost, to jednak w samym Ks. Cieszyńskim musiała pod tym względem znacznie ustąpić ludności niemieckiej. Jest to objaw smutny. Zapewne przy większym uświadomieniu narodowym masy ludowej, procent przyrostu musiałby wypaść na naszą korzyść. Cały przyrost ludności polskiej w Ks. Cieszyńskim w ostatnim dziesięcioleciu wynosił 41.451 głów. Gdyby to był naturalny przyrost, przedstawiałby się wcale korzystnie. Niestety, tak nie jest.
*] Prof. Fr. Bujak: Galicja. Tom I. str. 66.

Jak już w poprzednim rozdziale wykazano, w czasie między r. 1890—1900 osiadło ludności napływowej w samym powiecie frysztackim 21.570. A jest to ludność z małymi wyjątkami polska, przybyła z Galicji, skąd emigrując w świat za chlebem, napływała masowo do kopalń, położonych w tymże powiecie. Sąd powyższy stwierdza ta okoliczność, że w ostatnim dziesięcioleciu emigranci z Galicji na Śląsk austr., Morawy i Bukowinę (żydzi) stanowili 5% a przybyli oni tam w większości po roku 1890*). Dodać należy i to, że w ostatnim dziesięcioleciu w Bielsku osiadło 1.200 nowych przybyszów, również w większości polskich robotników, szukających pracy w licznych fabrykach i pracowniach tkackich.

Można za tym bez przesady przyjąć, że około 20.000 przyrostu polskiej ludności między rokiem 1890-1900, to żywioł napływowy. Naturalny przyrost polskiej ludności wynosi 9%, dokładnie 9-81%. Jest to za tym przyrost, który pozostawia nas daleko w tyle za Niemcami i Czechami. Nie da się zaprzeczyć, że i Niemcy i Czesi również w swym przyroście mają ludność napływową, zwłaszcza Niemcy, których przybyło w tym czasie aż 25’7%-U Czechów ludność napływową sprowadzić można do licznych zresztą jednostek inteligentnych, jak inżynierów, urzędników, budowniczych, sztygarów kopalnianych itd., ludność robocza czeska napływowa jest nieliczną do dziś jeszcze. Prawda, w niejednej osadzie, zwłaszcza w Zagłębiu, Czesi wykazują znaczny przyrost lub bardzo poważny procent, ale tu działały inne siły bardziej rozrodcze, niźli… napływ i przyrost naturalny.

Dla ludności polskiej Ks. Cieszyńskiego jest to objaw smutny, iż przyrost naturalny ostatnich lat dziesięciu (do r. 1900) okazał się tak niskim. Przyczyn tego zjawiska szukać należy wyłącznie w małym uświadomieniu narodowym a potężnej przewadze gospodarczej i kulturalnej Niemców i Czechów, a nie w małym naturalnym wzroście ludności naszej. Wielmożna potęga niemieckiego kapitału i wpływy czeskiej burżuazji ściskają żelaznym pierścieniem ubogą gospodarczo-kulturalnie ludność polską i stwarzają wśród niej atmosferę, w której indyferentyzm narodowy wysusza dusze, a renegaci obficie się lęgną…

Rozmieszczenie narodowości w powiatach nie jest równo-mierne. Najmniejszy procent ludności polskiej wykazuje południowo-zachodni kąt kraju, Frydeckie. Uwidacznia to następujące zestawienie:
Powiat    Kok 1890    1900    Przyrost %
bielski    Niemcy 22.806    27.317    16-5
Czesi 677    500    —35’4
Polacy 60.941    62.854    3-4
cieszyński    Niemcy 13.436    17.689    24-04
Czesi 46.215    49.499    7.4
Polacy 65.779    72.176    8.5
frysztacki    Niemcy 5.472    11.234    60-1
••    Czesi 27.005    35.554    24-04
»    Polacy 50.698    83.839    39.5

W roku 1904 1 stycznia do powiatu frydeckiego przyłączono okręg sądowy polsko-ostrawski. Rozmieszczenie narodowości w Księstwie z uwzględnieniem powiatu frydeckiego przedstawia się następująco:

Powiat     Niemcy     %      Czesi    %    Polacy %
bielski   .   .   27.317     30-17       500    62.854 69*83
cieszyński . 13.356 14-60 5.406 5’93 69.994 79″41 frysztacki . 8.279 9*22 9.714 10.83 71.727 80*38 frydecki .   .    7.288      7*85   69.933   75-31   14.294 15*39

