Jakim językiem włada ludność śląska?

5/5 - (2 votes)

Ludność Śląska jest bardzo zróżnicowana pod względem języka. W większości regionów Śląska, językiem oficjalnym i dominującym jest język polski, jednak istnieją również mniejsze grupy ludności, które posługują się innymi językami.

Jednym z tych języków jest śląski, dialekt języka polskiego, który jest posługiwany przez niektóre osoby na Śląsku. Jest to język specyficzny dla tego regionu i ma wiele cech charakterystycznych dla jego gramatyki, słownictwa i wymowy.

Innymi językami, które są posługiwane na Śląsku, są język niemiecki i czeski. W niektórych miejscowościach na granicy z Niemcami i Czechami, język niemiecki lub czeski jest językiem dominującym lub bardzo powszechnym. Są także mniejsze grupy ludności, które posługują się innymi językami, takimi jak język angielski, rosyjski lub ukraiński.

Zdaniem śląskiej prasy czeskiej, ludność w znacznej części powiatu frysztackiego i w całym powiecie frydeckim mówi czeskim językiem, przeto należy uważać ją za czeską.

W roku 1900 naliczono w powiecie frydeckim 7.283 Niem­ców (głównie we Frydku), 69.933 Czechów, a tylko 14.294 Polaków i to przeważnie w kilku gminach, leżących w zagłębiu jak Polska Ostrawa, Małe Kończyce, Muglinów, Hermanice, Michałkowice i Radwanice. Do ludności polskiej zaliczono tylko ludność przybyłą z Galicji i to ze znaczną redukcją. Reszta, cały długi szmat ziemi frydeckiej, zamieszkanej przez miejscową ludność, znalazł się w wyłącznym posiadaniu cze­skim.

Mimo tak klasycznych dokumentów, jak mowa ludności we Frydeckim, mowa, zaledwie setnym wyrazem różniąca się od mowy ślązaków z pod Cieszyna — Czesi zdecydowanie twierdzą iż ludność mówi czeskim językiem, co więcej, że w sąsiednich powiatach, bezpośrednio graniczących z frydeckim, lud używa przeważnie czeskiego języka. Ulubiony czeski „basnik” Bezruc niedawno pisał: „sto tysięcy nas poniemczyli, sto tysięcy nas spolszczyli, sto tysięcy jest nas przed Cieszynem, sto tysięcy za Cieszynem”. A nie bardzo dawno, dwa lata. temu, wrogi polskiej ludności „Osłravskf Dennik” pisał, iż do dziś je­szcze udność na całym Śląsku i w Galicji po Wadowice mówi… po czesku!

W „Ostravskym Denniku” często pojawiają się artykuły i felietony z dziedziny językoznawstwa, mające pretensje do pewnej naukowości. Przed przytoczeniem klasycznych przy­kładów z tych prac, wykazujących „czeskość” języka ludności w zachodniej części Ks. Cieszyńskiego — należy sięgnąć do prac naukowych językoznawczych, czeskich i polskich.

Na podstawie naukowych materiałów wykażemy, jakim językiem posługuje się ludność śląska i za jaką ją też uwa­żać należy. Ponieważ pretensje czeskie w tym kierunku stale rosną, w miarę, jak posuwają się na wschód, należy sprawę naukowo postawić i wyjaśnić. Znany językoznawca polski, prof. dr. Kazimierz Nitsch w pracy swej „Polsko-czeska granica językowa”*) stara się wyjaśnić, jakim jest język ludności śląskiej we Frydeckim i zachodnio-Frysztackim. Okolice te zna dobrze, bo zwiedził je właśnie w celach językoznawczych.

*) Dr. Kazimierz Nitsch, Polsko-czeska granica języ­kowa. Świat słowiański r. 1907, marzec, nr. 27, str. 201—203.

