Miasto na wyspach – co warto zobaczyć we Wrocławiu

5/5 - (6 votes)

Krajobraz ukształtowany przez Odrę i jej dopływy, mosty, smukłe wieże gotyckich kościołów, malownicze zaułki starego miasta to tylko część uroków Wrocławia, które od niepamiętnych czasów przyciągają tutaj ludzi. Fenomenem Wrocławia jest to, że znaczna jego część, w tym także stare miasto, powstała na wyspach, a jej układ urbanistyczny został zdeterminowany przez Odrę i jej dopływy.

Ten wyspiarski pejzaż warto zobaczyć „na własne oczy”. Zapraszam więc na spacer po wrocławskich wyspach…

OSTRÓW TUMSKI, czyli wyspa z nazwy

Ostrów Tumski, czyli inaczej Wyspa Katedralna, zawdzięcza swą nazwę znajdującemu się tutaj od początku XI w. ośrodkowi władzy biskupiej. Obecnie Ostrów Tumski jest wyspą już tylko z nazwy. Odnoga Odry, która niegdyś opływała Ostrów od strony północno-wschodniej, została zasypana w XIX w. ziemią i materiałem pochodzącym z trwającej wówczas rozbiórki fortyfikacji miejskich. Po dawnej rzecznej odnodze pozostał dziś jednak ślad w postaci uroczego stawu w utworzonym tu w 1811 r. Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego.

Co można zobaczyć w obrębie Wyspy Katedralnej? Przekonajcie się sami:

  • Katedra katolicka św. Jana Chrzciciela
    Pierwszy budynek katedry powstał wkrótce po roku 1000, kiedy zostało utworzone biskupstwo wrocławskie, podporządkowane arcybiskupstwu gnieźnieńskiemu. Na przestrzeni wieków, podczas burzliwych dziejów miasta, katedra była kilkakrotnie burzona, odbudowywana i przebudowywana. Fragmenty tych dawnych budowli przetrwały
    w kryptach znajdujących się pod prezbiterium obecnej gotyckiej katedry, której budowa została zapoczątkowana jeszcze w XIII w. Pochodzące z dawnej katedry romańskie detale architektoniczne w postaci lwa oraz kolumienek, finezyjnie zdobionych motywami postaci ludzkich i ornamentem roślinnym, możemy dziś podziwiać przy zachodnim portalu. 
  • Muzeum Archidiecezjalne
    Najcenniejszym zabytkiem Muzeum Archidiecezjalnego jest Księga Henrykowska – niestety tylko wyjątkowo udostępniana zwiedzającym. Warto tu jednak przyjść, by zobaczyć kolekcję cennych przedmiotów sakralnych, między innymi gotyckich rzeźb i obrazów.
  • Kościółek św. Marcina
    Kościółek został wzniesiony w XIII w. lecz wezwanie odziedziczył po istniejącej tu wcześniej świątyni. W X w. istniał tutaj gród otoczony wałem drewniano ziemnym, stanowiący ośrodek władzy książęcej. Po śmierci księcia Henryka IV Probusa książęta coraz częściej korzystali z rezydencji znajdującej się na lewym brzegu Odry, zaś Ostrów Tumski z czasem stał się enklawą władzy kościelnej.
  • Ogród Botaniczny – chwila na oddech
    Gdzie można lepiej wypocząć, niż w ogrodzie? Zmęczonych spacerem po wrocławskich wyspach namawiam do wizyty w tutejszym Ogrodzie Botanicznym. Znajduje się tu kilkanaście tysięcy różnych gatunków roślin, na które składają się mieniące się szeroką paletą barw rośliny ozdobne, wodne i błotne. Uwagę przyciągają także szklarnie z okazałą kolekcją bluszczy i kaktusów oraz arboretum. Spacerując pośród różnych tonacji zieleni, kwiatów urzekających swymi barwami i zapachem, warto zatrzymać się chwilę przy sztucznych stawach i oczkach wodnych, gdzie na kołyszących się na wodzie liściach lilii wodnych wygrzewają się wdzięczne żabki. Dochodząc do południowo zachodniego krańca ogrodu oderwijmy na chwilę wzrok od okazów roślin, by spojrzeć za ogrodzenie, skąd rozpościera się stąd wspaniały widok kościoła św. Krzyża i św. Bartłomieja, gotyckiej budowli halowej z XIII w. Miłego wypoczynku!!!
  • Most Tumski – przystanek dla zakochanych
    Ze względu na wiszące na jego balustradzie tysiące kłódek, z których każda symbolizuje miłość dwojga ludzi, zwany jest także Mostem Miłości. Zakochane pary, narzeczeni
    i nowożeńcy przychodzą tu, by przypiąć na balustradzie kłódkę
    z wygrawerowanymi swymi imionami, jako symbol trwałości i nierozerwalności związku, a kluczyki rzucić w odmęty płynącej dołem Odry.

TAJEMNICE WYSPY PIASEK

Niegdyś wiódł tędy słynny szlak bursztynowy, przemierzany między innymi przez kupców z odległego Imperium rzymskiego w poszukiwaniu tego cennego surowca.

Współcześnie można tutaj zobaczyć:

  • Górującą nad wyspą, masywną sylwetę kościoła Najświętszej Marii Panny
    na Piasku
    .
    Kościół został wzniesiony w XIV w. na miejscu dawniejszej romańskiej świątyni ufundowanej w XII w. przez Piotra Włostowica dla kanoników regularnych, których sprowadził tu
    z pobliskiej góry Ślęży. W dawnych zabudowaniach klasztornych mieści się dziś Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego.
  • Cerkiew prawosławną św. Cyryla i Metodego
    Cerkiew znajduje się w budynku dawnego kościoła św. Anny, wzniesionego w XVII w.
    dla ss. Augustianek.

WYSEPKA DALIOWA

Wysepka Daliowa powstała w wyniku przekopania kanału, który odciął południowo-zachodni kraniec Wyspy Piasek od jej pozostałej części. Skonstruowano w nim tzw. śluzę Piaskową, która stanowiła jeden z etapów szlaku żeglugowego, przebiegającego przez centrum Wrocławia aż do czasów tzw. pierwszej kanalizacji, przeprowadzonej w latach 1892-1897. W trakcie tych prac wybudowano śluzę Szczytniki i skierowano żeglugę do koryta Starej Odry.

MŁYŃSKA, SŁODOWA i BIELARSKA – wyspy bielarzy, młynarzy i słodowników

Kto w dalszym ciągu odczuwa niedostatek „wyspiarskich wrażeń” powinien skierować swoje kroki na wyspy Młyńską, Słodową i Bielarską. Pierwsza z nich zawdzięcza swą nazwę znajdującemu się tutaj młynowi Maria. W średniowieczu znajdowały się na jego miejscu młyny należące do kanoników regularnych i joannitów. Pozostałe dwie wyspy zwane były dawniej Bielarska Tylna i Bielarska Przednia od działających tutaj bielarzy płótna. W czasach późniejszych Bielarska Przednia nazwana została Wyspą Słodową na cześć słodowników, mistrzów przygotowujących słód do warzenia piwa. Dziś przebiega przez nią trakt spacerowy, z którego roztacza się wspaniała panorama Uniwersytetu Wrocławskiego. 

TAMKA – jedna z najmniejszych

Tamka to jedna z najmniejszych wrocławskich wysepek. Mimo niewielkich rozmiarów warto odwiedzić to miejsce, które z lewobrzeżną częścią miasta połączone jest za pośrednictwem mostu św. Macieja.