Aczkolwiek procent ludności polskiej w niejednym powiecie jest stanowczo przeważający, to ludność na polu kulturalnym jest bardzo upośledzoną. Np. szkolnictwo. Szkoły polskie są w ogóle najgorsze, bo najniżej zorganizowane, przeważnie jednoklasowe, jednak i liczba tych nie odpowiada procentowi ludności polskiej. W powiecie frysztackim szkół z polskim językiem wykładowym jest 29 czyli 56*86%, a ludność wynosi 80*38%, w powiecie cieszyńskim liczba szkół odpowiada wprawdzie procentowi ludności – szkół 68, tj. 80% – ale są to szkoły przeważnie jednoklasowe; w powiecie frydeckim istnieje na 14.294 ludności jedna szkoła, tj. 1*09% na 15*39% ludności. Brak szkół polskich, a zarazem liczne obconarodowe nie mogą wpłynąć na rozwój i pogłębienie świadomości narodowej w naszym ludzie.

Ludność niemiecka, najbardziej przemysłowa i urzędnicza, koncentruje się głównie w miastach. W czterech miastach powyżej 10.000 ludności*) ludność niemiecka stanowi 39*16 procent. Ludność niemiecka stara się utrzymać niemiecki charakter miast, zagarnia każdy przejaw rządów w swoje ręce, utrwala placówki, stawia nowe gmachy szkolne, pomnaża stan urzędniczy, skupia kupiecki i czyni zależną od siebie uboższą ludność polską. Położenie tej ostatniej jest trudne i smutne. Żyje w warunkach najgorszych, stanowiąc bezdomny proletariat lub sąsiadujące z nim drobnomieszczaństwo; jednostki, co więcej, dziesiątki, setki całe, niemczą się. Wystarczy przejść ulice Bielska, Cieszyna, Frysztatu i odczytać napisy na sklepach i pracowniach. Wczorajsze rodziny polskie dzisiaj na wskroś niemieckie, jak Urbanitzky, Zawadzky, Konczakowski, Bukowski, Pogrobinsky, Stokłosa.

W czterech miastach Ks. Cieszyńskiego ludność polska stanowi pokaźny procent, 34-12. I tylko przewaga niemieckiego kapitału stwarza dzisiejszy wygląd niemiecki miast śląskich, w których 22.538 przyznało się do narodowości polskiej a drugie dwadzieścia włada polskim językiem, ale już nie myśl1 i nie czuje po polsku. Owe cztery miasta liczyły w r. 1900 65.760 mieszkańców, w tym Czechów 17.369 czyli 26.410/o, przeważnie w Polskiej Ostrawie, której czeskość tkwi korzeniami w tysiącach galicyjskich emigrantów.

*) Dla liczby mieszkańców zaliczam ta miasteczko górnicze Kar¬wi n ę, liczącą 14.326 ludności.

**) Ustroń, „Wisła, Dąbrowa, Łazy, Orłowa, Gruszów, Micbałkowice, Pietwałd, Radwanice, Rycbwałd, Szonychel, Frydek; najmniej liczy Dąbrowa (4.327), najwięcej Frydek (9.037).

W 12 miejscowościach powyżej 4000 ludności, ludność polska liczy więcej niż połowę, 55.64%, czeska 30-22%, niemiecka 14-18%- Miejscowości te leżą przeważnie w zagłębiu. Mimo tak widocznej przewagi ludność polska jest również po macoszemu traktowaną. Zaledwie trzy z 12 gmin posiada wydziały polskie; reszta – niemieckie lub niemiecko-czeskie. Upośledzenie najlepiej przedstawia szkolnictwo.

Jeśli szkoły utrakwistyczne będziemy uważali za niemieckie, wówczas – według sprawozdania Rady szkolnej krajowej za rok 1905/6 – w powyższych 12 miejscowościach przypadnie szkół niemieckich 15 czyli 45*46%, czeskich 8 czyli 24.24%, polskich 10, czyli 30-30%. – Upośledzenie ludności polskiej wystąpi plastyczniej, jeśli się porówna procent ludności czterech miast i wspomnianych 12 miejscowości z liczbą szkół ludowych.