„Wyznaczenie ścisłej granicy – pisze dr. Nitsch — między dwoma tak pokrewnymi sobie językami*), jak polski i czeski, nie zawsze jest łatwe, nawet jeżeli się pominie te zewnętrzne wpływy, które nie powstały na miejscu, lecz zostały narzu­cone przez szkołę, kościół, ludność napływową, a uwzględni się wyłącznie mowę rdzennego, tubylczego osiedlenia. Po­chodzi to stąd, że nie wszystkie właściwości, będące cechą znamienną każdego z tych języków, jednakie mają rozprze­strzenienie, że nie wszystkie polskie po jedną linę sięgają na zachód, ani też wszystkie czeskie po też samą ku wscho­dowi:

wszędzie istnieje węższy lub szerszy pas pograniczny, wykazujący równocześnie oba ich rodzaje. Toteż jedynie naukowa znajomość obu języków daje uprawnienie do roz­strzygnięcia tej kwestii, bo tylko na jej podstawie można wyróżnić cechy pierwotne, istotne od późniejszych lub daw­nych wprawdzie, ale drugorzędne posiadających znaczenie.

Pierwszym warunkiem metodycznego postępowania jest tu uwzględnianie tych tylko znamion, które, przenikając całą mowę danej miejscowości, nadają jej jednolite, chara­kterystyczne piętno, które dadzą się ująć w system. Wszystkie zaś cechy odosobnione, stanowiące od tego sy­stemu wyjątki, choćby nie wiedzieć jak liczne, dowodzą tylko zewnętrznego wpływu mowy obcej, są elementem napływo­wym.

Po drugie, rozstrzygające znaczenie przyznać należy właściwościom głosowym, jako najrdzenniejszymi cały bez wyjątku przeni­kającym język, bo jako najmniej zwykle uświadomione, najmniej z wracające uwagę, najoporniejsze są wskutek tego na zmiany. Po nich do­piero uwzględniać należy odmianę wyrazów, a na samym końcu zapas słów, najbardziej ruchomy, ulegający modzie i nie tworzący zupełnie zamkniętego w sobie systemu.

Ze zjawisk głosowych, wchodzących w rachubę przy roz­różnianiu języka polskiego od czeskiego, najważniejsze są następujące:

1. Język czeski posiada iloczas — polski nie; w pierwszym akcentuje się zgłoskę pierwszą — w drugim przedostatnią.

2. Długie niegdyś a występuje we wszystkich pierwotnych gwarach polskich i w dawnym języku literackim jako dźwięk bliski lub równy o — w czeszczyźnie zostaje długie d, np. sucho troioa — sucha trawa; także warunki zachowania się długości dawnych d, e, or lub skrócenia ich nie zawsze są w obu językach te same, n. p. prowda, gwiozda, Terowa — pravda, Twezda, krdva (ostatniej formie ściśle odpowiadałoby polskie Terowa).

3. a, e, o w zgłoskach zamkniętych spółgłoską dźwięczną, dają polskie a (o), e (i, y) ó (u), gdy w języku czeskim zmiana ta jest nieznana, n. p. gad, gniew, naród — had, hnev, ndrod.

4. Czeskim e, e odpowiadają przed spółgłoskami twardymi zębowymi polskie o, a, np. lódy miasto — led, mesto.

5. U Czechów brak jest nosówek, np. piątek, ręka — patek, ruka.

6. Prasło­wiańskie or, 61 między spółgłoskami brzmią w języku pol­skim jak ro, ło — w czeskim jak ra, Za, np. krowa, głód — krdva, Mad; czeskim samogłoskowym r, l odpowiadają pol­skie ar lub er, eł lub il, np. kark, wierzch, pełny, wilk — krk, vrch, piny, vlk.

7. Polskie spółgłoski miękczą się przed e, i — czeskie nie, np. niebieski, ciebie, siano, miód — nebesky, tebe, seno, med.

8. Polskiemu g odpowiada czeskie Ti, np. noga, ogień — noha, oTieh. — W przeglądzie tym łączyłem czasem w jeden punkt zjawiska sobie bliższe, aby nie mącić zbyt drobiazgowym wyliczaniem.

Otóż gdzie spotykamy wszystkie wymienione cechy w po­staci właściwej jednemu językowi, tam mamy do czynienia z typową, czystą czeszczyzną lub polszczyzną, gdzie zaś jedne cechy są polskie, a drugie czeskie, tam djalekt jest przej­ściowy między oboma językami. Ostatniemi na zachód wsiami, zachowującemi we wszystkich tych razach postać polską, są: Ligota kameralna, Dobracice, Domasłowice, Szobiszowice, Szplu-chów, Więcłowice, Datynie górne, Bartowice, Radwanice, Mu-glinów, Wierbica; należą zaś już do djalektu frydeckiego: Morawka, Noszowice, Wojkowice, Kocurowice, Kaniowice, Ra-cimów, Kończyce”.