KĘPA MIESZCZAŃSKA, czyli przystanek dla miłośników hydrotechniki

Mieszczański Stopień Wodny to najciekawszy obiekt ulokowany na tej wysepce i jednocześnie smakowity kąsek dla miłośników zabytków hydrotechnicznych. Elementami wchodzącymi w skład stopnia są Elektrownia Wodna Wrocław I i Wrocław II oraz Śluza Mieszczańska.

WIELKA WYSPA i jej najciekawsze zakątki

Wielka Wyspa kryje na swoim obszarze kilka ciekawych i wartych zobaczenia miejsc. Ale o tym za chwilę… Najpierw kilka słów o historii wyspy, która powstała w wyniku tzw. drugiej kanalizacji, mającej miejsce w latach 1913-17 i polegającej na przekopaniu kanałów żeglugowego i przeciwpowodziowego, które połączyły górny odcinek Odry z dolnym i ujściem Starej Odry. Pośród zrealizowanych wówczas inwestycji wykonano stopnie wodne Opatowicko-Bartoszowicki przy południowo-wschodnim krańcu wyspy, i Zacisze, położony przy jej północnej części i Różanka.

Wybierając się na wyspę warto zobaczyć:

  • Ogród Zoologiczny – „Z kamerą wśród zwierząt
    Tak – to tutaj powstawał znany niegdyś każdemu mieszkańcowi Polski program telewizyjny „Z kamerą wśród zwierząt’. Obecnie na około 30 hektarowej powierzchni ogrodu żyje około 7 tysięcy zwierząt – to prawdziwa i jedyna w swoim rodzaju, miejska dżungla.
  • Park Szczytnicki – las w wielkim mieście
    Ten ogromny Park został założony w 1873 r. przez Fryderyka Ludwika Hohenlohe – Engelfingen, komendanta garnizonu wrocławskiego na terenie zakupionej przez niego wsi Szczytniki. Utrzymany w stylu angielskim park rozciąga się na powierzchni aż 112 ha. Ciekawą jego część stanowi Ogród Japoński – żywy fragment japońskiej kultury we Wrocławiu. Miłośnicy japońskich ogrodów powinni tu koniecznie zaglądnąć – nad wyglądem parku pracowali w latach 90. specjaliści sprowadzeni prosto z Japonii. Jest to więc przykład oryginalnej, japońskiej sztuki ogrodowej.
  • Hala Stulecia i jej okolice
    Wzniesiona w 1813 r. wg projektu Maxa Berga hala stanowi główny obiekt rozległego zespołu architektonicznego, obejmującego Pergolę, Pawilon Czterech Kopuł, Iglicę oraz Fontannę Multimedialną. Tą ostatnia trzeba koniecznie zobaczyć – tym bardziej, że w okresie letnim odbywają się tutaj niezwykłe widowiska, będące połączeniem muzyki, światła, projekcji wodnych i animacji.
  • Stadion Olimpijski – nie na olimpiadę
    Ten kompleks sportowy wybudowany w latach 1926-28 według projektu Richarda Konwiarza wcale nie został zbudowany z myślą o olimpiadzie. Nazwa związana jest z faktem,
    iż jego projektodawca został za swe osiągnięcia w dziedzinie architektury dwukrotnie nagrodzony medalami olimpijskimi na igrzyskach w Amsterdamie i Los Angeles:)

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

  • Wrocławskie wysepki można również zwiedzać z perspektywy „wodnej” i wyruszyć na rejs statkiem wycieczkowym lub gondolą, a także wyprawę kajakową.
  • Rejs statkiem najlepiej rozpocząć na Przystani Kardynalskiej przy Bulwarze P.Włostowica (Wyspa Piasek). Statki kursują przez cały dzień z przystani w kierunku ZOO i z powrotem, bilety dostępne bezpośrednio przed rejsem. Na mniejsze grupy turystyczne czekają gondole.
  • Zainteresowanych wypożyczeniem kajaka zapraszamy do:
    1) wypożyczalni sprzętu wodnego w Zatoce Gondoli, przy skrzyżowaniu Promenady Staromiejskiej i bulwaru X.Dunikowskiego (tuż koło Panoramy Racławickiej)
    2) wypożyczalni sprzętu wodnego przy ul.Kożuchowskiej 13 na Wielkiej Wyspie, około 6 km na wschód od historycznego centrum Wrocławia
    3) przystani Klubu Pegaz przy ul. Pasterskiej 2 w rejonie Mostów Trzebnickich, około 4 km na północ od centrum Wrocławia
  • W marinie  przy ul. Księcia Witolda (Wyspa Kępa Mieszczańska) można również wypożyczyć łodzie motorowodne.
  • Zmotoryzowanych zapewne zainteresuje informacja, iż zwiedzając wyspy: Ostrów Tumski, Piasek, Tamkę, Daliową i Kępę Mieszczańską najlepiej zaparkować pojazd na jednym
    z następujących parkingów: pod Panoramą Racławicką przy ul. J. E. Purkyniego; pod Akademią Sztuk Pięknych przy ul. A. Modrzewskiego Frycza lub pod Halą Targową od ul. Św. Ducha.
  • Hala Stulecia na Wielkiej Wyspie posiada własny parking; aby zwiedzić stopień wodny Bartoszowicko-Opatowicki najlepiej podjechać na parking znajdujący się bezpośrednio przy Jazie Opatowickim.

Niemcy na Śląsku

5/5 - (8 votes)

fragment książki Mieczysława Jarosza „Śląsk Cieszyński” napisanej w roku 1909.

Śląsk jest klasycznym krajem kapitalistycznej eksploata­cji, dokonywanej przez Niemców.

Wielka własność ziemska i kapitał przemysłowy są wyłą­cznie niemieckie. Ludność drobnorolna i proletariat przemy­słowy — słowiańskie. Stąd pochodzi zupełna supremacja Niem­ców w kraju, a wyrazem ustosunkowania sił społecznych pod względem narodowym jest Sejm krajowy, oparty na kurialnej ordynacji wyborczej z r. 1861. Stosunkom ekonomicznym przy systemie kurialnym, odpowiada skład sejmu.

Na 30 wybieralnych posłów, 24 jest niemieckich, tj. 80 % -Ludność niemiecka stanowi 43,3% – kuria wielkiej własno­ści, Izby handlowe i przemysłowe, kuria miejska są wyłącznie niemieckie. Ludność polska i czeska w kurii gmin wiejskich na 9 posłów wybiera sześciu. Pierwsze trzy kur je stanowią niejako niemiecki „stan posiadania”, i decydują o składzie sejmu. W I. kole I. kurii 4 książąt wybiera 2 posłów, w II. kole I. kurii 46 właścicieli ziemskich wybiera 7 posłów. W kurii Izb handlowych i przemysłowych 33 wyborców wybiera posłów, w kurii miast 000 wyborców wybiera 10 posłów, wreszcie w kurii gmin wiejskich 30.000 wyborców wybiera 9 posłów. Podczas gdy w I. kurii 1 poseł przypada na 5 wyborców, to w kurii miejskiej 1.300, a w kurii wiejskiej 3.400 wyborców wybiera 1 posła.

Śląska ordynacja wyborcza nie odpowiada obecnym sto­sunkom społecznym, jak zresztą w ogóle system kurialny jest pokrzywdzeniem ludności robotniczej i małorolnej. Na Śląsku moment uprzywilejowania klas posiadających na szkodę warstw ekonomicznie niesamodzielnych występuje wyraźniej, jeśli się uwzględni stosunek narodowości poszczególnych do liczby przy­padających na nie mandatów.