Ludność polska wynosiła tu 46-28%, czeska 27-18%, niemiecka 26-54%. Szkół ludowych polskich było w r. 1905/6 14 czyli 22-22%, czeskich 17 czyli 26-99%, niemieckich 32 czyli 50*79%!
Obecnie stosunek szkół do ludności przesunął się na szkodę ludności polskiej. W ostatnich latach po r. 1905/6 zutrakwizowano 4 szkoły polskie w Karwinie, które w powyższym zestawieniu uważane są jeszcze za polskie.

Ludność Śląska austriackiego pod względem wyznaniowym dzieli się na trzy grupy: rzymsko-katolików, ewangelików i żydów. Według spisu z r. 1900 było na Śląsku:
rzymsko-katolików   .   .   .    576.497    tj.    8473%
ewangelików        91.741    „    13*48 „
mojżeszowego        11.988    „    1*76 „
inni        36
w Ks. Cieszyńskim było w tym czasie:
rzymsko-katolików   .   .   .   258.624   tj. 75-24%
ewangelików        78.522    „ 22-80,,
mojżeszowego        6.538    „     1*95 „

Ludność obu wyznań jest nierównomiernie po całym Ks. cieszyńskim rozmieszczona. W powiecie bielskim*) rzymsko-katolicy stanowią 61-57% (46.542),ewangelicy 36’49% (27.580), mojżeszowego wyznania 1,94% (1.470). W powiecie cieszyńskim było 67-43% (89.527) rzymsko-katolików, ewangelików 30’78% (40.922). Żydzi mieszkają głównie w miastach, gdzie było ich w r. 1900 76-61%.

Ze stosunku, jaki zachodzi między wyznaniami rzymsko-katolickim i ewangelickim a poczuwaniem się do narodowości polskiej, stwierdzić należy, iż ludność ewangielickiego wyznania bardziej czuje po polsku i przeważnie do polskiej zalicza się narodowości. Różne wpływy, historia nie dziesiątków, ale całych setek lat, złożyła się na to.

*) Ludność obliczyłem w obu.powiatach według tych rozmiarów, jakie miały w dniu spisu.
**) „Ewangelicy i sprawa narodowa na Śląsku. Odpowiedź na art. Gwiazdki cieszyńskiej z 20 października 1883″. Cieszyn 1883. Autorem jest ks. Franciszek Michejda, pastor w Nawsiu.

Od czasów Reformacji **) znajdują się w chatach ewangelickich wieśniaków, a to nie tu i ówdzie, ale prawie w każdej chacie, Pismo św. w wybornym, klasycznym przekładzie z 16-go stulecia, Kazania Samuela Dombrowskiego, Grzegorza z Żarnowca, Mikołaja Reja, Marcina Lutra w przekładzie Hieronima Małeckiego, wszystkie, pisane polszczyzną złotego wieku literatury polskiej. Ponieważ ewangelicy przez stulecia nie mieli publicznego nabożeństwa, więc te książki były pilnie, z niesłychaną miłością i gorliwością czytane. Stąd od dawna pośród ewangelików byli nauczyciele i prości wieśniacy, mówiący i piszący stosunkowo piękną polszczyzną. Stąd, odkąd ewangelikom po wydaniu patentu tolerancji przez cesarza Józefa II było wolno stawiać kościoły i szkoły, odprawiały się u nich nabożeństwa, odbywała się nauka w szkole – po polsku, kiedy w szkołach katolickich uczono jeszcze po czesku, a nauczyciele katoliccy pisali jedynie po czesku”.

Stosunki takie utrzymały się do dziś. W powiecie cieszyńskim i frydeckim istnieją osady, liczące, według spisu, większość czeską. Zestawienie wyznań z narodowością wykazuje, iż katolicy uważają się za Czechów, ewangelicy za Polaków, co więcej, liczba katolików nakrywa się nieraz liczbą Czechów.
Błędowice Średnie    rzymsko-kat. Czesi    ewang.    Polacy    Niemcy.

611 588    196    212    7
Szonów    .  .   . .    .   2.430 2.606    506    294    49
Dobracice .   .  . .    691 691    83    74    9
Toszonowice Dolne    563 466    160    252    11
Domasłowice Dolne    782 798    85    61    6
Błędowice Górne .    492 493    40    37    2
Ligotka Górna . .    .   1.193 1.189    10    9    ?
Zestawienie powyższe jest bardzo wymowne. W  powiecie frydeckim istnieje wiele osad, które  nie liczą ani  jednego ewangelika lub zaledwie kilku. W tych osadach nikt nie przyznał się do narodowości polskiej lub tylko kilku, tak, że liczba ewangelików zbiega się prawie z liczbą Polaków.
rzym.-kat. Czesi    ewang.    Polacy    Niemcy.
Kaniowice    .   . .    217 214    1    3    ?
Noszowice    .  . .    785 776    8    9    6
Prażma    .   .   . .    527 512    3    1    16
Raszkowice .  . .    .   1.170 1.166    5    4    13*)
*) Wyznania mojżeszowego jest 8.