Miejscowości powyższe tworzą granicę, która „na samym południu „mezi obci Moraykou a polskymi obcemi komorni Ligotkou, Rekou, Tyrou, Keśarisky a Lomnou” „jest horskjm hfbety presne urćena”, od Dobracic zaś ku północy, aż po granice pruską sprawdziłem ją osobiście. Wprawdzie Loriś uważa Dobracice za czeskie, ale podany przez niego na str. 89 tekst jest stanowczo polski (oczywiście z licznemi cze-chizmami), jak to stwierdził już
Polivka A. f. SI. Ph. XXII, 314—5; zastrzegł się on wprawdzie w słowach: „Doch mag diese Sprachprobe vielleicht mehr die Sprache eines Indivi-duums bios charakterisiren”, ale ja mogę zapewnić, że tak nie jest”*).

*] Dr. Kaz. Nitsch: Djalekty polskie Śląska, mate-rjały i prace komisji językowej Akademji umiejętności w Krakowie, tom IV. Kraków 1909, str. 258—259.

**] Polsko-czeska granica językowa, str. 208—210.

Od wsi Dobracic rozpoczął dr. Nitsch swą wędrówkę ku północy i jak pisze**) „podaję tu rezultaty tej bezpośredniej nausznej obserwacji, dość pobieżnej, co prawda, ale na ogół wystarczającej, a w każdym razie pierwszej, bo w dotychcza­sowej literaturze nie znalazłem śladu takiego zbadania. Mó­wiłem wszędzie z ludźmi miejscowymi, wypytując ich zawsze o pochodzenie, aby nie wziąć mowy przybysza za tubylczą, a ponieważ co roku przez kilka miesięcy zajmuję się bada­niem dialektów, (znam cały zabór pruski), przeto mogę sobie oddać sprawiedliwość, że mam w tym wielką wprawę i do­świadczenie.

Nie chcąc wywierać jakiejkolwiek sugestii, mó­wiłem niekiedy po czesku, (moja znajomość praktyczna tego języka była aż nadto wystarczająca w okolicy, gdzie nawet czescy nauczyciele, o ile są miejscowego pochodzenia, mówią nieraz zupełnie polskim akcentem, unikając tylko starannie g, nosówek, zamiany e na o lub a, niektórych wyrazów pol­skich itd.) Nigdy nie przekonywałem nikogo, że mówi po pol­sku, chyba na końcu rozmowy, gdy już dostatecznie spra­wdziłem to, na czym mi zależało.

Owszem, zaczynałem zwy­kle od przyznania, że mówią po morawskn, a wtedy badani bardzo często sami zaznaczali, że to mowa mieszana, a na­wet właściwie więcej polska. Otóż Dobracice są na pewno polskie (tę nazwę daję odtąd tylko tym wsiom, które mają wszystkie wymienione na początku typowe cechy tego języka), „morawią” w nich chyba dzieci szkolne. Starsi miejscowi zape­wniali mnie, że dopiero Noszowice są morawskie (co stwier­dziłem), a Bukowice mówią tak samo, jak oni.

Ponieważ i w Domasłowicąch dorosła ludność mówi po polsku, przeto zadziwiają leżące między niemi czeskie Wojkowice; były one jednak takie od dawna, wcale nie są zczechizowane, pewien bowiem starszy wykształcony człowiek, pochodzący z Dobra-cic, mówił mi, że od dziecka go dziwiło, iż w tak bliskim sąsiedztwie mówiono ruka, nóha, sino itd.

Że w Szobiszowicach mówi się g nie li, że są tam polskie nosówki, przy­znał mi nawet miejscowy nauczyciel, sam z tej wsi rodem. Uważając się za Czecha, polską mienił on tylko „wymowę” miejscową, twierdząc natomiast, że słowa są czeskie, np. kło­buk, gdy kapelusz jest całkiem nieznany; starałem się wy­jaśnić mu, że skoro ten wyraz obcy, późniejszego pochodze­nia, nie istnieje w wielu gwarach małopolskich, gdzie dotąd mówi się tylko copka, to niczego nie dowodzi brak jego na Śląsku, odciętym przez wieki od kultury polskiej, tutaj zaś przytaczam ten szczegół jako charakterystyczny „dowód” czes-kości okolicy; oczywiście dyskusja z ludźmi bez jakiego takiego przygotowania językoznawczego, a tacy stanowią przecież wszę­dzie ogromną większość, nawet między inteligiencją, nie prowadzi do żadnego rezultatu.