Przeciętnie 1 mandat przypada na 12.357 Niemców, 48.755 Czechów, 73.490 Polaków[1]). System kurialny wychodzi na szkodę polskiej części Śląska, Księstwa Cieszyńskiego, prze­mysłowo wysoko rozwiniętego. Odsuwając od udziału w wy­borach ludność robotniczą, pozbawia tym samym ludność pol­ską odpowiedniego udziału w rządzeniu krajem. W interesie ludności polskiej leży rozszerzenie prawa wyborczego tak, by warstwy robotnicze i małorolne na równi z innymi brały udział w rządach krajem. Ludność polska na Śląsku, ekono­micznie uboga, nie zdoła w inny sposób zdobyć wydatniej­szego udziału w gospodarce sejmowej, a tym samym wyzwolić się z przeważających wpływów niemieckiej arystokracji feu­dalnej i burżuazji przemysłowej. Równe i powszechne prawo wyborcze zdoła zapewnić ludności polskiej odpowiednią repre­zentację w Sejmie, a zarazem ograniczyć hegemonię Niemców na Śląsku.

Sejm śląski po dwakroć wypracował projekt reformy wy­borczej, opierającej się na zmodyfikowanym systemie kurialnym, po dwakroć reforma nie otrzymała sankcji wskutek pro­testów ludności robotniczej. Obecnie po smutnym doświadcze­niu na temat: kurialność wyborów, w powiecie bielskim, wśród stronnictw polskich na Śląsku panuje jedność zapatry­wań na kwestię reformy wyborczej. Wszystkie domagają się równego, powszechnego, bezpośredniego i tajnego prawa gło­sowania.

Przewaga Niemców w Sejmie krajowym objawia się zara­zem przewagą w życiu społecznym i politycznym. Do nie­dawna językiem urzędowym był wyłącznie język niemiecki.

Wydział krajowy urzędował w języku niemieckim, w sądach, urzędach panuje język niemiecki.

Dnia 7 października 1907 Sejm śląski uchwalił następującą ustawę językową dla autonomicznych władz na Śląsku:

  1. Autonomiczne władze I. instancji mają prawo same sobie ustanawiać język urzędowy i w nim wszelkie sprawy załatwiać.
  2. W okręgach wielojęzycznych autonomiczne władze I. instancji obowiązane są wybrać jeden z trzech języków do załatwiania wszelkich pism.
  3. Autonomiczne władze I. instancji mają prawo odsyłania do Wydziału krajowego wszelkich pism urzędowych, które nie są wystosowane w ich języku urzędowym, a to celem przetłu­maczenia.
  4. Przez władze autonomiczne pierwszej instancji rozumie się: gminy, powiatowe wydziały drogowe, konkurencyjne komitety kościelne, zarządy funduszów kontrybucyjnych itp.
  5. Wydział krajowy winien porobić odpowiednie zarządze­nia, celem uregulowania swych urzędowych stosunków z autonomicznymi władzami I. instancji, i winien utworzyć biuro tłumaczeń.

W myśl powyższej ustawy tylko we władzach I. instancji może być wprowadzony język polski (tym samym Sejm uznał język polski za krajowy). W uzupełnieniu powyższej uchwały sejmowej, śląski Wydział krajowy powziął na posie­dzeniu 7 stycznia 1908 r. następujące uchwały:

Śląski Wydział krajowy postanowił na podstawie punktu I. uchwały sejmowej z dnia 7 października 1907 r., dotyczą­cej kwestii językowej na Śląsku, iż język niemiecki jest językiem urzędowym jego i urzędów kra­jowych; mimo to przyjmowane będą nie tylko od urzędów, ale i od stron podania, które będą wystosowane w innym języku na Śląsku używanym. Załatwienia jednak będą robione w języku niemieckim.

W punkcie 4-tym uchwała Wydziału krajowego powiada: Jeśli ciało autonomiczne I. instancji ustanowiło sobie język urzędowy polski albo czeski i uwiadomiło o tym Wydział kra­jowy, wtedy tenże gminie takiej do każdego niemieckiego za­łatwienia sprawy załączy przekład w języku urzędowym da­nej gminy.

Z powyższych uchwał wynika, iż język niemiecki jest wy­łącznie językiem urzędowym nie tylko w łonie samego Wy­działu krajowego, ale w stosunku z resztą ciał autonomicznych. Wydział krajowy ma prawo wystosowywać pisma w języku niemieckim do ciał autonomicznych polskich, chyba, że te uwiadomią Wydział, iż ich językiem urzędowym jest polski.

Powyższa uchwała Wydziału krajowego stanęła wkrótce w kolizji z orzeczeniem trybunału państwowego, który na sku­tek rekursu Czechów z Opawy[2] orzekł dnia 10 lipca 1908 r., iż Wydział krajowy winien obywateli czeskich uwiadomić o swym rozstrzygnięciu w języku czeskim, polskich w polskim. Orzeczenie swe Trybunał oparł na § 19 ustaw zasadniczych państwowych. Wobec tego Wydział krajowy odmiennie od swej uchwały z 7 stycznia 1908 r., iż językiem urzędowym jego jest język niemiecki, musi urzędować z ludnością polską po polsku, bez uprzednich zawiadomień. Orzeczenie Trybunału państwowego zniosło wyłączność niemieckiego języka urzędo­wego w władzach krajowych, uznając za języki krajowe obok niemieckiego polski i czeski.

Walka o ukrajowienie języka polskiego na Śląsku trwała od r. 1840. W r. 1851 Ministerium sprawiedliwości wydało rozporządzenie, mocą którego orzekło, iż „narzecza” słowiań­skie na Śląsku nie mogą być uznane za języki słowiańskie, „przyswojone” na Śląsku, a tym samym za języki krajowe uznawane być nie mogą. Władze śląskie, niemieckie skorzy­stały z tego rozporządzenia na szkodę ludności polskiej.

W sądownictwie zmieniono powyższe rozporządzenie dnia 12 października 1882 r. Ministerium sprawiedliwości orzekło, że sądy muszą przyjmować wszystkie podania polskie, nato­miast mogą odpowiadać po polsku. To ostatnie na mocy roz­porządzenia tegoż ministerium z 3 stycznia 1899 r. Urzędom politycznym polecono nakazem w r. 1899, żeby w miarę mo­żności na podania polskie odpowiadały po polsku.

W praktyce działo się i dzieje w ten sposób, iż władze i urzędy przyjmują podania polskie, odpowiadają jednakowoż w języku niemieckim, korzystając z nieuświadomienia lud­ności.

W pierwszej połowie stycznia 1908 r. na konferencjach delegatów gmin z poszczególnych powiatów w Ks. Cieszyń­skim w myśl uchwały sejmowej z 7 października 1907 oświad­czono się za językiem polskim w urzędowaniu gminnym, na­stępnie wiele gmin przeprowadziło odnośne uchwały. Pewna liczba oświadczyła się za niemieckim językiem urzędowym, zwłaszcza w powiecie bielskim.

Przeciw uchwale wójtów polskich wystąpili wkrótce Niemcy, z obawy, że gminy polskie przeprowadzą jak najdalej w pra­ktyce uchwały sejmowe w sprawie równouprawnienia języka polskiego na Śląsku. Na zgromadzeniach Niemcy oświadczyli, „iż nie poddadzą się takiej samowoli i odpowiednio przeciw temu zareagują”, ponieważ uchwały wójtów „uniemożliwiają wszelkie dalsze porozumienie się na­rodowości”. Niemcy, opierając się na swej przewadze w kraju, twierdzą, iż ludność słowiańska na Śląsku najdogodniej może się porozumiewać z władzami w języku niemieckim…


[1] Cyfry według spisu z r. 1900.

