Do roku 1908/9 ludność polska na Śląsku nie posiadała ani jednej szkoły wydziałowej z polskim językiem wykładowym. Dopiero z rokiem 1909/10 powstała pierwsza wydziałowa szkoła polska w miasteczku Dąbrowa, leżącym w zagłębiu węglowym. Zanim jednak władze zdecydowały się zatwierdzić uchwałę wydziału gminnego*), upłynęło l1/2 roku. Wpierw trzeba było pokonać tysiączne trudności, zanim na Śląsku ujrzała światło dzienne pierwsza szkoła wydziałowa polska.
Podobnie jak szkoły ludowe, przedstawia się sprawa szkół wydziałowych. Według wykazów rządu krajowego z r. 1906 posiadali Niemcy w Ks. Cieszyńskim 11 szkół wydziałowych publicznych, a 3 prywatne, subwencjonowane obficie przez rząd i wydziały miejskie. Czesi mieli 2 wydziałowe publiczne. Polacy nie mieli ani jednej. Z porównania liczby ludności z ilością szkół wydziałowych wypada:
U Niemców 1 szkoła wydziałowa publiczna na 5.112 ludności, u Czechów 1 szkoła wydziałowa publiczna na 42.776. Obecnie u Czechów stosunek ten się zmienił, gdyż do 2 szkół wydziałowych w Polskiej Ostrawie przybyła przed rokiem trzecia w Michałkowicach, a obecnie powstała czwarta w Orłowie.
Po doliczeniu 3 prywatnych szkół niemieckich wydziałowych
*) Od roku 1869 o języku wykładowym w szkole decyduje na mocy*ustawy szkolnej państwowej wydział czyli rada gminna.
**) W Boguminie-Dworcu istnieje prywatna szkoła wydziałowe niem. sióstr de Nótre Dame, takaż sama istnieje w Bielsku i w Cieszynie sióstr miłosiernych błog. Karola Boromeusza.
**) do publicznych, przypadnie 1 szkoła wydziałowa niemiecka na 4.017 ludności.
U Czechów przypada dziś 1 szkoła wydziałowa na 21.388 ludności.
U Polaków 1 szkoła wydziałowa przypada ńa 218.869 ludności.
Oto w jakim stosunku pozostaje szkolnictwo polskie do niemieckiego i czeskiego, w kraju, gdzie 60-9% ludności polskim włada językiem. Nie koniec na tym. Pozostają jeszcze szkoły średnie: gimnazja, realne, seminaria nauczycielskie, wyższe szkoły przemysłowe.
Omawiając powyższy rodzaj szkół, można na wstępie powiedzieć, iż Niemcy są i pod tym względem uprzywilejowani. 56.240 Niemców posiada 9 zakładów średnich, w tym 2 prywatne z prawem publiczności i obfitą subwencją kraju i wydziałów miejskich. 85.553 Czechów posiada jedną szkołę średnią, seminarium nauczycielskie w Polskiej Ostrawie. 18.869 Polaków posiada gimnazjum w Cieszynie i para-lelki przy seminarium niemieckim w Cieszynie.
Korzystne i uprzywilejowane położenie żywiołu niemieckiego na Śląsku Cieszyńskim przedstawia się wyraźniej, kiedy się zważy, że Niemcy po za Ks. Cieszyńskim mają na Śląsku opawskim jeszcze 2 gimnazja, 2 szkoły realne i 2 seminaria nauczycielskie. Na Śląsku cieszyńskim posiadają następujące zakłady średnie: trzy c. k. wyższe gimnazja: w Bielsku, w Cieszynie i we Frydku; dwie c. k. wyższe szkoły realne w Bielsku i w Cieszynie; wyższą szkołę przemysłową w Bielsku; c.k. seminarium w Cieszynie i w końcu prywatne seminarium męskie w Bielsku i prywatne seminarium żeńskie w Cieszynie. Zaznaczyć należy, iż na samym pograniczu Śląska, w Morawskiej Ostrawie istnieją dwa zakłady średnie niemieckie: wyższe c. k. gimnazjum i wyższa c. k. szkoła realna, z których ludność niemiecka, mieszkająca na pograniczu morawskim, zupełnie wygodnie korzystać może, mając nader dogodne środki komunikacyjne. Szkół średnich posiada ludność niemiecka na Śląsku poddostatkiem, 1 zakład niemiecki przypada w Ks. Cieszyńskim na 6.249 ludności. Jakżeż inaczej pod tym względem traktują władze ludność polską! A trzeba i to podkreślić, iż ludność nasza na Śląsku najbliższe szkoły średnie ma w Krakowie i szkołę realną w Żywcu.