Nie rozwodząc się nad czysto-polskimi Błędowicami, Dolnemi Datyniami i Szonowem, przytaczam, iż.jw Więcłowicach nawetdzieci szkolne używają jeszcze formy gęsi, a dopiero zapytane, jak mówią w szkole, przytaczają huśi. Również od miejscowych ludzi w Hermanicach słyszałem w niewymuszonej rozmowie gęsi, zęby, siano, krowa, cielem, 3. os. 1. mn. widzom, mimo, że język czeski uchodzi tam za lepszy i że tamtejsza czeska szkoła zupełnie nie bu­dziła w grupie moich interlokutorów niechęci.

Dopiero Daty-nie górne są naprawdę przesiąknięte czeszczyzną: wprawdzie podstawa i tam jest polska, a miejscowi przyznają, że huśi itd. mówi się dopiero w Racimowie, ale na ogół znać na ję­zyku silną sferę przyciągania czeskiego. To samo można za­uważyć w Bartowicach i Radwanicach, gdzie spotkani przy­padkowo rzekomi miejscowi Czesi przyznali mi, że sami da­wniej używali nosówek i g, zarzucili je jednak, bo to mowa prosta; nie potrafili się oni jednak wyzbyć iorm wiedzom, wi­dzom, bo frydeckie widzio zanadto jeszcze odskakuje od ich psychicznego wyobrażenia 3. os. 1. mn.

W Polskiej Ostrawie nie zatrzymałem się, tak dlatego, że w mieście niepodobna jest wyłowić tak prędko ludzi zamieszkałych na miejscu od urodzenia,” jak i z powodu, że stanowią tam oni na pewno ogromną mniejszość, a więc ich język rodzinny, nawet gdyby był polski, nie może rozstrzygać o dzisiejszym stanie rzeczy, który zewnętrznie sprawia wrażenie czeskiego. Tak samo ma się rzecz z fabrycznemi osadami Muglinowem i Hruszowem; w pierwszym z nich jednak mimo zupełnie czeskiego chara­kteru uderza powszechne w nazwie tej miejscowości g i czę­ste polskie widzom.

Rozmawiałem za to z zupełnie miejscową rodziną w Wierbicy (nie Wierzbicy) i znów zanotowałem sze­reg czysto polskich form mimo widocznej w tej osadzie po­włoki czeskiej. -W ostatecznym więc sądzie wyróżnić trzeba pas południowy aż po Szonów, bezwzględnie polski, od prze­mysłowego kąta koło Ostrawy, gdzie podstawa jest wpra­wdzie również polska, gdzie jednak mimo ciągłego napływu robotników galicyjskich nastąpiło widoczne przesunięcie się punktu ciężkości i sympatii ku mowie czeskiej, uważanej za kulturalnie wyższą i rzeczywiście wskutek napływu czeskich przełożonych pierwiastek ten przedstawiającej”.

Ludność Księstwa Cieszyńskiego. Statystyka ludności

5/5 - (2 votes)

Przed omówieniem rozmieszczenia ludności na Śląsku na­leży uwzględnić podział administracyjny kraju. Śląsk austriacki obejmuje 9 powiatów politycznych i trzy miasta, które się rządzą własnym statutem: Opawa, Bielsko i Frydek. Na Śląsk cieszyński przypadają 4 powiaty polityczne: frysztacki, bielski, cieszyński i frydecki. Należą tu dwa miasta z własnym sta­tutem: Bielsko i Frydek.