[2] *) Czesi wnieśli rekurs do Wydziału krajowego przeciw uchwale Rady m. Opawy, iż jej językiem urzędowym jest niemiecki. „Wydział rekurs odrzucił, o d p o w iadając w języku niemieckim.

Ludność Śląska Cieszyńskiego

5/5 - (7 votes)

Charakter wiejskiej ludności śląskiej pozostaje w zupełnej harmonii z gospodarką rolną, jaką prowadzi. Chłop śląski jest gorliwym wyznawcą gospodarki rolnej o rozciągłej ekonomii czasu i ta sprawia, że uporczywie trzyma się zwyczajów, po­zostawionych przez dawne pokolenia, i nie reaguje zupełnie na przemiany, dokonywające się wokół niego. Całą swą mądrość polityczną zamknął w przestrzeganiu przekazanych zwycza­jów i nie odstępuje od nich, aby uczynić próbę zmiany na lepsze. Stąd brak wszelkiej przedsiębiorczości, inicjatywy, bier­ność i apatia, konserwatyzm społeczny i indyferentyzm narodowy. Nie bez pewnego wpływu na jego sposób myślenia po­zostaje wyznanie religijne. Ludność wyznania ewangelickiego jest bardziej dostępna reformom, przemianom, ogólnemu po­stępowi, łatwiej trafiają jej do przekonania hasła polityczne i narodowe, znać u niej pewną przedsiębiorczość i inicjatywę, ludność ewangelicka narodowo jest więcej uświadomiona[1]). Wprost przeciwnie ludność rzymsko-katolickiego wyznania. Powyższy objaw znajduje poniekąd poparcie w prasie polskiej na Śląsku. Zdaje sobie z niego dokładnie prasa wroga i stara się go wykorzystać.

Prasa czeska stale podkreśla: wszystko, co polskie, to klerykalne, niepostępowe, szkodliwe, wszystko, co czeskie, to po­stępowe, wolne, pożyteczne. Podobnie głosi organ Niemców „Ślązak”. Narodowa prasa polska na Śląsku nie umie zdać sobie z tego sprawy, ale uporczywie powtarza za obconarodową i pozakrajową prasą hasła, które na Śląsku nie mają racji bytu i korzyści przynieść nie mogą, lecz przeciwnie po­pychają ludność śląską na zachodzie w objęcia czechizacji, a we wschodniej części w ramiona germanizacji. Powyższe stanowisko prasy polskiej mści się w pierwszym rzędzie na ludności wiejskiej wyznania rzymsko – katolickiego. Zamiast uświadamiania wnosi w ludność śląską hasła antagonizmu wyznaniowego, hasła walki katolików z ewangelikami, co tylko pogłębia konserwatyzm polskiej ludności wiejskiej i czyni ją jeszcze bardziej obcą narodowej i politycznej emancypacji.

Ludność wiejska, jako warstwa społeczna, pozostaje dziś poza nawiasem walki o prawa ludności polskiej na Śląsku. Jest to stan bardzo smutny, aczkolwiek winy ludności przy­pisać zań nie można. Ludność wiejska na Śląsku cieszyńskim nie czuje się polską i dlatego opinia prasy naszej, prawiąca o patriotyzmie ludu śląskiego, nie odpowiada prawdzie a szkodzi sprawie.

Dotychczasowa długoletnia praca społeczna, prowadzona ze strony polskiej nad ludem wiejskim, przyniosła minimalne re­zultaty. Miarą jej może być ten fakt, że we wschodniej czę­ści Księstwa, w powiecie bielskim, wyłącznie rolniczym i pol­skim, graniczącym z Galicją, jest szkół utrakwistycznych sto­sunkowo najwięcej, ludność narodowo tak mało uświadomiona, że zutrakwizowanie reszty szkół i wprowadzenie niemieckiego języka do wydziałów gminnych spotkałoby się z minimalnym oporem, a nawet bodaj z życzliwością ze strony śląskiej ludności rolnej.

Pozostaje proletariat przemysłowy. Wszystko, cokolwiek prasa polska i społeczeństwo nasze wie o Śląsku, pochodzi z pola walki, jaką prowadzi robotnik polski. I czy to będą odgłosy walki z kopalń śląskich, czy z kresów o szkołę polską, zawsze bohaterem będzie robotnik. Ludność przemysłowa w Ks. Cieszyńskim stanowi przeszło 40%? liczy kilkadziesiąt ty­sięcy robotników. Tej okoliczności zawdzięczać należy, iż na Śląsku istnieje akcja polityczna, wre walka o prawa naro­dowe, o równouprawnienie. Co by było ze Śląskiem, gdyby nie proletariat przemysłowy? Odpowiedź na powyższe pytanie daje rolnicza część Śląska, czysto polskie powiaty bielski i cie­szyński.

Podobnie jak ludność rolnicza jest wcieleniem konserwa­tyzmu społecznego i narodowego indyferentyzmu – owego „ducha starośląskiego” – tak ludność robotnicza jest uoso­bieniem całej akcji odrodzeniowej na Śląsku. Jest ona żywym, myślącym organizmem, wyrazem dążeń i pragnień całego spo­łeczeństwa polskiego na Śląsku. Wszelka akcja polityczna czy narodowa nie da się pomyśleć bez udziału robotnika, a zwłaszcza górnika. Zagłębie węglowe jest terenem, na którym skupia się cała działalność społeczna na Śląsku. Stąd rozchodzą się po całym Księstwie hasła obrony i walki z obco-narodową inwazją i uciskiem ekonomicznym. Zagłębie pierw­sze i jedyne prowadzi bój z obconarodowym kapitałem, w zagłębiu powstała akcja za polską szkołą, zniesieniem utrakwizacji szkół, wyrugowaniem niemczyzny z wydziałów gminnych, zagłębie wstrzymuje cały napór czechizacji i broni wschod­nich części Śląska przed jej zalewem.

Ludność robotnicza pozostaje w większej zależności od niemieckiego kapitału – niźli ludność rolnicza – mimo to otrząsnęła się po większej części z konserwatyzmu społecz­nego, w jakim pogrążony wegetuje dotąd lud rolny. Przyczyna tego zjawiska jest wspólna całej klasie robotniczej, gdziekol­wiek ona żyje, pracuje i walczy. Podczas gdy umysł chłopa rolnego pracuje powoli, tak jak powolna i rozciągła w czasie jest jego uprawa roli – to ludność robotnicza, rzucona w śro­dowisko wielkiej, skomplikowanej produkcji – gdzie wszystko wre, kipi, przewala się i spieszy naprzód – dostosowując umysł do otoczenia, uczy się szybko myśleć, orientować. Wa­runki społeczne pracy wpływają silnie na kształtowanie się psychologii robotnika. Społeczeństwo polskie na Śląsku – uży­wając słów Hermanna – myśli najszybciej w swej warstwie robotniczej. Hasła walki społecznej i politycznej, obrony na­rodowej trafiają szybko do przekonania ludności robotniczej i porywają ją z sobą.