Zrozumiałą jest rzeczą, iż w warunkach podobnych, jak wyżej skreślone, dzieci polskie zapełniają zakłady niemieckie. Zresztą nie dla kształcenia dzieci niemieckich, bo tych tyle na Śląsku cieszyńskim niema, lecz dla hakatystycznych celów rząd tworzy niemieckie szkoły średnie na Śląsku. Polityka grabieży i rozboju, jaką prowadzi w Austrii wszechniemiecka burżuazja, znajduje swój najlepszy wyraz na Śląsku. Bezwzględna, zaborcza polityka germanizacyjna nie zna tutaj żadnej miary i uczciwości. Gwałtem narzuca się ludności polskiej szkoły niemieckie, a polskie zakłady paraliżuje się i odsuwa w nieskończoność. Sprawa polskiego seminarium nauczycielskiego w Cieszynie jest tego dowodem, ale i zarazem przykładem, jak daleko idzie niedołęstwo i lekkomyślność polskiej reprezentacji parlamentarnej w Wiedniu. Gimnazjum polskie w Cieszynie dał rząd, zawierając z Kołem polskim pakt, mocą którego dla 50-tysięcznej ludności niemieckiej w Ks. Cieszyńskim przybyła ósma szkoła średnia niemiecka: gimnazjum we Frydku.
Sprawa gimnazjum Cieszyńskiego znana, nie trzeba się nad nią zbytnio rozwodzić. Do powyższej uwagi należy dodać, iż Macierz szkolna utrzymywała gimnazjum przez 8 lat i wydała na nie 487.615 koron (licząc w to koszta gmachu) a w oddanym budynku poczyniła adaptacje, uzupełniła zbiory naukowe i.t.d.
Obecnie sprawa przetworzenia paralelek polskich na samoistne seminarium czeka od 3 lat, obietnice raz wraz przychodzą z Wiednia, wyznaczono miejsce pod budowę na Bobrku koło Cieszyna (bo w Cieszynie nie chcieli Niemcy), aż wreszcie z rokiem 1909/10 paralelki pozostały bez pomieszczenia!…
Frekwencja niemieckich zakładów wykazuje najlepiej, dla kogo owe zakłady istnieją.
Według sprawozdania rządu krajowego uczęszczało do seminarium nauczycielskiego niemieckiego (należą doń paralelki polskie) w r. 1906 — 71 Niemców, 18 Czechów i 159 Polaków! W prywatnych seminariach w Bielsku i Cieszynie było w tym czasie polskich uczniów i uczenie 39. W gimnazjum niemieckim w Cieszynie w r. 1906/7 na 326 uczniów było Polaków 101, w szkole realnej niemieckiej w Cieszynie było w tym samym czasie na 453 uczniów 106 Polaków, w szkole realnej w Bielsku uczniów Polaków było 56 i t. d.
Według obliczeń prof. Popiołka *) „liczba wszystkich uczniów polskich, uczęszczających do gimnazjów i szkół realnych w Ks. Cieszyńskim, przewyższa od szeregu lat 600, ale w gimnazjum polskim jest ich mniej niż połowa tego. Wielu uczęszcza do szkół realnych, jest bowiem sporo takich rodziców, którzy boją się oddać chłopca do gimnazjum polskiego, a wstydzą się go dać do niemieckiego i dlatego posyłają go do szkoły realnej. Ta jest tylko niemiecka. Ale po odtrąceniu realistów pozostaje jeszcze 175 uczniów polskich, uczęszczających do gimnazjów niemieckich”.
Wystarczy przejrzeć statystykę uczniów w zakładach niemieckich w Ks. Cieszyńskim, by się przekonać, że zakłady zapełnia młodzież polska lub niemiecka z poza Śląska. W sztuczny sposób utrzymują Niemcy liczną frekwencję w swych zakładach.
W r. 1908/9 uczęszczało do sześciu*) zakładów na Śląsku 1989 uczniów, w tym Polaków 564, Niemców 1336,Czechów i innej narodowości 89. Liczba Niemców przewyższa zatem dwukrotnie liczbę uczniów polskich. Stan powyższy tłumaczą następujące dane.
*) Gimnazjum polskie w Cieszynie. Przewodnik oświatowy, czerwiec 1909, Kraków.