Do roku 1901 były na Śląsku cieszyńskim tylko trzy po­wiaty. W roku 1901 utworzono*) nowy powiat polityczny z siedzibą we Frydku. Powiat frydecki utworzył rządna skutek żądań burżuazji czeskiej. Powiat frydecki graniczy na zachodzie z Morawą a zamieszkuje go, zwłaszcza w poł.-zachodniej części, na nieznacznej przestrzeni, ludność, mówiąca dialektem mo­rawskim, stąd zaliczają ją do czeskiej. W górnej części, tj. północnej, leżą osady górnicze, zamieszkane przez miejscową i napływową ludność polską z Galicji. Na kopalniach rządy dzierżą Czesi i wywierają tym samym zdecydowany wpływ na przebieg spraw w gminach górniczych. Opanowali je, zczechizowali, a chcąc upewnić się na zdobytych placówkach, po­starali się o to, że szereg gmin górniczych polskich oderwano od powiatu frysztackiego. Podobnie wyłączono okręg sądowy frydecki z powiatu cieszyńskiego i utworzono w ten sposób nowy powiat frydecki.

Do roku 1904 powiat frydecki obejmował tylko okręg są­dowy tegoż samego nazwiska. Pod wpływem ekspansji czeskiej w zagłębiu, na skutek zabiegów u rządu, utworzono w r. 1904 nowy powiat sądowy polsko-ostrawski, w skład którego we­szły właśnie owe polskie osady górnicze: Hermanice, Gruszów, Małe Kończyce, Michałkowice, Muglinów, Polska Ostrawa i Radwanice. Gminy te należały do r. 1904 do powiatu są­dowego bogumińskiego a tym samym do powiatu frysztackiego. W ten sposób szereg gmin z większością polską, a pozostają­cych w rękach czeskich inżynierów, został oddzielony i wy­jęty z pod wpływów polskich a wydany zupełnie w ręce ad­ministracji czeskiej. Tą drogą burżuazja czeska stworzyła po­wiat polityczny czeski, obejmujący dwa okręgi sądowe we Frydku i Ostrawie Polskiej. Utworzenie powiatu we Frydku jest jednym z wyraźnych przejawów siły, wpływu i znaczenia, jakie posiadają Czesi na Śląsku, zwłaszcza w zagłębiu węglowym.

Według spisu urzędowego z r. 1900 Śląsk austriacki liczył 680.422 ludności. Ponieważ obszar jego wynosi 5.510 Jkim2, przypada za tym na 1 kim2 132 mieszkańców, co wskazuje, że Śląsk po Austrii dolnej (156) jest najgęściej zaludnionym krajem w Austrii. W czasie ostatniego dziesięciolecia 1890— 1900 ludność śląska wzrosła o 74.773 głów, tj. o 10-98%. Przy spisie w roku 1890 naliczono 605.649 ludności. Przyj­mując ten sam procent przyrostu, należy się spodziewać? że spis w r. 1910 wykaże 740.000 mieszkańców. Na Śląsk cieszyński przypada według ostatniego spisu 361.015 ludności

Podczas gdy na Śląsku Opawskim przyrost ludności był jedynie naturalnym, to w Ks. Cieszyńskim ludność napływowa po­większyła znacznie przyrost naturalny. W samym powiecie frysztackim między rokiem 1890—1900 osiadło 21.570 ludności napływowej. Stanowi to około 6% ludności Ks. Cieszyńskiego. Ludność napływowa pochodziła przeważnie z Galicji, skąd ma­szerując w świat za zarobkiem, osiadała masowo w zagłębiu węglowym, znajdując zarobek w kopalniach. Ludność napły­wowa stanowi 28,8% ogólnego przyrostu ludności na ca­łym Śląsku.

Rozmieszczenie ludności zależy od szeregu warunków, stąd też z rozmieszczenia ludności wnosić można o charakterze gospodarczym i społecznym kraju. Na Śląsku zachodzi wybitna różnica pod względem gęstości zaludnienia między częścią opawską a cieszyńską. W pierwszej wypada zaledwie 98 głów na 1 kim2 a w drugiej 159. Wskazuje to aż nadto wyraźnie, że w Cieszyńskim istnieją daleko intensywniejsze centra go­spodarcze, do których ludność napływa, skupia się i wytwarza owo nierównomierne rozmieszczenie po całym kraju. Nawet w samym Ks. Cieszyńskim zachodzą pod tym względem zna­czne różnice. W okolicy Cieszyna, Bielska i Frydku przypada 131 do 169 głów na 1 kim2; największa jest gęstość w gór­niczym powiecie frysztackim, gdzie w okolicy Rychwałdu do­chodzi do 369, Karwiny 501 a Polskiej Ostrawy do 909 głów na 1 kim2. Znacznie mniejszą natomiast jest gęstość zalu­dnienia w górskich okolicach. Ubogie, niesamodzielne gospo­darstwa rolne, karłowate, stwarzają trudne warunki bytu. Wy­pędzają ludność z osad rodzinnych i zmuszają szukać środków do życia w zagłębiu, w bielskich lub frydeckich fabrykach tkackich lub za morzem. Okazało się to najlepiej przy wybo­rach do Rady państwa w r. 1907; w gminach, mających we­dług spisu znaczną liczbę mieszkańców, brakowało wyborców — wyemigrowali.