Po zestawieniu powyższych danych sprawa stanie się zro­zumiałą, dlaczego na Śląsku Cieszyńskim wyłącznie ludność robotnicza bierze udział w życiu społecznym i politycznym, dlaczego sprawa polska znajduje swój najpotężniejszy wyraz w centrach przemysłowych kraju. Dla ludności robotniczej poza kwestią pracy i płacy i tym wszystkim, co składa się na ustawodawstwo socjalno-polityczne – kwestia wolności po­litycznej posiada niezmiernie doniosłe znaczenie. Najwspanial­sze warunki pracy bez wolności politycznej utrzymać się nie dadzą – jedno z drugim w ścisłym pozostaje związku. A co warta wolność polityczna, kiedy korzystanie z niej dla mas roboczych jest niedostępne, utrudnione przez wyłączność obcego języka. Jaką korzyść posiadają wysoko zorganizowane szkoły, rozliczne urzędy, całe sądownictwo, przeróżne insty­tucje państwowe i krajowe, kiedy w nich urzędowanie od­bywa się w języku obcym ludności roboczej! Dla niej, wła­dającej wyłącznie ojczystym językiem, wszystkie instytucje, wszelkie najdalej idące swobody polityczne są bez wartości, bo z nich korzystać nie może. Nabierają one znaczenia dla mas ludowych wtedy, kiedy urzędowanie w nich odbywa się w języku ojczystym ludności pracującej, kiedy urzędnicy są synami tego ludu a nie nasłanymi, narzuconymi wykonaw­cami martwej litery ustawy, kiedy między instytucjami, przestrzegającymi wolności politycznej, a ludnością pracującą istnieje nie przepaść biurokratyczna, kulturalna, narodowa, ale zrozumienie, oparte na używaniu języka masy i odczuwaniu jej potrzeb. I oto dlaczego swobody i prawa polityczne bez uwzględnienia narodowych potrzeb ludności roboczej nie mają znaczenia.

Ludność robotnicza najdotkliwiej odczuwa brak wolności politycznej. Dla niej kwestia narodowego i politycznego równouprawnienia jest zarazem kwestia bytu. Chociaż, jak zresztą ogół ludności śląskiej, nie posiada zrozumienia dla haseł nie­podległościowych, rozumie jednak dobrze i odczuwa głęboko potrzebę równouprawnienia i walkę o nie. ofiarną prowadzi. Tym momentom zawdzięczać należy, że sprawa emancypacji Śląska spod obcych wpływów, że sprawa polska na Śląsku nie zejdzie z porządku dziennego.


[1] O przyczynach tego zjawiska była mowa w rozdziale: Staty­styka narodowości i wyznań.

Uwarstwowienie społeczne i zawodowe Śląska Cieszyńskiego

5/5 - (7 votes)

praca z historii – dotyczy początku XX wieku

Podane w poprzednich rozdziałach cyfry o procentowym udziale ludności śląskiej w sprawie roli i przemyśle wska­zały na wysoko rozwiniętą gospodarkę społeczną Śląska wschod­niego. Silne zróżniczkowanie poszczególnych zawodów świad­czy o intensywnej gospodarce na każdym niemal polu. Bo­gate uprzemysłowienie zawdzięcza Śląsk pokładom węglowym, sprzyjającym rozwojowi innych gałęzi przemysłowych.

Poniżej zamieszczona tablica zawiera wykazy procento­wego podziału ludności według poszczególnych zawodów*)

Tabela 1. Procentowy rozdział ludności żyjącej z poszczególnych zawodów 1900 r.

Źródło: Według Oester. Stat. t. 66. zesz. 10.

*) Z wykazów centralnej kom. stat. w „Oesłerr. Stał.”, tom LXVI. zeszyt X. można obliczyć jedynie procenty ludności według zawodów. Zajmującym byłby przegląd udziału poszczególnych naro­dowości w produkcji przemysłowej, handlu, rolnictwie. Tego jednak z powyższych źródeł obliczyć nie można. W dwóch poprzednich roz­działach wykazałem, iż własność rolna drobna i średnia, chłopska jest polską, wielka — niemiecką. Podobnie kapitał przemysłowy i han­dlowy — niemiecki, proletariat — polski.

Według powyższych zestawień zaledwie jedna trzecia lud­ności utrzymuje się z rolnictwa. Na Śląsku cieszyńskim ten sam niemal procent (34-98°/0) – Za to połowa blisko ludności żyje z przemysłu. Wysokie uprzemysłowienie .Śląska odbija się korzystnie od słabo rozwiniętej Galicji, gdzie zaledwie nie­cała dziesiąta część ludności znajdowała zatrudnienie w prze­myśle. Na Śląsku cieszyńskim procent przemysłowej ludności wynosił 40-13, w Austrii całej zaledwie 26-78%.

Co do ilości ludności handlowej, to Śląsk zbliża się do Galicji, większa już nieco zachodzi różnica w porównaniu z całą Austrią. Natomiast niekorzystniej przedstawia się Śląsk pod względem ilości służby publicznej i innych zawodów nie­produkcyjnych. Wyraźna różnica zachodzi między Galicją a Śląskiem.

Samo obliczenie procentowego rozdziału ludności między poszczególne gałęzi gospodarcze nie daje jeszcze dokładnego pojęcia o intensywności gospodarki kraju. Dopiero procent samodzielnych i sił pomocniczych w przemyśle, rolnictwie przedstawia dokładnie obraz gospodarczy danego kraju.

Poniżej zamieszczona tabela potwierdza to, co zostało na wstępie tego rozdziału stwierdzone. O wysokim rozwoju przemysłowym kraju świadczy najlepiej mała liczba samo­dzielnych, przy wielkiej równocześnie liczbie robotników. Tak jest na Śląsku. Inaczej zupełnie w Galicji, słabo rozwiniętej przemysłowo, gdzie liczba samodzielnych przedsiębiorców nie o wiele jest niższą od robotników. Wskazuje to na wielkie rozdrobnienie przedsiębiorstw przemysłowych, na niemowlęcy ich stan rozwoju. W Galicji liczba samodzielnych przedsię­biorców jest dwa razy większa, niż w całej Austrji. W rol­nictwie zaś decydującą o wysokim rozwoju jest niska liczba sił pomocniczych (członków rodzin) a natomiast wysoka liczba robotników. I pod tym względem Śląsk przedstawia się zna­cznie korzystniej, niźli Galicja. Na Śląsku liczba sił pomo­cniczych jest nieco mniejsza (20-63%) od liczby robotników (21*22%)- Wysoka liczba sił pomocniczych wskazuje na nizki stan rolnictwa, na zawód większości niesamodzielny, nie wy­starczający do utrzymania właściciela i jego rodziny*)

Tabela 2. Uwarstwowienie społeczne zawodów.

Danych co do społecznego uwarstwowienia narodowości na Śląsku z wykazów centralnej komisji statystycznej obliczyć nie można. Najwyżej rozkład na poszczególne powiaty z ludnością polską. Ale i to nie dałoby dokładnego obrazu.

*] Tablica powyższa opiera się na danych z „Berufsstatistik” w „Oesterr. Stat.” Tom LXVI. zeszyt 10, i zawiera cyfry dla całego Ślą­ska austriackiego.

**] Cyfry z „Galicji” Tom I. str. 134, według prof. Buzka.

Ludność polska, jak powszechnie wiadomo, zajmuje w uwarstwowieniu społecznym najniższe szczeble. W ustroju rolnym stanowi przeważnie właścicieli gospodarstw drobnych, niesa­modzielnych, mniej spośród niej posiada większe, tzw. chłopskie gospodarstwa. Z rozwojem przemysłu, ze wzrostem wielkiej własności, kurczy się średnia i większa własność chłopska, rozdrabnia się lub przyrasta do wielkiej własności. Dzieje się to zwłaszcza z gospodarstwami chłopskimi w górskich okolicach, gdzie wszechwładna komora pochłania raz wraz małą własność góralską, a wczorajszych właścicieli wypędza w podziemia kopalń, do fabryk i hut.