Czeska szkoła i czeski kościół katolicki spełniły swoją misję. W ostatnich czasach w powiecie frydeckim zaczyna się budzić emancypacyjny ruch ludności polskiej. Podnoszą się osady, w których przebywa pewna liczba ewangelików, ci dopominają się polskich szkół, polskiego języka, katolicy, aczkolwiek mówią tym samym językiem, co ewangelicy, uważają się za Czechów.

W ślad za brakiem wyrobionego w sobie uświadomienia narodowego wśród polskiej ludności, idzie drugi bardzo charakterystyczny objaw na Śląsku, mianowicie pewna chwiejność statystyczna w zestawieniu liczby poszczególnych narodowości.

Wystarczy porównać ostatnie dwa spisy ludności w szeregu gmin, by się przekonać, jak raz gminy przyznawały się do czeskości, to znowu gwałtownie się jej zapierały. Mimo, iż w Ks. Cieszyńskim naliczono w r. 1900 60″9% polskiej ludności, to jednak spis ten przeprowadzono na naszą niekorzyść. Przyczyny tego są następujące.

Bogate kopalnie, wysoki przemysł górniczy ściągały od dawna czeską inteligencję na Śląsk, która w miarę jak liczniejsze zajmowała stanowiska społeczne, starała się zarazem o wpływ polityczny i narodowy. Wpływy trzeba było na czymś oprzeć. W gminach górniczych zagarniali czescy inżynierowie i urzędnicy rządy, wprowadzali język urzędowy czeski w miejsce polskiego, budowali szkoły czeskie, polskie zmieniali na czeskie. Za szkołą czeską szedł liczniejszy poczet nauczycieli czeskich, księży, a ludność miejscowa powoli ulegała wpływowi czeskiemu, język ojczysty zanieczyszczała czeskimi naleciałościami, dzieci w szkołach wynaradawiały się.

Kilka dziesiątków lat podobnej pracy w kraju, który w XIV wieku oderwano od całości ziem Królestwa polskiego i poddano pod obce wpływy, sprowadziło zupełny zamęt w poczuciu narodowym ludności śląskiej.

O tym, do jakiej narodowości należy ludność w gminach zachodniej części Księstwa, decydowały nie uświadomienie narodowe ludności, nie faktyczny stan rzeczy, ale agitacja, wpływ i presja czeskiej burżuazji.

Zrozumiałym jest, że z chwilą, kiedy na Śląsku obudził się emancypacyjny ruch w ludności polskiej, musiało przyjść do sporów i walk z ludnością czeską a raczej burżuazją czeską. Już przy spisach w latach 1880 i 1890 Czesi, rozporządzający liczną inteligencją, dokładali starań, by spisy wypadły na ich korzyść. A staraniom tym towarzyszyły środki, które niewiele miały wspólnego z kulturą.
W wielu gminach, gdzie między jednym spisem a drugim po-święcono nieco pracy uświadomieniu ludności, tam spis wypadł na korzyść ludności polskiej. W zaniedbanych miejscowościach działo się odwrotnie. Dowodem, iż spis urzędowy nie odpowiadał istocie rzeczy — następujące przykłady.

W gminie Szumbark wykazano w r. 1880 Polaków 17 a Czechów 697, w dziesięć lat później naliczono tam 3 Czechów a 887 Polaków. W Olbrachtowicach w r. 1880 ani jeden mieszkaniec nie przyznał się do narodowości polskiej, naliczono natomiast 1092 Czechów, w r. 1890 było wprost odwrotnie; naliczono 1079 ludności polskiej – Czecha ani jednego!