Zaludnienie poszczególnych powiatów Ks. Cieszyńskiego przedstawiało się przy spisach w ostatnim dziesięcioleciu na­stępująco:

Powiat 1890 1900 Przyrost w %
bielski 84.425 90.692 17.9%
cieszyński 125.439 139.445 10.04  %
frysztacki 83.211 130.878 36.4 %

Największy przyrost wykazuje powiat frysztacki, górniczy, posiadający przyrost, jak powyżej wykazano, 21.570 ludności napływowej. Zwłaszcza w okręgu sądowym polsko-ostrawskim przyrost ludności szybko następował pod wpływem galicyjskiej imigracji. Jeszcze w roku 1860 Polska Ostrawa liczyła około 600 mieszkańców, dzisiaj liczy ich 20.000 i jest największą osadą po Opawie na Śląsku. To samo można odnieść do in­nych miejscowości zagłębia, które w ostatnich latach 40-u for­malnie z pod ziemi wyrosły… i dziś liczą po kilka tysięcy mieszkańców.Śląsk cieszyński liczy 214 gmin, katastralnych 257.

Roz­mieszczenie ludności w gminach nie jest równomierne. W części Śląska, ciągnącej się na południu od Mostów przez Trzyniec, Dolne Błędowice na północny zachód do zagłębia, dalej z za­głębia do Dziedzic a następnie na południe po Skoczów, — w tej części Śląska przeważają osady o 2000 — 5000. Na 40 w ogóle jest ich w tym pasie 36. Najczęściej spotykaną osadą na Śląsku cieszyńskim jest gmina, licząca 500 — 2000 mie­szkańców. Jest ona za tym typową i stanowi 55.1% ogólnej liczby gmin. W Zagłębiu istnieją osady wyłącznie o 500—2000 i powyżej 5.000. W całym powiecie węglowym frysztackim niema ani jednej osady poniżej 500 mieszkańców. Miejscowości powyżej 5000 ludności jest zaledwie pięć, z czego 4 tworzą miasteczka (trzy z nich leżą w zagłębiu). Nie wszystkie osady, mające powyżej 5000 mieszkańców, należą do rzędu miaste­czek, natomiast wiele poniżej tej liczby tworzy miasteczka lub miasta, jak np. powiatowe miasto Frysztat.

Następujące zestawienie przedstawia dokładnie rozmieszczenie ludności na Śląsku w roku 1900  (% ogółu mieszkańców kraju).

Osady Mieszkańcy
47 do 500 101.715               281
118 500-2000 129.414              35-8
40 2000-5000 114.049              31’6
5 powyżej 5000 33.406                 9’2
4 powyżej 10.000 68.309             18*8

Stosunek płci ludności Śląska *) wykazuje nadwyżkę kobiet nad mężczyznami. Według spisu z r. 1900 przypadało na każde 1000 mężczyzn 1057 kobiet. Było 330.828 mężczyzn a kobiet 349.594. Siła rozrodcza ludności przedstawia się następująco: rodzi się rocznie przeciętnie 40 dzieci na każde 1000 osób żyjących, na każde 1000 urodzonych było 94 nieślubnych nieżywych 1*13. Nadwyżka urodzonych nad umarłymi wynosiła w 1900 roku 9.787, urodziło się w tym roku 28.358.

Procentowy rozdział ludności pod względem wieku przed­stawia następujące zestawienie:**)

W porównaniu z Galicją Śląsk nie wykazuje zbyt wielkiej różnicy pod względem ludności niezdolnej do zarobkowania; wprawdzie pierwsze dwie klasy wieku są korzystniejsze dla Śląska, za to natomiast Galicja posiada mniejszy procent ludzi? niezdolnych do zarobkowania, powyżej 60 lat. Dzieci w wieku szkolnym (6—14 lat) było na Śląsku w roku 1905/6 18-01% *> Natomiast korzystniej przedstawia się Śląsk pod względem liczby ludzi między 21—50 rokiem życia, ludzi w pełni sił i zdolnych do pracy.