W ostatnich latach zaczyna się budzić intensywniejszy ruch gospodarczy wśród polskiej ludności. Zwłaszcza zamoż­niejsi rolnicy, łącząc swe kapitały, zabierają się do tworze­nia szerszych przedsiębiorstw, bądź rolnych, bądź przemysło­wych. Główną przeszkodą, niepozwalającą na tworzenie wię­kszych przedsiębiorstw polskich, jest brak kapitału w pol­skich rękach.

Na Śląsku i na kresach morawskich istnieje kilka ban­ków niemieckich i czeskich, operujących dziesiątkami milionów koron, ale są one mało dostępne polskiej ludności. Na­leżą tu: filia austro-węgierskiego banku w Mor. Ostrawie z obrotem kilkudziesięciu mil jonów koron, filia banku „Żivnostenska banka dla Czech i Moraw” w M. Ostrawie, Mor.-Ostrawski bank handlowo-przemysłowy z obrotem 7.600.000 kor., filia austr. instyt. kredytowego dla handlu i przemysłu, Mor.-ostrawska kasa oszczędności i cały szereg innych drobniej­szych kas zaliczkowych i oszczędności. Towarzystwa te operują większymi sumami, a kapitały lokują w większych przed­siębiorstwach przemysłowych. Prowadzą operacje na wielką skalę. A że przemysł i wielka własność skupiają się wyłą­cznie w niemieckich rękach, stąd też i kapitały tych banków spływają przeważnie do rąk przedsiębiorstw niemieckich.

Dla podniesienia życia gospodarczego polskiej ludności trzeba przede wszystkim bardzo dostępnego kredytu. Istnie­jące dwie podobne instytucje polskie nie mogą ożywić tego ruchu. Należą tu Towarzystwo oszczędności i zaliczek w Cie­szynie i Bank Rolniczy we Frysztacie.

Według sprawozdania pierwszego za r. 1908 posiadało Towarzystwo 6 filii (Jabłonków, Frysztat, Bogumin, Skoczów, Dąbrowa, Łazy) i 6.186 członków. Procentowy rozdział człon­ków z poszczególnych zawodów wskazuje, że instytucja pie­niężna na Śląsku z konieczności opierać się musi na wła­sności rolnej, rozporządzającej jakimś kapitałem. Bezrolny proletariat przemysłowy polski w rachubę wchodzić nie może. Te momenty właśnie składają się na tę niekorzystną okoli­czność, że instytucje pieniężne polskie obracają szczupłym kapitałem, w porównaniu z podobnymi instytucjami niemieckimi lub choćby czeskimi.

W skład Towarzystwa wchodziło członków:

rolników…………………………………… 55’40%

rękodzielników i przemysłowców 23’41

umysłowo pracujących . . 5*48 „

kapitalistów i bez zajęcia   .    5*98

kupców…………………………………….. 9″31

instytucji (spółek, stowarz.) . 0-32  właścicieli większych posiadłości 0*05

fabrykantów……………………………. 0*05

Bardzo charakterystycznym dla powyższych twierdzeń jest procent rolników i trzech ostatnich kategorii członków. To­warzystwo miało w roku 1908 ogólnego obrotu kasowego 13.768.632 koron 46 h. Istnieje 36 rok (rok założenia 1874), w pierwszym roku miało obrotu 215.317 kor. 08 h. Coroczne bilanse obrotów kasowych wykaznją ustawiczne wahanie się, dopiero od ostatnich lat siedmiu znać stały wzrost.

Drugie Towarzystwo, „Bank rolniczy” we Frysztacie, istnie­jący od lat 14 (1895), jak już sama nazwa wskazuje, miał z pośród 1045 członków w r. 1908:

rolników………………………….

rzemieślników . . .

kupców i gospodarskich robotników……………………..

umysłowo pracujących i innych……………………………..

W pierwszym roku istnienia bilans ogólny Banku wyno­sił 160.863 kor., za rok 1908 854.946 kor. 79 hal. Bank wykazuje stały wzrost.

Na tych dwóch instytucjach, których roczny bilans nie wynosi razem 15 milionów koron, ogranicza się cały ruch pieniężny przeszło 60 procentowej polskiej ludności na Ślą­sku. Kraj tak wysoko uprzemysłowiony jak Śląsk Cieszyński, przy umiejętnej lokacji większych kapitałów ze strony pol­skiej, przynieść musi bogate zyski i dochody, a tym samym spotęgować i utrwalić emancypacyjny ruch polskiego społe­czeństwa na Śląsku. Obecnie raz wraz powstają nowe pry­watne lin je kolei elektrycznej i przynoszą w ciągu kilku za­ledwie miesięcy dziesiątki tysięcy koron czystego dochodu*).

A pieniądz ten spływa do kas niemieckich akcjonariuszy. Nie można zaprzeczyć, by wśród ludności polskiej na Śląsku nie było licznych jednostek, obdarzonych pewnym sprytem w tworzeniu nowych źródeł zarobkowania i to o szerszym zakre­sie. Zawsze jednak brak kapitału krępuje swobodę a nie możność rzucenia większej sumy w odpowiedniej chwili utrudnia roz­wój. W ostatnich czasach powstała fabryka soków owocowych braci Kołaczków w Zebrzydowicach, fabryka likierów Czyża we Frysztacie; w Sibicy pod Cieszynem istnieje parowa ce­gielnia spadkobierców Fr. Górniaka, cegielnia Chobota w Ła­zach (65 HP), obecnie powstaje we Frysztacie akcyjna pa­rowa cegielnia. Wiele na tym polu można by zdziałać i wy­tworzyć intensywniejszy przemysłowy ruch polski. Instytucja kredytowa, jak cieszyńskie Tow. oszczędności i zaliczek, nie może samodzielnie lokować kapitału w operacjach i przed­siębiorstwach większych, pożądanym i odpowiedniejszym byłby bank handlowo-przemysłowy.

*] Kolej elektryczna Ostrawa-Karwina przyniosła w pierwszych czterech miesiącach swego istnienia dochodu 133.402 korony, z czego czysty zysk wynosił 68.389 koron.

Struktura i organizacja Muzeum w Gliwicach

5/5 - (7 votes)

Ten rozdział mojej pracy magisterskiej chciałbym poświęcić stanowi organizacyjno-prawnemu gliwickiego ośrodka.

Wszelkie postanowienia, które dotyczą gliwickiej placówki zamieszczone są w „Statusie Muzeum w Gliwicach”.

W paragrafie pierwszym niniejszego statusu podane zostały akty prawne na mocy, których jednostka może funkcjonować i tak: gliwicka placówka działa na podstawie:

1. Ustawy z dnia 21 listopada 1996 roku o muzeach ( Dziennik Ustaw Numer 5 pozycja 24 z 1997 roku z późniejszymi zmianami)

2. Ustawy z dnia 25 października 1991 roku o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej Dz. U. Nr 110 poz. 721 z 1997 roku z późniejszymi zmianami )

3. Ustawy z dnia 8 marca 1990 roku o samorządzie gminnym (Dz. U. Nr 13 poz. 74 z 1996 roku z późniejszymi zmianami)

4. Statusu Muzeum w Gliwicach

Drugi paragraf w punkcie pierwszym informuje, że gliwickie muzeum „jest jednostką samorządową wpisaną do rejestru instytucji kultury prowadzonego przez Radę Miejską w Gliwicach”. Z tego punktu wynika, że gliwickie muzeum podporządkowano samorządowi gliwickiemu, tak wiec jest placówką państwową i podlega wszelkim prawom uchwalonym przez Radę Miejską w Gliwicach.
Drugi punkt artykułu mówi, że gliwickie muzeum posiada osobowość prawną.