W zagłębiu przykładów podobnych jest znacznie więcej. W gminach Hermanice i Radwanice koło Polskiej Ostrawy zapisywano do katastru czeskiego całe kolon je górnicze, zamieszkane przez galicyjskich górników, przeważnie analfabetów. Nadużycia, popełnione tutaj, były tak rażące, że z polskiej strony wniesiono protest przeciw spisowi. Na skutek interpelacji w parlamencie przeprowadzono spis po raz drugi i wnet znalazło się w Radwanicach 377 Polaków więcej, w Herma-nicach 205, choć i ten spis pozostawiał wiele do życzenia. Przeprowadzali go czescy urzędnicy.

Nagły ubytek Polaków i wzrost Czechów w wielu gminach zagłębia mówi aż nadto wyraźnie, że spis ludności nie jest prawdziwym obrazem siły liczebnej poszczególnych narodowości.
Poniżej przytaczamy charakterystyczne zestawienie. W roku 1890 było w gminach:

Wniósł ją czeski socjalny demokrata Piotr Cingr.
Spis zaś z r. 1900 wykazał:
Polaków Czechów Dąbrowa .   .   .   3.004 (+2711)    565 (—1422) Małe Kończyce .   2.159 (+2025)    918 (—26) Orłowa ….   3.922 (+2938) 2.233 (+34) Dziećmorowice .   2.368 (+1638)    243 (—1010) Zabłocie   …     383 (+279)      610 (+30)

Cyfry powyższe są bardzo wymowne. Wykluczonym jest tak znaczny przyrost ludności polskiej a ubytek czeskiej. Jeśli przy poprzednich spisach naliczono wiele Czechów a przy ostatnim nastąpił spadek po ich stronie, to jest to wynikiem rozwijającego się ruchu emancypacyjnego wśród ludności polskiej, wobec którego dawne nadużycia nie dały się utrzymać.

Jeszcze jeden przykład. W Polskiej Ostrawie spis z r. 1900 wykazał 15.716 Czechów a tylko 2.116 Polaków. Polska Ostrawa, największa gmina w Ks. Cieszyńskim i najbardziej przemysłowa, składa się z rozlicznych koloni kopalnianych, rozsianych tuż obok kopalń. Cała emigracja ludu galicyjskiego w Ostrawskie jest najliczniejszą w Polskiej Ostrawie, gdzie ludności tubylczej jest bardzo niewiele. Nie przeszkadzało to jednak czeskim urzędnikom zapisywać robotnika galicyjskiego do katastru czeskiego. To bijące w oczy nadużycie zdemaskował mimo woli wrogi Polakom „Ostravsky Dennik” w nr. 186 z r. 1908, pisząc, że w Polskiej Ostrawie jest 34-65% analfabetów. Czesi analfabetów w Ks. Cieszyńskim prawie że zupełnie nie mają. Są to galicyjscy robotnicy, a 34-65% stanowi 6.514 ludności Polskiej Ostrawy. Przy spisie naliczono Polaków tylko 2.116. A gdzie ci, co umieją czytać i pisać?

Nie na tym jednak kończy się kwestia spisu. Po za zagłębiem podobne stosunki panowały przy spisie w całym powiecie frydeckim, zajmującym południowo-zachodnią część Ks. Cieszyńskiego.
Ze spisem łączy się kwestia, jakim językiem mówi ludność Śląska w zachodniej części kraju. Na tym tle rozgrywa się spór i walka czesko-polska na Śląsku. Należy się przeto przyjrzeć bliżej językowi ludności śląskiej. Miarodajnymi mogą tutaj być tylko prace uczonych językoznawców, którzy badali język ludności śląskiej, zamieszkałej na terytorium spornym-A prac takich nie brak i po jednej i po drugiej stronie.

Szkoły wydziałowe i średnie w Księstwie Cieszyńskim

5/5 - (1 vote)

Do roku 1908/9 ludność polska na Śląsku nie posiadała ani jednej szkoły wydziałowej z polskim językiem wykłado­wym. Dopiero z rokiem 1909/10 powstała pierwsza wydziałowa szkoła polska w miasteczku Dąbrowa, leżącym w zagłębiu wę­glowym. Zanim jednak władze zdecydowały się zatwierdzić uchwałę wydziału gminnego*), upłynęło l1/2 roku. Wpierw trzeba było pokonać tysiączne trudności, zanim na Śląsku ujrzała światło dzienne pierwsza szkoła wydziałowa polska.