Śląsk Cieszyński

5/5 - (2 votes)

Przedmowa

O Śląsku Cieszyńskim pisane dotąd niewiele. W ostatnich czasach pojawiło się kilka broszur, których autorzy starali się przedstawić obraz stosunków społecznych, narodowych lub politycznych na Śląsku. W prasie galicyjskiej i warszawskiej ukazują się dość często artykuły, w których z małymi wyjątkami powtarza się ta sama myśl przewodnia: na Śląsku jest źle, trzeba dzielnicę piastową ratować i zasłaniać przed niebezpieczeństwem. Broszury, drobne rozprawy, artykuły w dziennikach nie wyczerpują tematu. Często pisali je ludzie, którzy przelotnie, chwilowo bawili na Śląsku, lub czerpali materiały ze źródeł niedokładnych i bardzo nielicznych.

Społeczeństwo polskie nie posiada dokładnego pojęcia o stosunkach śląskich; błędne i tendencyjne informacje urabiają fałszywą opinię o stosunkach śląskich, które zasługują na gruntowne poznanie choćby już nie ze względu na trudne warunki, w jakich pozostaje tutejsza ludność polska, ale na owe bardzo znamienne objawy, jakimi przemawia do nas budząca się po wiekach z uśpienia dusza polskiego ludu pracującego.

Walka o szkoły polskie na kresach i w samym ks. Cieszyńskim zwróciła uwagę naszego społeczeństwa na Śląsk, rozwiała u niejednych legendę o słowiańskiej solidarności czeskiej burżuazji, objawiła z lekka bezwzględność niemieckiej nawały. Poza akcją szkolną jednak, która bezsprzecznie należy do najpotężniejszych dźwigni odrodzeniowych i poza tym wszystkim, co na nią się składa, stosunki śląskie posiadają wiele innych ciekawych objawów, niespotykanych gdzie indziej na ziemiach polskich.

W przedstawieniu stosunków społecznych i ekonomicznych opierałem się głównie na publikacjach urzędowych rządu krajowego, centralnej komisji statystycznej, ministerium handlu i.t.d., mniej na prywatnych pracach. Starałem się zebrać jak najwięcej danych, celem dokładnego odtworzenia gospodarki społecznej Śląska i na tym tle przedstawić warunki bytu narodowego i politycznego polskiej ludności. Poza tym czerpałem z własnej znajomości stosunków śląskich.

Wiele spraw mniej wyczerpująco przedstawiłem, niektóre pominąłem zupełnie, jak np. ustosunkowanie stronnictw politycznych polskich, działających na Śląsku. Głównie było moim zamiarem zgromadzić wiele materiału, potrzebnego i w codziennej pracy społecznej na Śląsku i dla zaznajomienia opinii publicznej polskiej z najważniejszymi przejawami życiowymi śląskiej ludności. Śląsk cieszyński nie posiada dotąd dokładnej, wyczerpującej monografii i szkoda wielka, że jej nie posiada.

Nie roszcząc sobie pretensji do wyczerpania przedmiotu, oddaję pracę swą w ręce czytającego ogółu w nadziei, że choć w części zaspokoi niedomagania i braki na tym polu.

Morawska Ostrawa, 22. listopada 1909 r.

Mieczysław Jarosz

Związek Gmin Jabłonkowskich

5/5 - (3 votes)

Z aneksu pracy semestralnej

praca poświęcona głównym zagadnieniom ze współpracy polsko-czeskiej na Śląsku Cieszyńskim

Związek Gmin Jabłonkowskich

Związek Gmin Jabłonkowskich jest organizacją skupiającą gminy z regionu Jabłonkowskiego. Celem tej organizacji jest wspieranie i rozwijanie współpracy między gminami, promowanie regionu oraz współdziałanie przy rozwiązywaniu problemów i realizacji projektów.

Związek Gmin Jabłonkowskich działa w celu poprawy jakości życia mieszkańców regionu poprzez różnego rodzaju programy i projekty. Organizacja ta skupia się na promowaniu turystyki, rozwijaniu infrastruktury oraz wspieraniu rozwoju gospodarczego regionu.