Trzeci paragraf Statusu określa siedzibę oraz teren działania muzeum i tak gliwicka placówka ma siedzibę w Gliwicach, swoim zasięgiem obejmuje teren Rzeczpospolitej Polskiej, tak więc muzeum według statusu może działać tylko na terenie Polski.

Czwarty paragraf statusu określa organizatorów gliwickiej placówki wynika z niego, że organizatorem muzeum jest Rada miejska w Gliwicach.

W drugim punkcie ustanowiono, że ogólny nadzór nad muzeum sprawuje Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a bezpośredni Zarząd miasta Gliwice. Wynika z tego, że główną władzę nad gliwicką placówką sprawuje Ministerstwo Kultury, które w praktyce ma nad nią jedynie władzę ustawowo, a bezpośrednio nad muzeum władzę sprawuje Rada Miejska w Gliwicach i to właśnie ona podejmuje decyzje bezpośrednio dotyczące Muzeum w Gliwicach.

Paragraf piąty rozdziału pierwszego stanowi o tym, że gliwickie muzeum posługuje się pieczęcią okrągłą z godłem państwowym z napisem w otoku „Muzeum w Gliwicach”.
Rozdział drugi statusu określa cele i zadania muzeum następująco: w paragrafie szóstym ustanowione zostało, że „Muzeum jest instytucją kultury o charakterze naukowo-badawczym i oświatowym”. Co w praktyce oznacza, że muzeum jest instytucją, która powinna obok działalności naukowej prowadzić działalność pedagogiczną, co w związku z tym, że często zapomina się iż muzeum ma także kształcić dlatego też punkt ten jest bardzo istotnym zapisem w statusie.

Punkt drugi paragrafu drugiego określa cele działania, jakie zostały postawione przed gliwickim muzeum i tak: najważniejszym zadaniem, które stawia się przed muzeum jest zachowanie dziedzictwa kulturowego dla przyszłych pokoleń, zadanie to dotyczy następujących dziedzin: archeologii, etnografii, historii, sztuki polskiej i obcej. Kolejnym z celów działania muzeum jest propagowanie tradycji narodowych z zakresu historii i kultury oraz kształtowanie wrażliwości poznawczej i estetycznej. Powinno to być realizowane poprzez prowadzenie działalności naukowo-badawczej oraz oświatowej. Według zapisu w paragrafie szóstym muzeum jest zobligowane do współdziałania na polu naukowym z placówkami o podobnych celach w kraju i poza jego granicami.

W paragrafie siódmym statusu Muzeum w Gliwicach określone zostały czynności, jakie Muzeum powinno przedsięwziąć do wykonania zadań wyszczególnionych w paragrafie szóstym.
W celu wykonania zadań Muzeum : „gromadzi dobra kultury oraz materiały dokumentacyjne w zakresie dyscyplin reprezentowanych w Muzeum, inwentaryzuje, kataloguje i naukowo opracowuje zgromadzone muzealia, materiały ikonograficzne i dokumentacyjne”. Ponadto placówka zobowiązana jest do gromadzenia muzealiów w takich warunkach, które zapewnią im pełne bezpieczeństwo, a także zobligowana została do zabezpieczania i konserwacji zgromadzonych zasobów. Według postanowień statusu muzeum musi udostępniać zbiory oraz wszelkie materiały do celów naukowo-badawczych i popularyzatorskich.

Poza tym do czynności wyszczególnionych w paragrafie siódmym należy także użyczanie i przyjmowanie w depozyt dóbr kultury, lecz tylko w zakresie obowiązujących przepisów.
Na mocy punktu siódmego paragrafu siódmego Muzeum jest zobowiązane do organizowania wystaw stałych i czasowych. W punkcie ósmym po raz kolejny, co jak już niejednokrotnie podkreślałem, placówka ma za zadanie prowadzić szeroko posuniętą działalność dydaktyczną i kulturalno-oświatową, na mocy tego punktu powinno ono udzielać fachowych porad, prowadzić praktyki studenckie, a także szkolenia w zakresie swojej działalności.

Jak wynika z dziewiątego punktu w paragrafie siódmym, muzeum prowadzić powinno opracowywać i publikować wydawnictwa z zakresu swojej działalności, ponadto Muzeum w Gliwicach jest zobligowane do prowadzenia specjalistycznej biblioteki.

Rozdział trzeci ustanawia przepisy dotyczące organizacji oraz kierownictwa muzeum.

Paragraf ósmy określa miejsce siedzibę Muzeum w Gliwicach. Na mocy tego paragrafu na główną siedzibę muzeum wybrano gliwicka Willę Caro mieszczącą się w Gliwicach przy ulicy Dolnych Wałów 8a.

W paragrafie dziewiątym wymienione zostały wszystkie jednostki organizacyjne gliwickiej placówki i tak : wymienione zostało dziewięć działów: archeologii, etnografii, historii, dokumentacji technicznej, sztuki i rzemiosła artystycznego, wydawniczy, upowszechniania, finansowo-księgowy, administracyjno-gospodarczy. Ponadto wyszczególniono dwa oddziały: Oddział-Zamek Piastowski i Odlewnictwa artystycznego; poza tym wyszczególniono: bibliotekę naukowa i pracownie: konserwatorską, fotograficzną, plastyczną i rzemieślniczą.
Paragraf dziesiąty mówi o organizacji wewnętrznej.

Tę określa regulamin nadawany przez dyrektora placówki po zasięgnięciu opinii organizatora, a tym jak wiadomo na podstawie paragrafu czwartego, jest Rada Miejska w Gliwicach.
Przed ustanowieniem niniejszego regulaminu poza zaciągnięciem opinii organizatora dyrektor ma obowiązek zasięgnąć opinii organizacji związkowych oraz stowarzyszeń twórców.
Paragraf jedenasty w ustępie pierwszym ustanawia przepisy dotyczące tworzenia przekształcania i likwidacji działów i oddziałów Muzeum ta następuje na podstawie uchwały Rady Miejskiej w Gliwicach po uzgodnieniu tejże z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego.Ustęp drugi paragrafu jedenastego mówi o tym, że tworzenie, łączenie, przekształcanie i likwidacja komórek organizacyjnych, których nie dotyczy ustęp pierwszy możliwe jest za sprawą zarządzenia wydanego przez dyrektora Muzeum.

W paragrafie dwunastym zostały określone władze Muzeum i tak na czele placówki stoi Dyrektor powołany przez Radę Miejską w Gliwicach, lecz tylko po zasięgnięciu opinii Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

W ustępie drugim paragrafu dwunastego określony został zakres działalności Dyrektora. Zobowiązany jest on według statusu do „kierowania całokształtem działalności muzeum” oraz do reprezentowania muzeum „na zewnątrz”.

W ustępie trzecim paragrafu został szczegółowo wymieniony zakres obowiązków Dyrektora placówki, a do tych należy: „ ogólne kierownictwo w sprawach naukowo-badawczych, oświatowych, administracyjno-organizacyjnych i finansowych; ogólny nadzór nad zbiorami i majątkiem muzeum; przedstawienie Zarządowi Miasta i właściwym instytucjom; planów rzeczowych i finansowych; sprawozdań oraz wniosków finansowo-inwestycyjnych; wydawanie regulaminów, instrukcji i zarządzeń wewnętrznych; czuwanie nad racjonalnym gospodarowaniem posiadanymi środkami finansowymi i materiałowymi; bezpośrednie kierownictwo personelem naukowym; stworzenie warunków do podnoszenia kwalifikacji zawodowych pracowników”.