Ze Śląska uczęszczało 1447, z poza Śląska 542 uczniów, z tego z samej Galicji 300. Wielki procent uczniów galicyjskich pochodzi stąd, że Niemcy z Galicji posyłają dzieci do szkół niemieckich w Bielsku i w ten sposób podtrzymują silnie frekwencję Niemców w szkołach średnich**). W liczbie 542 znajduje się Polaków około 46, po odtrąceniu tej cyfry pozostanie około 500 uczniów niemieckich z poza Śląska. Ogółem przeto do zakładów na Śląsku uczęszczało w r. 1908/9 z młodzieży śląskiej około 520 Polaków, 836 Niemców (w tym 106 z samego Cieszyna), reszta przypada na Czechów i inne narodowości. W takim świetle przedstawia się owa przewaga Niemców w szkołach średnich w Ks. Cieszyńskim. Dla jakich celów rząd utrzymuje zakłady średnie niemieckie na Śląsku — powyższe dane dostatecznie wykazują.
Frekwencja w gimnazjum polskim w Cieszynie dopiero z rokiem 1907/8 przekroczyła liczbę 300. Że frekwencja jest tak mała, na to składają się przyczyny rozmaite. Zapewne, że brak uświadomienia narodowego odgrywa tutaj znaczną rolę — ale też daleko głębszą przyczyną jest odstraszający przykład, jaki daje gimnazjum wskutek niesłychanej surowości klasyfikacji. „W porównaniu ze wszystkiemi innemi zakładarni na całym Śląsku gimnazjum polskie zajmowało co do ilości reprobowanych uczniów w ciągu ostatnich 9 lat zwykle pierwsze miejsce, lub drugie”*) — pisze prof. Popiołek i stara się usprawiedliwić surowość klasyfikacji kiepską organizacją szkół ludowych, z których uczniowie do gimnazjum przychodzą. O tym wszyscy wiemy. Ale czyż to jest jeszcze dostatecznym powodem, by po 20% uczniów reprobowano, by ta „rzeź Herodowa”, jak się ktoś o klasyfikacji w gimnazjum wyraził, trwała do V-tej klasy? Od czego istnieje egzamin wstępny?
*) Trzy gimnazja niemieckie w Bielsku, Cieszynie, Frydku i polskie w Cieszynie, dwie niemieckie szkoły realne w Bielsku i w Cieszynie. (Pominięte tu są, seminarium niemieckie w Bielsku i Cieszynie i czeskie w Polskiej Ostrawie). Obliczenia powyższo według Świata Słotoiańskiego, nr. 58,1909: „Ze statystyki szkół średnich w Cieszyńskim”.
**) Między innymi minister rodak Dr. Dulęba posyła syna swego do niemieckiej szkoły realnej w Bielsku, jak gdyby w Galicji szkół realnych nie było. Renegackie pismo „Ślązak” postawiło niedawno Dra Dulębę, jako wzór godny naśladowania, rozumie się dla renegatów!
Skąd ta surowość przez całe niższe gimnazjum? A zresztą ludzie, stojący na czele zakładu, chyba dostatecznie wiedzą o trudnościach szalonych, jakie przezwyciężać musiał zakład, zanim go upaństwowiono. Na czyją korzyść wychodzi niesłychana surowość klasyfikacji w zakładzie, na którego byt ze wszech stron czyhają Niemcy — nie trzeba tłumaczyć.
Wyjątkowe warunki, w jakich gimnazjum pozostaje, powinny być wystarczającym argumentem, że „pisanie dwójek” i reprobowanie uczniów en masse jest zgoła niepożądane i z racjonalnym sposobem wychowania nie wiele ma wspólnego. Społeczeństwo polskie długie lata składało ofiary na zbudowanie uczelni polskiej, aby w niej dziatwa żyjąca na niemczonej ziemi śląskiej znajdowała naukę i wykształcenie, grosz ofiarny nie płynął po to, by jedyna polska szkoła średnia na Śląsku świeciła przykładem, jak uczniów reprobować należy – tak, by wyższe klasy niemal pustkami świeciły.
Reasumując powyższe dane i wywody o traktowaniu polskiego szkolnictwa przez władze, stwierdzić należy, iż ludność polska posiada najbardziej zaniedbane szkoły. Szkoły ludowe ma najniżej zorganizowane, w wielu gminach polskich brak szkół ludowych, szkołę wydziałową posiada zaledwie jedną, średnią również jedną.
Stosunek, jaki zachodzi między szkolnictwem polskim a niemieckim i bodaj czeskim, mówi nadto wyraźnie, do czego zmierza polityka rządu krajowego i władz szkolnych. Chcą nam spaczyć i zniszczyć szkolnictwo a dzieci wychować na renegatów i zaprzańców.
*) Przewodnik oświatowy, czerwiec 1909.
Polecamy serwis prace dyplomowe - tysiące prac dyplomowych różnego rodzaju