Organizacja ta skupia się także na edukacji i kulturze, wspierając rozwój szkolnictwa, kulturalne i artystyczne inicjatywy oraz ochronę dziedzictwa kulturowego regionu.

Związek Gmin Jabłonkowskich jest również aktywny w kontaktach z innymi organizacjami i instytucjami, takimi jak samorządy, organizacje pozarządowe, biznes, media i inne. Dzięki temu organizacja ta jest w stanie skutecznie reprezentować interesy mieszkańców i gmin regionu Jabłonkowskiego.

członkowie:

  1. Bocanovice
  2. Bukovec
  3. Dolní Lomná
  4. Horní Lomná
  5. Hrádek
  6. Hrčava
  7. Jablunkov
  8. Mosty u Jablunkova
  9. Návsí
  10. Nýdek
  11. Písek u Jablunkova
  12. Vendryně

Zakończenie pracy o Śląsku Cieszyńskim

5/5 - (2 votes)

Przedstawione przeze mnie formy współpracy samorządów polskich i czeskich na terenie Śląska Cieszyńskiego nie wyczerpują tego tematu. Starałem się przedstawić tylko te wydarzenia i fakty, które miały istotne znaczenie w tworzonej na nowo współpracy ludzi z obu krajów po roku 1989. Przedstawiłem też najważniejsze efekty tej współpracy, zarówno te widoczne dla wszystkich, jak i te mniej znane, ale bez których współpraca nie przebiegałaby tak sprawnie.

Oczywiście współpraca to nie tylko zebrania, posiedzenia wspólnych komisji, uchwały itp. Współpraca między granicami na Śląsku Cieszyńskim to głównie codzienne życie, które wymusza wzajemne kontakty. Żeby zorientować się jak dynamiczna jest to współpraca wystarczy śledzić lokalną prasę, w której mnóstwo miejsca zajmują informacje o codziennych przykładach wzajemnej kooperacji obu stron.


Bardziej szczegółowy przebieg historycznych granic Cieszyna-Śląska jest następujący: Na zachodzie granicę śląsko-morawską wyznacza rzeka Ostrawica, która po stronie śląskiej opuszcza Frydek (Friedeck, Frýdek), a Mistek (Místek) po stronie śląskiej. Morawska i polska Ostrawa po stronie śląskiej (Polska Ostrawa, Polska Ostrawa) i Morawska Ostrawa (Morawska Ostrawa, Morawska Ostrawa). Odcinek ten, formalnie od 1335 roku, stanowił granicę między Królestwem Czech a Polską.

Morawski klin kończy się u ujścia Ostrawicy do Odry na zachód od Gruszowa (Hruschau, Hrušov) i dalej biegnie wzdłuż Odry na granicy cieszyńsko-śląskiej na zachód od Kopytowa (Kopitau, Kopytov) do ujście Olzy do Odry, a następnie na wschód wzdłuż Olzy, która na tym odcinku tworzy północno-zachodnią granicę Cieszyna-Śląska aż do ujścia Piotrówki na Olzie. Następnie granica biegnie wzdłuż potoku Piotrówka, a następnie północnymi krańcami wsi: Piersna, Marklowice, Zebrzydowice, Pruchna i Miłość do Wisły. Wyznacza północną granicę regionu do ujścia rzeki Białej (choć dziś trudno ją zlokalizować ze względu na powstanie w 1956 r. Zalewu Goczałkowickiego).

Odcinek wzdłuż Odry, Olzy, Piotrówki i Wisły wyznaczał dawną granicę austriacko-pruską (później austriacko-niemiecką). Jako wschodnia granica Cieszyna-Śląska, rzeka Biała oddziela ją od Małopolski na całym jej biegu. Granica przebiega następnie przez Góry Baraniogórskie (Wiślańskie) Beskidu Śląskiego, m.in. H. grzbietem Klimczoka, Skrzycznego, Baraniej Góry, Przełęczy Koniakowskiej na stoki Kikuli. W latach 1335-1526 granica ta oddzielała Królestwo Czeskie, następnie do 1772 r. Cesarstwo Niemieckie (Austriackie) z Królestwem Czeskim od Królestwa Polskiego, a w latach 1772-1918 Śląsk Austriacki od Galicji.