Ustęp czwarty określa, kto może zwalniać i zatrudniać pracowników. Według tego przepisu jako jedyny może to robić tylko dyrektor muzeum.

W ustępie piątym ustanowione zostało, że dyrektor kieruje placówką przy pomocy zastępcy dyrektora do spraw administracyjnych.

Ponadto ustęp ten „mówi”, iż dyrektor oraz jego zastępca do spraw administracyjnych powołani oraz odwołani do pełnienia swoich funkcji zostają na mocy odrębnych przepisów stanowiących o tej właśnie kwestii.

Rozdział czwarty mówi o Radzie Muzeum. W ustępie pierwszym paragrafu czwartego zostało postanowione, iż Rada Muzeum liczy dwunastu członków i powoływana jest przez Radę Miejską w Gliwicach. Ustęp drugi stanowi o trybie działania Rady Muzeum i tak zakres działania tejże określony jest w artykule jedenastym ustawy o muzeach.

Rozdział piąty określa przepisy dotyczące Kolegium Muzealnego i tak: w punkcie pierwszym ustanowione zostały funkcje Kolegium Muzealnego tym, na podstawie tego punktu Kolegium zostało określone jako organ który opiniuje pracę dyrektora Kolegium jest także tą jednostką, która temuż dyrektorowi winna doradzać w jego działaniach.

Na podstawie punktu drugiego niniejszego paragrafu dyrektor zobligowany jest do przewodniczenia posiedzeniom Kolegium Muzealnemu.

W punkcie trzecim określone zostało kto wchodzi w skład Kolegium, na podstawie tego punktu są to wszyscy kierownicy komórek naukowych placówki, niemniej jednak Kolegium może być poszerzone o „posiadających odpowiedni autorytet naukowy i zawodowy specjalistów z dziedzin związanych z działalnością naukową i oświatową muzeum.” Możliwość ta istnieje jedynie, jeżeli z wnioskiem o poszerzenie wystąpi dyrektor lub co najmniej połowa składu Kolegium. O możliwości rozszerzenia składu stanowi punkt czwarty paragrafu czternastego.

Na podstawie punktu piątego omawianego aktualnie paragrafu Kolegium Muzealne winno spotykać się co najmniej trzy razy w roku.

Na mocy punktu szóstego uchwały kolegialne przyjęte zostają większością głosów pod warunkiem, że obecna jest przynajmniej połowa stałych członków, a przy równowadze głos decydujący należy do przewodniczącego.

Punkt siódmy mówi o tym, że wszystkie posiedzenia Kolegium są protokołowane, a obsługę biurową posiedzenia sprawuje muzeum, o czym stanowi punkt ósmy.

Rozdział szósty Statusu określa zasady finansowania Muzeum w Gliwicach.

W punkcie pierwszym paragrafu piętnastego ustanowione, że gospodarka finansowa muzeum prowadzona winna być na zasadach określonych w ustawie o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej.

Punkt drugi stanowi o tym, iż podstawą gospodarki finansowej muzeum jest „roczny plan finansowy obejmujący przychody, rozchody oraz stan środków obrotowych i sposób rozliczania z budżetem gminy”.

Punkt trzeci mówi o tym, że do składania oświadczeń, które stanowią o jakichkolwiek zobowiązaniach i prawach finansowych Muzeum potrzebne są dwa podpisy osób upoważnionych do składania takich oświadczeń. Osobami takimi są: dyrektor Muzeum oraz główna księgowa, przy czym osoby te mogę do składania tychże podpisów upoważnić osoby trzecie.

Paragraf szesnasty w punkcie pierwszym ustanawia zasady finansowania działalności konserwatorskiej oraz inwestycyjnej placówki, działalność ta finansowana może być z budżetu państwowego, z profitów uzyskanych działalności własnej Muzeum, ze środków otrzymywanych od osób trzecich zarówno prawnych oraz fizycznych, a także z innych źródeł. W ten sposób Status praktycznie dopuszcza wszelkie sposoby zdobywania środków finansowych na realizowanie działalności określonej w paragrafie pierwszym. Punkt drugi paragrafu szesnastego mówi o tym, iż Muzeum może prowadzić własną działalność gospodarczą, jeśli jest ona tożsama z podstawowa działalnością placówki, a profity z niej uzyskane przeznaczone są na działalność statutową Muzeum.

Rozdał siódmy zawiera przepisy końcowe. W paragrafie siedemnastym zostało ustanowione, że gliwicka placówka rozwiązana może być jedynie na podstawie Rady Miejskiej w Gliwicach na warunkach obowiązujących przepisów( jakich niestety nie podano). Paragraf osiemnasty i ostatni mówi o tym, że wszelkie zmiany w statusie mogą być dokonane jedynie w takim samym trybie w jakim zostały nadane[1]

W dalszej części tego rozdziału omówię schemat organizacyjny Muzeum w Gliwicach. Główną siedzibą Muzeum w Gliwicach jest w Willa Caro-mieszkalno-reprezentacyjna willa wybudowana w 1882-1885 roku.

W Willi Caro mieści się dyrekcja muzeum, a także kilka znaczących dla placówki działów. Na czele gliwickiej placówki stoi Dyrektor, według statusu zobligowany jest do „kierowania całokształtem działalności muzeum” oraz do reprezentowania go „na zewnątrz”. Dyrektor wybierany jest przez Radę Miejska w Gliwicach, do jego obowiązków należy „ ogólne kierownictwo w sprawach naukowo-badawczych, oświatowych, administracyjno-organizacyjnych i finansowych; ogólny nadzór nad zbiorami i majątkiem placówki; przedstawienie Zarządowi Miasta i właściwym instytucjom; planów rzeczowych i finansowych; sprawozdań oraz wniosków finansowo-inwestycyjnych; wydawanie regulaminów, instrukcji i zarządzeń wewnętrznych; czuwanie nad racjonalnym gospodarowaniem posiadanymi środkami finansowymi i materiałowymi; bezpośrednie kierownictwo personelem naukowym; stworzenie warunków do podnoszenia kwalifikacji zawodowych pracowników”.[2]

Obok Dyrektora najwyższą władzę w muzeum pełni Kolegium, które jest organem opiniodawczym i doradczym Dyrektora placówki.

W skład Kolegium wchodzą kierownicy wszystkich komórek naukowych muzeum, niemniej jednak skład ten może zostać poszerzony na wniosek Dyrektora lub co najmniej ½ składu Kolegium. Nowo powoływani członkowie powinni posiadać odpowiednio duży autorytet naukowy oraz odpowiednio duże doświadczenie w dziedzinach związanych z działalnością prowadzoną przez ośrodek.

Kolejne w hierarchii organizacyjnej muzeum znajdują się w pionie finansowym : główny księgowy – osoba odpowiedzialna za wszystkie sprawy finansowe gliwickiej placówki, w pionie finansowym poza głównym księgowym funkcjonują jeszcze dwa referaty: zastępca gł. księgowego w stopniu starszego księgowego oraz kasjer podobnie jak główny księgowy w stopniu starszego księgowego.

Kolejny z bloków w strukturze gliwickiego muzeum składa się z dwóch komórek Referatu Ogólnego oraz Biura Radcy Prawnego.


[1] Status Muzeum w Gliwicach, s.1-6

[2] Status Muzeum w Gliwicach, Rozdział III, paragraf 3