Podobnie jak szkoły ludowe, przedstawia się sprawa szkół wydziałowych. Według wykazów rządu krajowego z r. 1906 posiadali Niemcy w Ks. Cieszyńskim 11 szkół wydziałowych publicznych, a 3 prywatne, subwencjonowane obficie przez rząd i wydziały miejskie. Czesi mieli 2 wydziałowe publiczne. Polacy nie mieli ani jednej. Z porównania liczby ludności z ilością szkół wydziałowych wypada:

U Niemców 1 szkoła wydziałowa publiczna na 5.112 lu­dności, u Czechów 1 szkoła wydziałowa publiczna na 42.776. Obecnie u Czechów stosunek ten się zmienił, gdyż do 2 szkół wydziałowych w Polskiej Ostrawie przybyła przed ro­kiem trzecia w Michałkowicach, a obecnie powstała czwarta w Orłowie.

Po doliczeniu 3 prywatnych szkół niemieckich wydziałowych

*) Od roku 1869 o języku wykładowym w szkole decyduje na mocy*ustawy szkolnej państwowej wydział czyli rada gminna.

**) W Boguminie-Dworcu istnieje prywatna szkoła wydziałowe niem. sióstr de Nótre Dame, takaż sama istnieje w Bielsku i w Cieszynie sióstr miłosiernych błog. Karola Boromeusza.

**) do publicznych, przypadnie 1 szkoła wydziałowa niemiecka na 4.017 ludności.

U Czechów przypada dziś 1 szkoła wydziałowa na 21.388 ludności.

U Polaków 1 szkoła wydziałowa przypada ńa 218.869 lu­dności.

Oto w jakim stosunku pozostaje szkolnictwo polskie do niemieckiego i czeskiego, w kraju, gdzie 60-9% ludności pol­skim włada językiem. Nie koniec na tym. Pozostają jeszcze szkoły średnie: gim­nazja, realne, seminaria nauczycielskie, wyższe szkoły prze­mysłowe.

Omawiając powyższy rodzaj szkół, można na wstępie po­wiedzieć, iż Niemcy są i pod tym względem uprzywilejowani. 56.240 Niemców posiada 9 zakładów średnich, w tym 2 prywatne z prawem publiczności i obfitą subwencją kraju i wydziałów miejskich. 85.553 Czechów posiada jedną szkołę średnią, seminarium nauczycielskie w Polskiej Ostrawie. 18.869 Polaków posiada gimnazjum w Cieszynie i para-lelki przy seminarium niemieckim w Cieszynie.

Korzystne i uprzywilejowane położenie żywiołu niemiec­kiego na Śląsku Cieszyńskim przedstawia się wyraźniej, kiedy się zważy, że Niemcy po za Ks. Cieszyńskim mają na Śląsku opawskim jeszcze 2 gimnazja, 2 szkoły realne i 2 seminaria nauczycielskie. Na Śląsku cieszyńskim posiadają następujące zakłady średnie: trzy c. k. wyższe gimnazja: w Bielsku, w Cie­szynie i we Frydku; dwie c. k. wyższe szkoły realne w Bielsku i w Cieszynie; wyższą szkołę przemysłową w Bielsku; c.k. seminarium w Cieszynie i w końcu prywatne seminarium mę­skie w Bielsku i prywatne seminarium żeńskie w Cieszynie. Zaznaczyć należy, iż na samym pograniczu Śląska, w Moraw­skiej Ostrawie istnieją dwa zakłady średnie niemieckie: wyż­sze c. k. gimnazjum i wyższa c. k. szkoła realna, z których ludność niemiecka, mieszkająca na pograniczu morawskim, zu­pełnie wygodnie korzystać może, mając nader dogodne środki komunikacyjne. Szkół średnich posiada ludność niemiecka na Śląsku poddostatkiem, 1 zakład niemiecki przypada w Ks. Cieszyńskim na 6.249 ludności. Jakżeż inaczej pod tym wzglę­dem traktują władze ludność polską! A trzeba i to podkreślić, iż ludność nasza na Śląsku najbliższe szkoły średnie ma w Krakowie i szkołę realną w Żywcu.

Zrozumiałą jest rzeczą, iż w warunkach podobnych, jak wyżej skreślone, dzieci polskie zapełniają zakłady niemieckie. Zresztą nie dla kształcenia dzieci niemieckich, bo tych tyle na Śląsku cieszyńskim niema, lecz dla hakatystycznych celów rząd tworzy niemieckie szkoły średnie na Śląsku. Polityka grabieży i rozboju, jaką prowadzi w Austrii wszechniemiecka burżuazja, znajduje swój najlepszy wyraz na Śląsku. Bez­względna, zaborcza polityka germanizacyjna nie zna tutaj ża­dnej miary i uczciwości. Gwałtem narzuca się ludności pol­skiej szkoły niemieckie, a polskie zakłady paraliżuje się i od­suwa w nieskończoność. Sprawa polskiego seminarium nau­czycielskiego w Cieszynie jest tego dowodem, ale i zarazem przykładem, jak daleko idzie niedołęstwo i lekkomyślność pol­skiej reprezentacji parlamentarnej w Wiedniu. Gimnazjum polskie w Cieszynie dał rząd, zawierając z Kołem polskim pakt, mocą którego dla 50-tysięcznej ludności  niemieckiej w Ks. Cieszyńskim przybyła ósma szkoła średnia niemiecka: gimnazjum we Frydku.

Sprawa gimnazjum Cieszyńskiego znana, nie trzeba się nad nią zbytnio rozwodzić. Do powyższej uwagi należy dodać, iż Macierz szkolna utrzymywała gimnazjum przez 8 lat i wydała na nie 487.615 koron (licząc w to koszta gmachu) a w oddanym budynku poczyniła adaptacje, uzupełniła zbiory naukowe i.t.d.

Obecnie sprawa przetworzenia paralelek polskich na sa­moistne seminarium czeka od 3 lat, obietnice raz wraz przy­chodzą z Wiednia, wyznaczono miejsce pod budowę na Bobrku koło Cieszyna (bo w Cieszynie nie chcieli Niemcy), aż wreszcie z rokiem 1909/10 paralelki pozostały bez pomieszczenia!…

Frekwencja niemieckich zakładów wykazuje najlepiej, dla kogo owe zakłady istnieją.

Według sprawozdania rządu krajowego uczęszczało do seminarium nauczycielskiego niemieckiego (należą doń paralelki polskie) w r. 1906 — 71 Niemców, 18 Czechów i 159 Polaków! W prywatnych seminariach w Bielsku i Cieszynie było w tym czasie polskich uczniów i uczenie 39. W gimnazjum niemiec­kim w Cieszynie w r. 1906/7 na 326 uczniów było Polaków 101, w szkole realnej niemieckiej w Cieszynie było w tym samym czasie na 453 uczniów 106 Polaków, w szkole realnej w Bielsku uczniów Polaków było 56 i t. d.

Według obliczeń prof. Popiołka *) „liczba wszystkich uczniów polskich, uczęszczających do gimnazjów i szkół realnych w Ks. Cieszyńskim, przewyższa od szeregu lat 600, ale w gimnazjum polskim jest ich mniej niż połowa tego. Wielu uczęszcza do szkół realnych, jest bowiem sporo takich rodziców, którzy boją się oddać chłopca do gimnazjum pol­skiego, a wstydzą się go dać do niemieckiego i dlatego posy­łają go do szkoły realnej. Ta jest tylko niemiecka. Ale po odtrąceniu realistów pozostaje jeszcze 175 uczniów polskich, uczęszczających do gimnazjów niemieckich”.

Wystarczy przejrzeć statystykę uczniów w zakładach niemieckich w Ks. Cieszyńskim, by się przekonać, że zakłady zapełnia młodzież polska lub niemiecka z poza Śląska. W sztu­czny sposób utrzymują Niemcy liczną frekwencję w swych zakładach.

W r. 1908/9 uczęszczało do sześciu*) zakładów na Śląsku 1989 uczniów, w tym Polaków 564, Niemców 1336,Czechów i innej narodowości 89. Liczba Niemców przewyższa zatem dwukrotnie liczbę uczniów polskich. Stan powyższy tłumaczą następujące dane.

*) Gimnazjum polskie w Cieszynie. Przewodnik oświatowy, czer­wiec 1909, Kraków.

Ze Śląska uczęszczało 1447, z poza Śląska 542 uczniów, z tego z samej Galicji 300. Wielki procent uczniów galicyjskich po­chodzi stąd, że Niemcy z Galicji posyłają dzieci do szkół nie­mieckich w Bielsku i w ten sposób podtrzymują silnie fre­kwencję Niemców w szkołach średnich**). W liczbie 542 znaj­duje się Polaków około 46, po odtrąceniu tej cyfry pozostanie około 500 uczniów niemieckich z poza Śląska. Ogółem przeto do zakładów na Śląsku uczęszczało w r. 1908/9 z młodzieży śląskiej około 520 Polaków, 836 Niemców (w tym 106 z sa­mego Cieszyna), reszta przypada na Czechów i inne narodo­wości. W takim świetle przedstawia się owa przewaga Niem­ców w szkołach średnich w Ks. Cieszyńskim. Dla jakich ce­lów rząd utrzymuje zakłady średnie niemieckie na Śląsku — powyższe dane dostatecznie wykazują.

Frekwencja w gimnazjum polskim w Cieszynie dopiero z rokiem 1907/8 przekroczyła liczbę 300. Że frekwencja jest tak mała, na to składają się przyczyny rozmaite. Zapewne, że brak uświadomienia narodowego odgrywa tutaj znaczną rolę — ale też daleko głębszą przyczyną jest odstraszający przykład, jaki daje gimnazjum wskutek niesłychanej surowo­ści klasyfikacji. „W porównaniu ze wszystkiemi innemi zakła­darni na całym Śląsku gimnazjum polskie zajmowało co do ilości reprobowanych uczniów w ciągu ostatnich 9 lat zwykle pierwsze miejsce, lub drugie”*) — pisze prof. Popiołek i stara się usprawiedliwić surowość klasyfikacji kiepską organizacją szkół ludowych, z których uczniowie do gimnazjum przychodzą. O tym wszyscy wiemy. Ale czyż to jest jeszcze dostatecznym powodem, by po 20% uczniów reprobowano, by ta „rzeź Herodowa”, jak się ktoś o klasyfikacji w gimnazjum wyraził, trwała do V-tej klasy? Od czego istnieje egzamin wstępny?

*) Trzy gimnazja niemieckie w Bielsku, Cieszynie, Frydku i pol­skie w Cieszynie, dwie niemieckie szkoły realne w Bielsku i w Cieszynie. (Pominięte tu są, seminarium niemieckie w Bielsku i Cieszynie i cze­skie w Polskiej Ostrawie). Obliczenia powyższo według Świata Słotoiańskiego, nr. 58,1909: „Ze statystyki szkół średnich w Cieszyńskim”.

**) Między innymi minister rodak Dr. Dulęba posyła syna swego do niemieckiej szkoły realnej w Bielsku, jak gdyby w Galicji szkół realnych nie było. Renegackie pismo „Ślązak” postawiło niedawno Dra Dulębę, jako wzór godny naśladowania, rozumie się dla renegatów!

Skąd ta surowość przez całe niższe gimnazjum? A zresztą ludzie, stojący na czele zakładu, chyba dostatecznie wiedzą o trudnościach szalonych, jakie przezwyciężać musiał zakład, zanim go upaństwowiono. Na czyją korzyść wycho­dzi niesłychana surowość klasyfikacji w zakładzie, na którego byt ze wszech stron czyhają Niemcy — nie trzeba tłuma­czyć.

Wyjątkowe warunki, w jakich gimnazjum pozostaje, po­winny być wystarczającym argumentem, że „pisanie dwójek” i reprobowanie uczniów en masse jest zgoła niepożądane i z racjonalnym sposobem wychowania nie wiele ma wspól­nego. Społeczeństwo polskie długie lata składało ofiary na zbudowanie uczelni polskiej, aby w niej dziatwa żyjąca na niemczonej ziemi śląskiej znajdowała naukę i wykształcenie, grosz ofiarny nie płynął po to, by jedyna polska szkoła śred­nia na Śląsku świeciła przykładem, jak uczniów reprobować należy – tak, by wyższe klasy niemal pustkami świeciły.

Reasumując powyższe dane i wywody o traktowaniu pol­skiego szkolnictwa przez władze, stwierdzić należy, iż ludność polska posiada najbardziej zaniedbane szkoły. Szkoły ludowe ma najniżej zorganizowane, w wielu gminach polskich brak szkół ludowych, szkołę wydziałową posiada zaledwie jedną, średnią również jedną.

Stosunek, jaki zachodzi między szkol­nictwem   polskim  a  niemieckim  i bodaj czeskim, mówi nadto wyraźnie, do czego zmierza polityka rządu krajowego i władz szkolnych. Chcą nam spaczyć i zniszczyć szkolnictwo a dzieci wychować na renegatów i zaprzańców.

*) Przewodnik oświatowy, czerwiec 1909.